Blog (nie)dojrzałej kobiety


Mail od Elvenoora, czyli terapia szokowa .. 2019-09-20. 18:40

Wszyscy ciągle coś zdobywamy, wszyscy kiedyś coś straciliśmy. Ja w ciągu kilku dni straciłam dwie bliskie mi (jeszcze wtedy) osoby przez tak prozaiczną rzecz jak samochód. Genialne, że aż ciężko uwierzyć. Czasami nachodzi mnie myśl żeby go sprzedać, bo wyrządził mi zbyt wiele bólu. Jakby już nie wystarczającym bólem były straty finansowe i uciążliwość w przemieszczaniu się i to przez okrągły miesiąc. Ale nie o tym ma być ten wpis.
Elvenoor, odpisałam na Twój list i cieszę się, że wszystko jest jasne i klarowne. Od początku tego właśnie chciałam, ale Ty stawiałeś przede mną mur. Wybacz, że tak późno. Powód masz w mailu. Też przepraszam za wszystko, co złe było w moich słowach. Nie jesteś złodziejem, bardzo mnie cieszy, że się mną inspirujesz. Jestem z tego dumna, ale że chciałam Ci dopiec, to cóż...
Ludzie, puenta jest taka, że należy ze sobą rozmawiać, nie ignorować siebie nawzajem, nie bać się! To do niczego dobrego nie prowadzi. Znowu historia się powtarza. Ja wyciągałam dłoń, ale zostałam odepchnięta. Na szczęście Elvenoor ma jeszcze na tyle rozumu w głowie, że potrafi przemyśleć sobie pewne rzeczy i jednak spróbować wyjaśnić. Chwała mu za to, bo błąd każdy może popełnić. Ale przyznać się do niego i spróbować naprawić... ooo, tu już jest ciężka sprawa. Dlatego chylę czoła temu Panu i proszę brać przykład.




Pieniądze, które zabrały mi Ciebie .. 2019-09-17. 18:38

Moja naiwność sięgnęła zenitu. Raz się sparzyłam na podawaniu komuś ręki, obiecałam sobie, że nigdy więcej, a mimo to dałam się omotać samej sobie. Historia tak absurdalna, że aż żal. To w ogóle nie powinno mieć miejsca, a zabrnęło tak daleko, że nawet mnie delikatnej i wrażliwej duszyczce odechciało się naprawiać to wszystko.


