Blog (nie)dojrzałej kobiety


Oszukańcza egzystencja .. 2019-08-23. 19:50

Napisane kursywą, zainspirowane wpisem Akante7, niebywale wrażliwej i (chyba) pokrewnej mi duszy.


Próbujesz starych metod, ale to ślepa uliczka, czas pogodzić się z ciszą, i z przegraną, a ja tego nie potrafię, więc dalej próbuję ciągnąć tę żałośnie oszukańczą egzystencję, podczas gdy moje ciało buntuje się przeciwko mnie.


Niesamowite jak bardzo to wszystko rozumiem. Ukryte prawdy napisane między wierszami. Niebywałe, bo właśnie tych słów niejednokrotnie szukałam. Parabola co minutę obniża się, by za dwie sekundy wbić się do góry. Nagle coś zatrzymuje moje serce, wstrzymuje mój organizm, wysysa z niego życia, a ja pocieszając się jak tylko mogę, gadam jakieś przemowy o tym, że nie ma czym się przejmować, po czym wstaję z letargu i wiodę dalej szokująco oszukańczą egzystencję. Masz rację, zawsze wracam do starych metod. Cofam się i rozkminiam każdą złą sekundę życia i zastanawiam się, co mogę w niej naprawić. Zwykle nie da się już nic zrobić, trzeba nauczyć się żyć z konsekwencjami własnych wyborów. Każde głupie nieporozumienie, które wywołało tragiczny w skutkach huragan, puścić w niepamięć i tkwić w przekonaniu, że tak właśnie musiało być, że być może dzięki temu huraganowi wyjdzie słońce i stanie coś dobrego. Myśleć, że każdy zły dzień może prowadzić do kilu dobrych dni. Chcesz wrzucić wsteczny i wyjechać ze ślepej uliczki, ale nie możesz znaleźć nowej metody działania, wszak wiesz już, że stare nie przynoszą korzyści. I stoisz jak ciemniak z założonymi rękami, a paliwo z samochodu ucieka.


Dziękuję za te słowa. Jeśli tylko masz ochotę mnie zamordować za przytoczenie Twego wpisu, to po prostu to zrób. Gdzieś kiedyś miałam podanego maila, ale mam pamięć tylko do pierdół. anonimowajestem@wp.pl <- wyślij maila z pogruszkami, a ja usunę cytat. Że też te świry nadal nie odblokowali możliwości komentowania wpisów. Grrrr!!


Niech teraz moje serce zatonie we krwi, niech znowu zacznie bić, a dzikie fale rzeczne odnajdą dom.




Cycki górą! .. 2019-08-13. 11:13

Gdybym mogła być mężczyzną jeden dzień, pewnie byłabym supermanem...


A ja cieszyłabym się, że nie mam okresu. Później dokuczyłabym każdej wrednej francy, która zalazła mi w przeszłości za skórę. Posiadłabym tę moc męskiej wulgarności, bo nic nie boli kobietę tak, jak obelga od mężczyzny, jak brak zainteresowania. Nie powiecie mi, że nigdy przez wasze żyły nie przelazła żądza słodkiej zemsty. Tym bardziej odprawiona bezkarnie, pod maską męskiej dumy. Nie powiecie mi, że nigdy nie sprawiło wam to żadnej satysfakcji, tego smaczka i szyderczego uśmiechu na twarzy.


Lecz gdybym mogła wybrać sobie płeć w dowolnym momencie życia, czy to przy jego początku, czy teraz, czy dziesięć lat temu, oczywiście z dumą wybrałabym kobietę. Bywają momenty, kiedy wolałabym być mężczyzną z krwi i kości, mieć na wszystko wylane, ale gdzieś tam mimo wszystko przychodzi chwila, w której mi to mija. Wszak niejedna kobieta jest silniejsza od setki facetów razem wziętych. To my co miesiąc przeżywamy gehennę, to my rodzimy wam dzieci, którymi potem chwalicie się kumplom przy piwku, to my zapewniamy waszą męskość, to my dajemy wam tę rozkosz patrzenia na nasze cudowne wdzięki. Żaden facet by nie podołał tej roli. Żaden! Brzmi to może jak feministyczny bełkot, ale nie ja jedna przecież twierdzę, że kobieta twarda nie jest "kobietą z jajami", lecz "kobietą z cyckami". (Wybacz Frau, nie pozwij mnie za prawa autorskie!) Dlaczego mamy się porównywać do męskich przymiotów skoro mamy swoje własne?


