Blog (nie)dojrzałej kobiety


Rasistowska empatia .. 2015-09-15. 17:40

Niepopieranie przyjmowania uchodźców Syrii - egoizm czy słuszność?


Odkąd zaczął się wielki temat o wojnie w Syrii i ucieczce mieszkańców w poszukiwaniu schronienia, zadaje sobie powyższe pytanie coraz częściej. Pewnie wielu z Was ma dość słuchania i czytania na temat, ale cóż - zaryzykuję. W Syrii trwają zamieszki, nikt nie może czuć się tam bezpiecznie. Jesteś Syryjczykiem - boisz się, chcesz uciec, znaleźć spokojne miejsce dla siebie i swojej rodziny, chcesz dalej normalnie żyć. Tak, to właśnie czują te osoby. Przynajmniej tak sądzę, bo nigdy nie przeżyłam czegoś takiego i obym nie musiała, mogę się jedynie domyślać i spekulować. Mimo wszystko na pewno nie są to pozytywne uczucia. Tyle mogę być pewna. Z jednej strony współczuję tym ludziom i rozumiem ich determinację w usiłowaniu dotarcia na terytorium Unii Europejskiej. Jednak z drugiej strony myślę też o bezpieczeństwie własnym i innych Polaków. Każdy z nas na pewno zdaje sobie sprawę, że przyjęcie uchodźców wiąże się z olbrzymim ryzykiem wprowadzenia tu również terrorystów, a co za tym idzie stłumieniem kolejnej wojny. Czy tego chcemy? Polska bardzo długo już jest krajem, w którym nie ma żadnych wojen. Wszyscy wiemy, że nie jest to kraj mlekiem i miodem płynący. Nie jesteśmy krajem bogatym. Bardzo dużo ludzi żyje w ubóstwie, a jeszcze więcej za płacę minimalną. Niepotrzebny nam do tego jeszcze terror. Pamiętamy co działo się jeszcze nie tak dawno na terenie Ukrainy. Wtedy również mogliśmy czuć się zagrożeni. Na szczęście niebezpieczeństwo minęło. Teraz może być inaczej. Niemcy już są oblężone. I powiem więcej, nie chciałabym być na miejscu Niemców. Nie wyobrażam sobie chodzenia po mieście ze strachem, że za chwile zza rogu wybiegnie jakiś arab i przystawi mi karabin do głowy. Poza tym jak już wspominałam, nie jesteśmy krajem zamożnym, a mimo to stać nas na przyjęcie imigrantów, zapewnienie im noclegu, żywności, ubrań i jeszcze pieniędzy. Wszystko fajnie, tylko gdzie w tym wszystkim miejsce dla nas - Polaków? Czyżby rząd bardziej troszczył się o "obcych" ludzi niż o swoich obywateli? Jest w tym mały haczyk.


"Państwa europejskie pielęgnują długą tradycję udzielania schronienia osobom prześladowanym. Ochrona podstawowych praw jest kluczowa dla tożsamości Europy. W 1999 r. państwa członkowskie UE zobowiązały się do stworzenia wspólnego europejskiego systemu azylowego, mającego na celu sprostanie rosnącym wyzwaniom azylowym na poziomie europejskim. [...]" Źródło: http://www.unhcr-centraleurope.org


Tak. To jest właśnie jeden z warunków bycia członkiem Unii Europejskiej. Mówi o tym dokładniej Traktat z Maastricht zawarty w 1992 roku, ale nie będę się teraz nad nim rozwodzić. Fakty są takie, że musimy ich przyjąć czy tego chcemy, czy nie. Słowa użyte wcześniej pewnie zdały wam się bardzo rasistowskie, bezuczuciowe i pozbawione resztki empatii. Nic bardziej mylnego. Oczywiste jest, że trzeba sobie pomagać. Jednakże chyba nie za wszelką cenę. Musimy w tej pomocy też pomyśleć o własnym bezpieczeństwu. Dlatego na początku moich rozważań zadałam sobie pytanie o egoizm, bo z jednej strony mój pogląd jest nieco egoistyczny, ale z drugiej też racjonalny. Myślę, że gdybym to ja miała podjąć ostateczną decyzję o tym, czy Polska ma przyjąć do kraju uchodźców, czy też nie, to miałabym ogromny problem. To coś jak sytuacja bohatera tragicznego. Bardzo fajnie mi się to skojarzyło. Idealnie to odwzoruje to, co mam na myśli. Bo jest niemożliwy do rozwikłania konflikt między dwoma racjami. Jest to sytuacja tragiczna, w której bohater jest zmuszony do dokonania wyboru między dwoma wartościami. Każda wartość jest słuszna, co oznacza, że wybór jednej z nich oznacza zaprzeczenie drugiej. Cokolwiek bohater zrobi, zawsze ściągnie na siebie zgubę. Dokładnie tak samo jest z pomocą dla Syryjczyków. Z jednej strony pomożemy im i udowodnimy tym swoją empatię i samarytańską duszę i jednocześnie rozwścieczymy tym Polaków, którzy byli temu przeciwni. Z drugiej jednak jeśli im nie pomożemy, zawiedziemy ludność Syrii, a na oczach całego świata będziemy widziani jako ci bez serca. Zadowoleni będą tylko ci, którzy od początku nie chcieli ściągnięcia uchodźców. Dlatego też cieszę się, że to nie ja podejmuję tą ważną decyzję.


Chcieliście notki na poziomie to (chyba) ją dostaliście.




Masz uszy? - Słuchaj. .. 2015-09-07. 16:46

Nie myślałam, że tak szybko po ostatnim wpisie zbiorę się na kolejny. Może dlatego, że inspiracja pojawiła się przypadkiem. W moim jakże nieokiełznanym umyśle zrodziło się pytanie. Dlaczego ludzie nie wierzą innym w ich dobre intencje? Dlaczego za każdym razem, gdy chcesz coś komuś udowodnić, musisz wypruwać sobie żyły? Dlaczego mimo wszelkich starań, dalej nikt nie wierzy, że jest tak jak myślisz, tak jak mówisz? Czy nie prościej jest po prostu zaufać, że są też dobrzy ludzie? Może akurat w tym wypadku ktoś jest źle oceniany i cierpi przez to? Właśnie ''włączyło'' mi się w głowie hasło tolerancja. Hm, nie wiem czemu. Chyba dlatego, że ciągle uparcie do niej dążę niczym romantyk z utopijnego świata. Tolerować czyjeś zdanie znaczy godzić się z porażką? Powiedzieć sobie: "O jej! Nie miałem racji. Jestem głupi."? -NIE! To znaczy okazać komuś szacunek, pokazać, że nie zawsze potrzebny jest krzyk, by zapadła cisza.


Wiem, że wielokrotnie powtarzałam, że świat jest skomplikowany, bo ludzie sami sobie go komplikują. Mimo to świat monotonny, idealny byłby nudny. Jednakże nie urozmaicajmy sobie unikanie tej monotonii w skrajności. Myślę, że czasem warto komuś po prostu uwierzyć, jeśli dana osoba nie wzbudziła  żadnych przesłanek ku temu, aby było odwrotnie. Dlaczego bez powodu zadawać innym trud udowadniania, że są prawdomówni? Potrzebny jest płacz? Potrzebne są nerwy? - Raczej Na pewno nie!


Nauczmy się słuchać. Być może w chaosie zmarniałego świata jakiś cichy głos próbuje być usłyszany.




e-szablony
  e-blogi.pl  [Załóż blog!] rssSubskrybuj blogi
[Zamknij reklamy]