To miała być zwyczajna rozmowa, taka sama jak każda, z nutą wygłupów i śmiechów. Byłam wtedy w pracy, a Ty cieszyłaś się na mecz Polaków w piłkę nożną. Nigdy nie myślałam, że poróżni nas jakiś głupi mecz, a co dopiero ta druga rzecz, o którą wyrosła jeszcze większa draka. Ale o tym później. Ja po prostu pół żartem pół serio (bo przecież ciągle robiłyśmy sobie ze wszystkiego jaja) napisałam, że i tak pewnie Polska przegra, bo mamy słaby zespół niestety, a o trenerze nie wspomnę. No i wtedy się zaczęło. Naskoczyłaś na mnie jak na jakiegoś zdrajcę narodu, że jak ja mogę kibicować obcemu krajowi, co ze mnie w ogóle za patriotka?! Człowiek tylko obstawił zwycięzcę meczu i od razu oczywiście jest obrzucany gównem, bo przecież kibicuje przeciwnikom. Oczywiście, że zawsze wolę kiedy nasz kraj wygrywa wszelkie zawody, mecze w różnych dyscyplinach sportowych, ale niestety nie zawsze są ku temu predyspozycje. Zresztą ten głupi mecz to tylko kropla w morzu, kropelka! Powiem Ci, że takiego znawcy motoryzacji jeszcze nie spotkałam. Takiego zawziętego i oskarżającego innych o kłamstwa. Napisałam Ci tylko o cenie części, która również jest dla mnie kuriozalna, ale niestety prawdziwa, a Ty od razu węszysz spisek i twierdzisz, że ktoś chce mnie naciągnąć. Oczywiście sklep naciąga ludzi na tysiące złotych i nikt przez lata funkcjonowania sklepu tego nie zauważył. Nie ma tutaj czegoś takiego jak uczciwa konkurencja, nie istnieją nawet urzędy do spraw konsumentów, każdy robi co chce i sprzedaje za ile chce. Wolna amerykanka! Na miłość boską, po co bym miała sobie zmyślać? Skoro taką cenę mi podano, to taka jest. Nie ma dyskusji. Nie jestem byle kim żebyś mogła mi nie wierzyć. Poczułam się strasznie, jak gówno, jak nic niewarty śmieć. Gdyby to był ktoś inny, ktokolwiek, to bym to puściła płazem. Ale Ty? Najbliższa mi osoba, której tak bardzo ufałam, do której miałam tak wielki szacunek i sympatię. Moje serce się pokroiło, łzy leciały mi mimowolnie, to nie chciało wyjść z mojej głowy, ciągle o tym myślałam, ciągle ten ból przeszywał mnie na wskroś. Nic nie było w stanie odwrócić mojej uwagi. Kiedy po ponad tygodniu doszłam do siebie, chciałam podać Ci rękę. Byłam pewna, że jesteś inna niż  nienazwany, że wszystko się ułoży, że będzie dobrze, jak dawniej. Dlaczego w obliczu braku winy ciągle jestem zgniatana jak robal? Dlaczego czuję się tak okropnie? Dlaczego nie widzisz tego, że to właśnie przez Ciebie czuję się tak bardzo źle. Próbowałam, naprawdę próbowałam z całych sił, tak samo jak z nienazwanym. Miałam pierwotnie pisać o Tobie w trzeciej osobie, ale będzie taki list do Ciebie, będę się do Ciebie oficjalnie zwracać. Chciałam się z Tobą pogodzić, ale Ty mi nie pozwalasz. Odpychasz mnie. Uświadomiłam Cię, że nawet jeśli wyniknie sytuacja, gdzie coś zrobimy, coś powiemy i nie uważamy, abyśmy urazili tym drugą osobę, a ona mimo to czuje się urażona, należy ją przeprosić. Ty mnie wyśmiałaś. Na tym zakończyła się nasza rozmowa, a nawet bym powiedziała znajomość. Ja zrobiłam już wszystko co mogłam. Nie będę robiła z siebie wariatki. To koniec moich starań.


Nie miałabym serca gdybym żyła ze świadomością, że zrobiłam komuś krzywdę, że ten ktoś cierpi, a ja go nie przeprosiłam, nie poprosiłam o wybaczenie. To jest właśnie szacunek do drugiego człowieka, tak właśnie się go wyraża. Poprzez altruizm i empatię, a nie czubek własnego nosa i wysokość swojego ego. Czasami trzeba schować dumę do kieszeni i zachować się po prostu jak człowiek, jak dobry człowiek. Nieważne co ja myślę, ważne co ktoś czuje. Tak uważam, takie wartości mam przyswojone. Każdy ma inny poziom wrażliwości, każdego z nas może urazić coś zupełnie innego i każdy może postrzegać to inaczej. Jeden będzie sobie robił jaja i mówił do drugiego, że jest głupim fiutem, a trzeci zamknąłby się w sobie i czuł podle. Nie każdego bawi to samo, nie każdego razi to samo. Czy dotrze to wreszcie do nas, do społeczeństwa, że każdy z nas jest inny?! Że nie wolno patrzeć jak ktoś płacze i cierpi!!! I to się nie tyczy tylko Ciebie, nienazwana, ale wszystkich! Wielu jest takich ludzi jak Ty, którzy nie potrafią tego pojąć. Myślą, że każdy musi mieć takie same poczucie humoru i taki sam poziom wrażliwości. No niestety, ale tutaj nadchodzi rozczarowanie. Mnie sumienie pożarłoby żywcem. Czasami trzeba iść na kompromis, jeśli chcemy zachować twarz. I tu nie chodzi o robienie czegoś wbrew sobie, o brak asertywności czy zmuszanie się do czegoś, to po prostu trzeba czuć w sercu. I zawsze myślałam, że każdy z nas ma w sobie chociaż ziarenko, jakiś mały okruch empatii i zrozumienia dla innych, a jednak się myliłam. Tak bardzo się myliłam. I to nie pierwszy raz. Świat po prostu ciągle mnie rozczaruje, ciągle mnie zawodzi. Smutne to jest. Mnie nie pozostaje nic innego jak uszanowanie Twojej decyzji, mimo że nie zgadzam się z nią. Ty uważasz, że to ja na Ciebie naskoczyłam i powinnam przeprosić, a ja uważam, że Ty zachowałaś się nie fair. Widocznie tak musi pozostać, musimy z tym żyć. Dałaś mi wiele szczęścia, dałaś mi coś, czego nigdy nie mogłam poczuć. Namiastkę przyjaźni. Choć przez chwilę mogłam poczuć co to znaczy mieć przyjaciela. Dziękuję. Nawet jeśli to nie była przyjaźń, bo nie wiem co to było. Dla mnie uczucie nie do nazwania, dlatego też zostałaś nienazwaną. Żegnaj.