No i skończyło się stukanie w klawiaturę.




Wybieram srebro .. 2019-08-11. 14:49

Dlaczego sami sobie to robimy? Zbyt szybko i za mocno przywiązujemy się do ludzi. To same zmartwienia. Zawsze się martwię, wszystkim i wszędzie. Zawsze byłam inna niż wszyscy i myślałam, że to zaleta. Przejmuję się rzeczami, które dla reszty są zwyczajnymi błahostkami. I co? Mam sobie wyciąć oczy albo uszy? Albo jestem dla kogoś ważna i mnie szanują albo nie i mnie ignorują. To takie proste, prawda?


Mój mózg to tabelka, w której wszystko musi być dokładnie uporządkowane. Idealne obrazy i opisy wszystkiego, co powinno być w życiu człowieka. Jest tam nawet miejsce na złe doświadczenia, gorzkie łzy. Taka mała kolumienka, na szarym końcu, ale jednak. I wcale nie ma w mojej tabelce żadnego nagłówka pod tytułem: "utopia".  Zawsze liczę się z niepowodzeniami, ale nigdy z pustką. Jak sobie coś wyobrażam, to można to podzielić na dwie odnogi, zrobić taki wykres. Na górze, ma środku byłaby nazwa sytuacji i od niej dwie kreski, w lewo i w prawo. Jedna to ta dobra opcja, druga zła. Z tą złą, to akurat różnie bywa, gdyż zazwyczaj nie doceniam ludzi i robią coś gorzej niż zakładam w moim wykresie. Przykład? Rozmowa pisana... Nagłe milczenie w środku zdania - ignorancja; zaznaczenie, że muszę zakończyć rozmowę, gdyż mam jakiś powód - szacunek. U mnie w tabelce milczenie, to takie ciche i brutalne "spierdalaj". Moje kolumienki są bezlitosne, a kiedy cokolwiek wyjdzie poza jej ramy, wpadam w konsternację. Mam swoje wyobrażenie świata, odpowiedź na wszystko. Jest tak, albo tak. Zamknęłam się w swojej tabelce, nie chcę z niej wychodzić. Choć często słyszę/czytam, że przesadzam, że biorę życie zbyt poważnie, nie umiem zmodyfikować moich kolumienek. Zawsze myślałam, że skoro ludzie są różni, każdy inny na swój oryginalny sposób, to po prostu będziemy siebie wszyscy wzajemnie akceptować takich, jakimi jesteśmy. Bez żadnych poprawek, bez retuszu. Żebyśmy wszyscy byli sobą, nie udawali po to, by wpisać się w czyjeś upodobania. To również jedna z moich kolumienek w tabelce. Moja tabelka, moje wiersze, mogę sobie w niej zapisać co chcę i kiedy chcę. Każdą sytuację da się przypisać do odpowiedniego miejsca w tabeli. Wówczas tworzy się taki piękny obrazek każdego, kto stanie mi na drodze. I albo będzie zaakceptowany, albo wypad z tabeli.


Póki co, możemy się spotkać jedynie we śnie. Zamykam oczy i otwieram umysł na bezkresny film.




(nie)normalny człowiek .. 2019-08-10. 17:10

Stałam na kawałku skały wtulona w Jego ramiona, lawa ogarniała całą ziemię. Wkrótce miała też dotrzeć do Nas. Ostatnim tchem wyznałam to, co najpiękniejszego można przed śmiercią. Wulkan jednak był tak łaskawy, że zdołaliśmy wyjść z tego cało.


- Ale to coś oznacza.


- Tak, to na pewno coś oznacza... Że mam nasrane w głowie. - wybuchłam śmiechem tuż po tym jak opowiedziałam swój sen, który oczywiście miał miejsce w Polsce, nie w żadnej dziczy.


