Blog (nie)dojrzałej kobiety


Profesjonalna poetka? .. 2015-10-29. 19:24

Halina Gąsiorek-Gacek. Tak, wyjątkowo napiszę dzisiaj o czymś tak absurdalnym, że nigdy bym się po sobie nie spodziewała takiej notki. Pisze o sobie wybitna, profesjonalna poetka. Jak kto woli, co kto lubi. Ale czy można mieć o sobie tak wysokie mniemanie, podczas gdy nie potrafi się przyjąć godnie krytyki?


Mam dość sytuacji, w której jestem obrażana. Dlatego zdecydowałam się napisać o pewnym incydencie publicznie. Otóż jaśnie Pani Halina Gąsiorek-Gacek, którą pozwolę sobie w skrócie zwać HGG, czytając swoje negatywne komentarze zarówno ode mnie jak i od Elvenoora, natychmiast pisze jakąś śmieszną rymowankę "o, jacy to oni są zarozumiali, bo się mnie czepiają". Ja i Elvenoor mamy prawo do własnego zdania! Ta cała poezja HGG to jakieś durnowate rymowanki na poziomie przedszkolaka. Oboje tak uważamy, ale oczywiście ich autorka nie potrafi przyjąć konstruktywnej krytyki i od razu wyzywa mnie od fląder, a Mateusza (Elvenoora) od zarozumialców! Pani Halino! Proponuję przestać pisać sobie pod własnymi "wierszami" komentarze i jeszcze wywyższając się chwalić ilu to Pani ma czytelników. A co to kogo obchodzi?! Niech sobie ma Pani ich nawet miliony! Nikt Pani tego nie zazdrości. Chodzi tylko o szacunek do siebie i innych. Zachowuje się Pani jak jakaś grafomanka, albo lepiej, jak narcyz. Wymyśleni czytelnicy, których nikt nie zna. Wszyscy inni blogowicze mają komentarze od prawdziwych blogerów, a nie jakichś "Krzysztofów", "Dawidów", "Agrypin"... Apropo! Co to za imię?! Lepiej nie mogła Pani tego wymyślić. Śmiechu warte, naprawdę.


Nie ma blogów idealnych, na każdym znajdą się negatywne komentarze. Wszystko i wszyscy mają swoich zwolenników i przeciwników. Tak było, jest i będzie. Normalna rzecz. Czy ktokolwiek obraża się o krytykę? Czy ktoś tu usuwa jakiekolwiek komentarze? Ja, Kejt, osobiście na swoim blogu nie usunęłam ani jednego komentarza. A tych negatywnych przyznaję, że było sporo. Ale co to byłby za blog, jeśli byłyby na nim same słodkie komentarze? Czy nie można podyskutować ze swym oponentem? Nie, lepiej "strzelić focha" i odpłacić jadem. Może czas popracować nad sobą i zacząć pisać poważną poezję, a nie chwalić się opiniami, jak to HGG ujęła? "Ósme piętro to dla mnie "za wysoko". Nie aspiruję do literatury. Wystarczą mi oceny mojej twórczości przez uznanych Profesorów Polonistyki" Taaa, za wysoko, mówi Pani? A cały czas zachowuje się Pani jakby wszystkie rozumy pozjadała. Dlaczego napisałam o tym tutaj? Bo tutaj Pani Halinka nie usunie mojej wypowiedzi. Gdybym napisała to wszystko w komentarzu do jednej z jej rymowanek, to za chwilę oczywiście to wszystko by zniknęło razem z pseudo wierszem.


Mój wpis tak, jak notka Elvenoora ma na celu skłonić Panią do przemyślenia swojego zachowania. Poezja jest różnorodna - każdy pisze tak, jak chce. Jednemu się to podoba, innym nie. Ale publikując swoją twórczość trzeba uzbroić się w dystans grubości skóry słonia, bo krytyka była, jest i będzie - to naturalne prawo człowieka wyrażać swoje opinie o publikowanej treści. Ale po co zaśmiecać sobie bloga, prawda? Przecież "ja jestem HGG, wielka poetka, której króciutkie rymowanki są tak genialne, że niedługo dostanę literackiego Nobla!" - powiedziałaby.


"Du­ma bez po­kory - to próżność; po­kora bez du­my - to podłość." Zygmunt Krasiński




Wiara? - A co to jest? .. 2015-10-18. 18:50

Większości z nas kojarzy się pewnie z religią. Nie będę po raz kolejny pisać jak bardzo dała mi się we znaki. Nie tym razem. Bo teraz chce pokazać, że mimo ateistycznej duszy, mam w sobie wiele wiary. Nie wierzę w Boga, ale wierzę w wartości. W wartości, które są dla mnie ważniejsze niż jakaś tam religia. Wierzę w szczęście. Wierzę, że istnieje w każdym z nas. Niektórzy jednak nie umieją go wydobyć. Czasami jest bardzo ciężko. Czasami myślisz, że już nie umiesz wierzyć. Że już nie wiesz co to w ogóle jest wiara w cokolwiek. Wiem, bo sama przeżyłam to samo. Ale szczęście to nie tylko puste słowo napisane na kartce, to uczucie, stan, który naprawdę istnieje. Da się je poczuć! Nie wiem co to jest wiara. Nie podam wam jej definicji. To bardzo trudne, bo niby wierzę w szczęście, w dobro, ale z drugiej strony nie wiem czym jest.