Gdybym wiedziała, że tak to się skończy, nigdy bym Ci nie mówiła o jakichkolwiek kłopotach z samochodem. Nigdy! Mówiłyśmy sobie o wszystkim, było dla mnie rzeczą naturalną, że o tym wiesz. No, ale gdyby człowiek wiedział, że się przewróci... To może by sobie usiadł?




Quo vadis świecie? .. 2019-09-14. 19:19

Reklamy zachęcające dzieci do korzystania z internetu, a wręcz mówiące o tym, że bez niego życie nie ma sensu, a inne sposoby spędzania wolnego czasu po prostu nie mają z nim szans. Tak, to właśnie w ten sposób funkcjonują dzisiaj media społecznościowe i telewizja. Mowa między innymi o reklamie, gdzie dwójka dzieci siedzących z tyłu w samochodzie wydziera się z płaczem do rodziców, że nie mają internetu. I tutaj następuje reklama sieci, która oczywiście ma najlepszy według nich pakiet internetowy, a dzieci będą wniebowzięte. Słowem: podróż minie w ciszy i spokoju, wszyscy zadowoleni, rodzice i dzieci. Bo oczywiście najlepiej pójść na łatwiznę, dać dziecku tableta czy smartfona i niech za przeproszeniem nie drze ryja. Przecież istnieje wiele znakomitych sposobów na uniknięcie dzieciom wolnego czasu czy też właśnie nudnej podróży samochodem na wakacje. Kilka dni temu urzekł mnie jeden pan, który w radiu zdradził genialną metodę na zabawę i jednocześnie brak kłótni wśród dzieci. Otóż kiedy wraz z żoną i dziećmi wybierają się w daleką podróż autem, a dzieci niestety zaczynają marudzić, bo się nudzą, ten daje im nietypowe wyzwanie. Mianowicie ogłasza konkurs na króla ciszy. Jak sama nazwa już mówi, wygrywa ten, który najdłużej wytrzyma w milczeniu zostając mianowanym jako król ciszy. Które dziecko nie chciałoby zostać królem czy też królową? - Każde! Brawo dla tego pana. Można? - Można. Takich chwytów jest cała masa. Wystarczy po prostu odrobina inwencji, troszkę sprytu i dziecko jest spokojne. Nie tylko podczas podróży, ale nawet w domu. Okazuje się, że Internet nie musi być lekiem na całe zło. Wkurza mnie takie ogłupianie dzisiejszego młodego pokolenia. A potem na jakich ludzi oni wyrosną? Boję się, naprawdę się boję z jakimi ludźmi przyjdzie mi żyć kiedy ja będę już stara i pomarszczona, a oni będą rządzić naszym krajem. Już teraz widzę jak się rozpieszcza dzieci techniką i wynalazkami. Owszem, super, że je mamy, że żyją w lepszym świecie niż kiedyś nasi przodkowie, bez prądu, bez telewizji i co gorsza w biedzie. Ale wszystko z głową. Uważam, że kilkuletnie dziecko, to zbyt niski wiek na zaprzyjaźnienie się z Facebookiem itp.
Szanujmy mózgi naszych dzieci, nie zalewajmy go tym społecznym szambem. Nie tak szybko.