Od dawna oczywiście zdaję sobie sprawę, że do normalnych nie należę. W końcu udowadniam to w każdym kolejnym wpisie. Normalność nie jest mi pisana i nigdy nie była. Norma, to odległe dla mnie słowo, jakiś wytwór, którego nie mogę dosięgnąć. Może to kwestia za krótkich rąk? Miałam ten zaszczyt  cofnąć się do wpisu sprzed pięciu lat. I nikogo oczywiście nie zdziwi, że go sprostuję co nieco. Mianowicie chodzi o ten, w którym tak zaciekle opisywałam swoją niechęć do kościoła i celowo używałam słowa Bóg z małej litery. Około trzech czwartych tekstu pozostawiłabym w nienaruszonym stanie, poprawiłabym zaś kwestię wiary w Boga. Cóż, jak każdy (nie)normalny człowiek miewam zawirowania i zmiany poglądów. Owszem wierzę w Niego, ale nie w księdza. I modle się wyłącznie w zaciszu swego domu, nie odczuwam potrzeby pójścia na Mszę i  wysłuchiwania kolejnych "mądrości życiowych" mojego proboszcza. Doprawdy mocno irytujący człowiek.


Skoro już jesteśmy przy wierze, zastanawia mnie fenomen przyjaźni damsko-męskich. Znowu jedna z bliskich mi osób stwierdziła, że coś takiego nie istnieje, że w to nie wierzy, bo to zawsze rodzi miłość. Czy to z jednej strony, czy z obu. Czy ja wiem? Oczywiście nie mogę tego racjonalnie stwierdzić, bo wszak doszłam do wniosku, że nigdy nie miałam przyjaciela, choć tak mi się wydawało. Czy jeśli hipotetycznie były to przyjaźnie, to rozpadły się dlatego, że delikwenci się we mnie zakochali? Bynajmniej nic mi o tym nie wiadomo. Albo to po prostu nie była przyjaźń, bo w teorii mojej M., zaszłoby coś więcej, a nie zaszło. Na zawsze pozostanie to już tajemnicą. A czy ja wierzę w taką przyjaźń? Najpierw muszę jej doświadczyć, wtedy się ustosunkuję. Póki co, chyba wierzę. Nie każdy musi być taki sam. To, że gdzieś jakaś fama poszła, bo może rzeczywiście wiele przyjaźni tak właśnie się kończy, nie oznacza, że każda. Może właśnie ja będę tą jedną na milion przyjaciółką faceta, który się we mnie nie zakocha, ani ja w nim.


Szukam Cię, mój jeden na milion, złammy ten mit!




Jeden raz .. 2019-08-04. 18:13

Zamknęłam się w łazience. Nie potrafię wytrzymać już tego napięcia, które rozsadza moje wnętrze. Uwolniłam głęboko skrywane łzy. W ustach były gorzkie, czuć było wielki smutek i żal w smaku tych łez.


Jestem głupią, naiwną romantyczką, która zawsze ślepo wierzy w szczęśliwe zakończenie. Zawsze to powtarzam, że nie umiem uczyć się na błędach. Nawet jeśli długo już trwam w jakimś postanowieniu i czuję, że to była genialna decyzja, która dobrze wpływa na moje życie, i tak w końcu nadarzy się okazja żebym sama sobie dokopała. Jestem w tym mistrzynią. Odcięłam się od fałszywych przyjaciół, od ludzi, którym w ogóle na mnie nie zależało, od ludzi, którzy okazali zainteresowanie tylko dla tego, że dałam ku temu pretekst. Czułam się taka wolna i szczęśliwa, było naprawdę cudownie. Tymczasem znowu moje serce zostało przebite nożem! Nienawidzę tego uczucia, nienawidzę go od lat. Nie ma nic gorszego od bycia wystawionym do wiatru, od bycia olanym, zapomnianym. Nawet nie wykazałam inicjatywy, zero narzucania się. Przecież z tym skończyłam! Zaproszenie wynikło z drugiej strony. Pierwszą odpowiedzią, jaka mi się nasuwała, to oczywiście odmowa, ale gdzieś w środku coś mi pozwoliło, aby zmienić zdanie. Żałuję i to bardzo. Ten ból tak okrutnie mnie przeszywa.


Choć jeden raz chciałabym się czymś nie przejmować. Jeden raz...




e-szablony
  e-blogi.pl  [Załóż blog!] rssSubskrybuj blogi
[Zamknij reklamy]