Kiedyś nie wierzyłam w nic, teraz wierzę z całą świadomością. Może tak samo będzie z Bogiem? Może znowu mi się odmieni? Ale raczej w to wątpię. Nie po to pisałam tyle przemyśleń, tyle własnych decyzji, wniosków żeby teraz tak po prostu to przekreślić. O nie! Pisałam to, bo tak jest. Jeśli kiedyś zwątpię, wrócę tam. Wrócę do tych myśli pisanych tu na moim blogu, z którego jestem dumna. On też przeszedł swoją długą drogę. Ukazuje moją głęboką przemianę. Drogę poprzez notki tej niedojrzałej do końca Kejt, o bzdetach, które niczego nowego nie wnosiły do tego świata aż do notek poważnych, pokazujących inteligentne poglądy. Marzyłam, by takie właśnie były moje wpisy i dążyłam do tego. Teraz każde moje słowo jest przemyślane, każdy przecinek, kropka. Pragnęłam bloga typowo publicystycznego, ideału bez błędów ortograficznych, stylistycznych itp. Czuję się jak spełniona dziennikarka choć jestem tylko zwykłą dziewczyną, blogerką. Wierzę, że udało mi się to osiągnąć.




Wszyscy jesteśmy kazirodcami? .. 2015-10-05. 18:46

Zdajesz sobie sprawę jak powstała cywilizacja? Zadałeś sobie kiedykolwiek pytanie skąd pochodzisz? Myślisz, że to takie proste, bo Bóg stworzył sobie Adama i Ewę, a oni spłodzili dzieci. No właśnie, teraz zaczyna Ci świtać?


Nawet gdyby dziećmi pierwszych ludzi była dziewczynka i chłopiec, to przecież brat z siostrą nie będą płodzić sobie dzieci. Jeśli więc będąc (hipotetycznie) katolikiem, wierzę, że pierwszą na świecie rodziną byli Adam, Ewa oraz ich dzieci Kain i Abel, to skąd wzięła się reszta ludzi? Jak udało im się przedłużyć gatunek? Wnioskiem tego Ewa musiała uprawiać seks ze swoimi synami, którym urodziła dzieci i te dzieci z kolei też sypiały ze sobą itd., itd. Podobno wg Biblii Adam i Ewa mieli więcej dzieci niż tylko dwoje synów. Dobrze, nawet gdyby mieli wielu synów i wiele córek, to mimo wszystko, któreś musiało dopuścić się kazirodztwa. Nie ma innej opcji.


Czy jesteśmy świadomi, że tak naprawdę wszyscy jesteśmy jedną wielką rodziną? Fakt, z biegiem czasu ta rodzina stawała się coraz dalsza i dalsza, że teraz po tysiącach latach pokrewieństwo jest już niemal znikome. Studiowałam Pismo Święte i wiem, że wiele razy Jezus nazywa wierzących braćmi i siostrami, mówi o tym, że jesteśmy rodziną. Jednak myślę, że jest to tylko znaczenie symboliczne, bo wszystkich katolików łączyła wspólna wiara. Teraz śmiało można powiedzieć, że dopuszczalne jest znaczenie dosłowne.


Zagadki kościoła będą pewnie jeszcze długo nieodgadnione. To wszystko jest zbyt mocno nasączone dziwactwem i krętactwem. Ktoś sobie napisał Biblię, a nikt z nas nie jest w stanie udowodnić, czy jest autentyczna, czy Jezus naprawdę żył i czy na pewno Bóg istnieje. Nie ma na to odpowiedzi i nie będzie. Dlatego bardzo zraziłam się tym wszystkim i przestałam wierzyć. Wszystko mi jedno co i kto o mnie myśli. Ważne jest, by nie ufać wszystkiemu na ślepo tylko sprawdzać i weryfikować fakty. Jeśli chcę w coś wierzyć, muszę mieć twarde dowody, a nie jakieś dogmaty.


Mądrych refleksji, bracia, siostry, kuzynki, kuzynowie, ciotki, wujkowie, babcie, dziadkowie.



Liczba notek przekroczyła 200. Zacnie. :) Dziękuję wszystkim czytelnikom, że wciąż jesteście ze mną.




e-szablony
  e-blogi.pl  [Załóż blog!] rssSubskrybuj blogi
[Zamknij reklamy]