Elvenoor, może nie widziałeś mojego jednodniowego listu do Ciebie ciebie (z małej, bo nie mam już szacunku), ale jesteś kretynem i tchórzem. Szkalujesz mnie w internecie, a kiedy ja próbowałam na wszelkie sposoby zapytać o co ci chodzi, ty mnie olałeś i wszędzie poblokowałeś. Bez powodu. Gratuluję. Jesteś takim samym debilem jak te dzieciaki, które zapatrzone są już dzisiaj w ekrany smartfonów, a ledwo odeszły od ziemi. W internecie każdy jest cwany i mądry. Internet to zło, ty też jesteś zły.




A Ty? Kim jesteś? .. 2019-09-10. 19:26

To jak myślimy, jakie mamy poglądy, czy potrafimy współodczuwać emocje i uczucia, czy umiemy być tolerancyjni bardzo mocno wpływa na nasze samopoczucie oraz odbiór na tle społeczeństwa. Niestety są wśród nas osobnicy nieposiadający nawet najmniejszych odruchów ludzkiej wrażliwości, ale na szczęście są i tacy jak ja, którzy potrafią się im przeciwstawić! Najlepiej obrazuje to poniższa rozmowa:

Czy Ty jesteś gejem?

- Nie, dlaczego?

Bo przed chwilą widziałem jak rozmawiasz z gejem.

- No popatrz, teraz rozmawiam z Tobą, a przecież nie jestem idiotą.

Nieco wredna i dosadna odpowiedź w tej rozmowie, ale czyż nie słuszna? W końcu mądry człowiek nie zadawałby takich pytań na podstawie jednej sytuacji. Ale ja nie o tym. Taki mały wstęp odnośnie tematu, który jest teraz powiedzmy "na czasie", a który od zawsze mnie irytuje.

LGBT i wszystko co się łączy z tym środowiskiem. Prowadzi się na tych ludzi jakąś chorą nagonkę. Totalnie tego nie mogę pojąć. Żyjemy w kraju, gdzie podstawowymi wartościami są: wolność, równość i empatia. Tej ostatniej to akurat można szukać ze świeczką w dłoni. I tu wcale nie chodzi o promowanie homoseksualizmu! Ale dlaczego ludzi to tak boli? Że ktoś próbuje być szczęśliwy po swojemu, że kobieta kocha inną kobietę albo  mężczyzna innego mężczyznę. Nawet jak im sam Trybunał Konstytucyjny zabroni takowej orientacji seksualnej, oni dalej będą gejami i lesbijkami, serio nic tego nie zmieni. Żyjmy i pozwólmy żyć innym! Co komu przeszkadza kto z kim śpi i kogo kocha? Jeśli nikt się nie obnosi ze swoimi uczuciami publicznie, to niech sobie żyje i krzyż na drogę. Bo takie coś to mnie razi zawsze i wszędzie. Nieważne czy u hetero, czy u homo. Jeśli stoi dwójka zakochanych, obściskuje się i całuje "dogłębnie", wręcz rozbiera się wzrokiem jak gdyby mieli się zaraz bzykać na chodniku, to mówię: "Fuj! Ohyda!". Kochajmy się, ale nie dla innych, nie wokół innych, ale dla siebie i we własnym zaciszu sobie to okazujmy.

Najgorsze w tej całej nienawiści jest jednak to, że kościół popiera tę nienawiść! Księża wciąż powtarzają, że Bóg wszystkich kocha i kościół jako budynek, jest otwarty dla wszystkich niezależnie od koloru skóry, poglądów, ale za to zależnie od orientacji seksualnej jak widać po tym co się wyrabia w Polsce. Jestem za empatią, za tolerancją, za równością!! Wstyd mi za ludzi, za kościół, za wszystkich, którzy miażdżą te wartości nie tylko przemocą fizyczną, ale także słowną. Trochę chaotyczny ten wpis, miał być nieco inny, ale wyszło co wyszło. Puenta jest następująca: Gardzę debilami, którzy zatruwają życie innym tylko dlatego, że są rasistami i leczą jakieś swoje chore kompleksy! Jak tak ma wyglądać ten kraj, to ja się wypisuję, nie przyznaję się do bycia Polką. Nie w grupie szmaciarzy, którzy szkalują niewinnych ludzi!

Proszę Elvenoor, możesz znowu ukraść mi pomysł na wpis. W sumie, to nawet mi schlebiasz. ;)




Bez happy endu .. 2019-09-09. 18:36

Moje serce wraz pogodą pokrywa się szarością i smutkiem. Nawet wesołe, optymistyczne kawałki nie są w stanie podnieść mnie z podłogi. Jak się sypie, to wszystko na raz. Niestety to prawda, która dopadła i mnie. Straciłam nienazwanego, czwarty tydzień bez wynalazku, który zabrał mi M. Tęsknię za nią. Mimo, że jestem na nią wściekła, kocham ją jak siostrę. Miłość jest taka, że nawet przy największym gniewie, jest silniejsza i nie pozwala się wyprzeć. Nie i już. Znowu Kejt dopadła gorycz smutku. Odkryła coś niesamowitego. Otóż to, czego od zawsze szukała, czego z całego serca pragnęła, wyniszczało ją od środka. Zżerało powoli i miało się najeść do syta.
Przyjaźń. Tego właśnie szukałam przez całe życie. Akurat tamtego dnia, kiedy straciłam kolejną nienazwaną, nad ranem miałam sen. Piękny, utopijny sen o tym jak robię awanturę ludziom, którzy mi dokuczają, krzyczę, rzucam krzesłami... Aż w końcu dociera do nich skala krzywd, jaką mi wyrządzali. Godzimy się i zaprzyjaźniamy, jak w filmie z happy endem. Koniec z tym głupim poszukiwaniem. Niszczę się, unicestwiam! Nie przyjaźni do szczęścia mi potrzeba, lecz spokoju. A przekonałam się o tym właśnie wtedy, kiedy kolejny raz wynikła jakaś chora kłótnia, w której obwinia się mnie. Ale nie chcę już tego rozdrapywać. Ta rana dopiero się goi. A pamiętam jak jeszcze nie tak dawno nie umiałaś poradzić sobie z sama wiesz z czym, a ja byłam jedyna, której o tym powiedziałaś. Wyznałaś mi wtedy, że gdyby nie ja, to byś zwariowała. Dziękowałaś mi za wsparcie. Pamiętam to! A ja wtedy czułam się jak ptak, któremu właśnie wyrosły skrzydła. Miałam ochotę odlecieć aż do nieba. Byłam szczęśliwa, że mogłam komuś ulżyć w cierpieniu, że to właśnie mnie przyszedł ten zaszczyt być tą wyjątkową osobą. Tymczasem ściągam kolejne kajdanki, odcinam się od toksyny, która mnie zatruwa.
A Ty, droga M., dołączasz do grona nienazwanych, nienazwana. Już nie będę Cię wkurwiać, Siostro.




Więzień ściąga kajdanki .. 2019-09-04. 11:57

Nigdy się nie bałam prosić o cokolwiek. A już na pewno nie o przebaczenie. Nigdy nie czułam dumy i jakiejś wewnętrznej blokady, bo "dlaczego ja? Przecież nic nie zrobiłam." Coraz częściej, jak na złość, moim oczom ukazują się jakieś mądrości życiowe, filozoficzne wręcz. Zawsze podchodziłam do takich zdjęć i tekstów z powagą, ze zrozumieniem, myślałam: "tak, to jest święta prawda!". Na chwilę obecną moje podejście zmieniło się diametralnie. Świętą prawdą jest teraz to, że nie tyczy się to każdego, każdy przypadek trzeba rozpatrywać indywidualnie. Poniższe zdjęcie skłoniło mnie do pewnych przemyśleń.


człowiek coś wart


No i co z tego? Też tak myślałam!! Gówno prawda. Prosiłam o przebaczenie choć nie byłam winna, wyciągnęłam rękę, a zostałam odrzucona, odepchnięta jak gówno, jak śmieć!! Miałam już nigdy więcej o nim nie wspominać, ale czy ja kiedyś dotrzymałam słowa? No właśnie. Takiego danego komuś nigdy nie łamię, to dla mnie świętość! Ale jak daje je sobie, z tym już różnie bywa. Minęło kilka dni... Tak, niedługo po napisaniu wpisu o pożegnaniu nienazwanego, biłam się z myślami, czy nie spróbować zadzwonić. Chciałam rzucić monetą, trzymałam ją w dłoni i nie mogłam się zdecydować, czy orzeł ma być na tak, czy na nie. Wypieprzyłam monetę do skarbonki, wzięłam telefon i zadzwoniłam. W głowie, oprócz sygnału nadchodzącego połączenia, szumiały mi myśli: "co jak odbierze? Pewnie nie odbierze, na pewno! Ale jak odbierze, to zapytam czy ze mną porozmawia." Czekałam w napięciu, aż w końcu w słuchawce odezwał się głos: "Poczta głosowa. Po usłyszeniu sygnału zostaw wiadomość." Kamień spadł mi z serca. Nie dlatego, że się cieszyłam, że nie odebrał, bo chciałam żeby odebrał, ale dlatego, że wiedziałam, że zrobiłam wszystko, co mogłam. Poległam i skapitulowałam ostatecznie. Akurat kiedy z oczu spływały mi łzy przyszedł SMS od siostry. Potrzebowałam tego serio, kurwa wyczucie czasu poziom hard. Rzuciłam telefonem na stół, przemilczałam to i wzięłam poduszkę. Położyłam głowę na łóżku i nakryłam się nią. Cholera kolejny SMS. Odpieprz się kobieto! Nie mam nastroju. - powiedziałam na głos. Wzięłam cholerny telefon do ręki i miałam ochotę ją spławić kiedy moim oczom ukazała wiadomość od nienazwanego. To był kompletny szok i konsternacja! Przecież ma mnie totalnie w dupie!


smsy


Tak to właśnie jest z Tobą. Tak burackiego pożegnania się nie spodziewałam. Ja chciałam to zakończyć polubownie, wyjaśnić i usunąć się w cień. Ty w niczym nie przypominasz kogoś, kto miałby altruistyczne serce. I nawet jeśli jakimś cudem trafisz na ten wpis, nienazwany, bo przecież znasz adres tego bloga, to mam gdzieś, co pomyślisz jak zobaczysz tutaj swoje wypociny sms-owe, bo błędów co nie miara... Zresztą i tak tutaj nie zaglądasz, na pewno! Przecież nawet jeszcze nasze relacje były dobre, to pewnie tego nie robiłeś, więc dlaczego miałbyś robić to teraz, kiedy mnie nienawidzisz. Bo chyba mnie nie nienawidzisz, tak sądzę. Bałam się Twojej reakcji, nienazwany, że pomyślisz, że jestem rąbnięta, że się narzucam, że będziesz się ze mnie śmiał. Mimo to, że przecież i tak nie widziałam Twojej reakcji, bałam się jej. Byłam głupia sądząc, że to dobra droga, patrząc na to, co akurat Ty będziesz o mnie myślał, nienazwany. Największe więzienie, w którym żyją ludzie, to strach przed tym, co pomyślą inni. Ja ściągam moje kajdanki, uwalniam się od Ciebie i z uśmiechem ocieram ostatnie wylane łzy o Twoim smaku.




Więksi znaczy gorsi? .. 2019-09-01. 13:32

Problemy społeczne na całym świecie są przeróżne. W zależności od klimatu, położenia geograficznego, ustroju politycznego, diety i innych podobnych czynników, zmagamy się z wojnami, bezrobociem, bezdomnością, a nawet z nierównościami społecznymi. Jedną z takich nierówności nazwałabym otyłość.

Dlaczego ludzie z automatu uważają grube osoby za kogoś gorszego? Oczywiście nie każdy, nie wsadzam wszystkich do jednego wora, ale coraz częściej spotykam się z hejtem i jakąś dziwną modą na obrażanie większych - tak będę o nich pisać, bo myślę, że to lepsze określenie niż gruba pani czy gruby pan. I tutaj czas na przytoczenie fragmentu artykułu "Wysokich obcasów". Pani dziennikarka pisze:

"[...] Neurolog Agnieszka Klimowicz prowadząca profil na Facebooku o nazwie "Doktor Agnieszka" postanowiła podzielić się ze swoimi obserwatorami refleksjami po urlopie:

Będąc na wycieczce statkiem, wśród ludzi w strojach kąpielowych, poczyniłam pewne obserwacje. Jako lekarz tak już mam - zboczenie zawodowe. Otóż było tam sporo par i rzuciła mi się w oczy pewna dysproporcja. O ile faceci wyglądali niczego sobie, o tyle ich partnerki były po prostu grube. A mówi się, że to kobiety bardziej dbają o wygląd. I tak się zastanawiam, czy oni takie lubią? Czy im to zwisa? A może boją się zwrócić uwagę, że coś poszło nie tak?

[...] Grube kobiety tylko dla ślepych. Po pierwsze wiem, że to może być dla niektórych szokujące, ale nie wszyscy dobierają się jedynie na podstawie wyglądu. Być może mężczyźni, których obserwowała Doktor Agnieszka podczas rejsu, widzą w swoich partnerkach coś więcej niż ciało. Albo, co pewnie jeszcze trudniejsze do zrozumienia, nie każdemu musi się podobać szczupła sylwetka. Przeraża mnie, że na widok zakochanej pary nie potrafimy docenić, że istnieje jeszcze miłość na świecie lub po prostu nie wtykać nosa w nieswoje sprawy. Dla wielu to okazja, by stygmatyzować kobiety plus size i podreperować swoje kompleksy."


Pełen artykuł na stronie: http://www.wysokieobcasy.pl/lekarka-dziwi-sie-przystojnym-mezczyznom-z-grubymi-partnerkami


Wielkie brawa dla dziennikarki, bo lepiej nie ujęłabym tego w słowa. Kiedy czytałam wpis tej pożal się Boże pani neurolog, to mi naprawdę szczęka opadła. I ta pani zajmuje się układem nerwowym? Może czas zbadać swój mózg? Poziom empatii i wrażliwości sięgnął u tej pani dna. Zauważyłam, że wielu ludziom świetnie idzie ocenianie innych, gorzej ze spojrzeniem na siebie. Szczególnie w Internecie czują się bezkarni i silni. Konstruktywna krytyka - ok, ale tutaj nie ma nawet tego. Czuję niesmak. Oczywiście, że warto o siebie zadbać i zgubić kilka zbędnych kilogramów, ale nie za wszelką cenę. Żadnego problemu, o których wcześniej wspominałam, nie da się całkowicie usunąć. Tacy ludzie byli, są i będą. Ale czy każdy musi być taki sam? Przyzwyczailiśmy się do jakichś kanonów piękna, do współczesnego modelu atrakcyjnej kobiety oraz przystojnego mężczyzny. Tak, jak już pisała pani dziennikarka - nie każdemu musi się podobać szczupła osoba. Mam wrażenie, że niektórzy ludzie naoglądali się zbyt wielu filmów, w których wszystko zawsze pięknie się kończy. Albo są tak oderwani od rzeczywistości, że nie dostrzegają problemu w sobie, tylko wi innych. Jest też opcja taka, że pisząc takie wierutne bzdury, leczą swoje kompleksy lub niepowodzenia w życiu. Jest mi niewymownie przykro, że na świecie panuje taka dyskryminacja przez wygląd. Serio nie liczy się już wnętrze człowieka? Serio brzmię jak stara dewota? Niejednokrotnie więksi mają nie tylko więcej kilogramów, ale i rozumu od tych mniejszych. Co komu przeszkadza rozmiar? Naprawdę nie mogę tego pojąć. A jakby tego było mało, jest jeszcze jedna rzecz, która mocno mnie wzburzyła. Dalsza część artykułu spowodowała totalne odrętwienie mojego ciała.

"[...] Doktor Agnieszka najpierw edytowała, a potem zdecydowała się usunąć pierwotny post ze swojego fanpage'a. W odpowiedzi na liczne negatywne komentarze opublikowała również przeprosiny.

Post o "grubych kobietach" usunięty. Koniec imprezy! Faktycznie, przegięłam. Nie było moją intencją obrażanie kogokolwiek, tylko zwrócenie uwagi na stale rosnący problem otyłości."

Myślałam, że ta pani faktycznie poszła po rozum do głowy, ale to chyba była tylko wymuszona gadka na zasadzie "odwalcie się ode mnie". Ale do tych wniosków doszłam już samodzielnie. Z ciekawości przeglądając profil pani doktor, natknęłam się na kolejny post dotyczący tej "gównoburzy" - jak wnioskowała sama zainteresowana, która pisze:

Post, wokół którego rozpętała się taka burza, był de facto skierowany do mężczyzn, ale każdy widzi to, co chce widzieć. Kto ma złe intencje, złe intencje widzi u innych. Okazuje się, że w znacznej mierze moje przypuszczenia potwierdziły się. Partnerzy otyłych kobiet faktycznie boją się zwrócić im uwagę, że "coś poszło nie tak". Boją się kolejnej awantury, cichych tygodni/miesięcy, bądź rozstania. Dla świętego spokoju machają ręką i biernie patrzą jak osoba, którą kiedyś kochali zmierza ku samozagładzie.

Oczy niemalże wyszły mi z orbit. Ostatnie zdanie najchętniej zapisałabym na kartce papieru, zgniotła, podarła i spaliła na stosie. Czyli, że jak kobieta jest większa, to już się przestaje ją kochać? Bo jak można coś czuć do "grubej baby"! Taka, to już nawet nie zasługuje na szacunek, a co tu mówić o miłości... Samozagłada, to ja myślę, że już dosięgnęła mózg tej pani i już żaden neurolog ani psychiatra jej nie pomoże. Obłudna, bezczelna kobieta szukająca rozgłosu poprzez krzywdę innych. Najpierw klasyfikuje otyłe osoby do tych, którzy nie pasują do "szczupłych i atrakcyjnych" partnerów, następnie przeprasza żeby po chwili znowu dolać oliwy do ognia. Szanowna pani Agnieszko: każdy zasługuje na miłość, nawet ktoś tak pozbawiony wrażliwości i empatii jak pani. W końcu każda potwora znajdzie swego amatora. Oby pani nigdy nie dotknął taki niesprawiedliwy osąd.

Mieć swoje zdanie, wygłaszać je, byle nikogo nie razić. Chyba, że jest się burakiem i chamem, to lepiej trzymać swoje "mądrości życiowe" głęboko w kieszeni.




e-szablony
  e-blogi.pl  [Załóż blog!] rssSubskrybuj blogi
[Zamknij reklamy]