Blog (nie)dojrzałej kobiety


Ta sama skóra pokryta uśmiechem .. 2015-01-28. 19:05

Nie będę pisała o kościele, o księżach i jakie to chrześcijaństwo jest dziwne i komercyjne. NIE. I tak coraz mniej czasu poświęcam na pisanie. Ale to nadal ja. Troszkę w lepszej skórze, lepszym nastroju psychicznym, ale nadal ja – inna ja. Jestem jak postęp technologiczny. Zmieniam się, idę ku nowoczesności, ale dalej mam wady. Zawsze będę je miała. Mam nadzieję, że jeszcze kiedyś napiszę jakąś notkę „w swoim stylu”, jak przystało na mój filozoficzny mózg.




Do you understand? - Ja nie. .. 2015-01-09. 17:47

Leżałam wtedy na łóżku. To było tuż przed snem, obróciłam się na wznak, a ręce rozłożyłam pod głowę. Zaczęłam się zastanawiać, po co na świecie jest tyle języków?


Podstawowym faktem w tej sprawie jest to, że istnieje nieco ponad 200 państw, a języków ok. 6000. Pytanie, jak to możliwe? Czy w takim razie na jedno państwo przypada 30 języków? - Na pewno nie. Skąd więc tak wielka liczba? Po co w ogóle różnorodność? Czy nie lepiej gdyby cały świat mówił jednym językiem? Niczego by to nie komplikowało. Można by było np. śmiało jeździć za granicę do pracy bez żadnych barier językowych.


Według religii chrześcijańskiej, to Bóg pomieszał ludziom języki. Księga Rodzaju mówi, że ludzkość z krainy Szinear chciała wznieść olbrzymią budowlę zwaną Wieżą Babel. Miał to być znak, dzięki któremu ludzie "nie rozproszą się". Bóg sprzeciwiając się tym zamiarom, pomieszał budowniczym języki, dzieląc ludzi na różne narody, by uniemożliwić budowę wieży. Aż chciałoby się zbesztać za to tego Waszego "kochanego" Boga, ale oszczędzę sobie gadki.


Napiszę może jak ma się Kejt.


Po ostatnim wybryku jest coraz lepiej. Mam postanowienie żeby "wyjść do ludzi". Inaczej zawsze będę sama. Mam nadzieję, że to był ostatni raz, kiedy przyszło mi do głowy odbierać sobie coś tak cennego. Przyszedł czas, kiedy należą się podziękowania. Dziękuję Elvenoor'owi za dobre słowa, za wsparcie, bo było nieocenione. Naprawdę jestem bardzo wdzięczna. Dziękuję T. za to, że po prostu był, za radość jaką mi tym dawał. Dziękuję Pani Regzie za dobre serce, jakie otworzyła przede mną. To naprawdę wspaniała kobieta, jest nieco podobna do mnie. Życzę Pani z całych sił żeby była wolna od cierpienia i przykrości. Będę trzymała kciuki.


Znowu natknęłam się na cudowną reklamę. "Pomyśl, że szczęście omija tych, którzy w nie wątpią, którzy wolą się nie wychylać. A przecież o szczęście trzeba walczyć. Postaraj się pomyśleć nieszablonowo. Szczęście przychodzi do tych, którzy wciąż próbują czegoś nowego, mierzą się z problemami i skaczą na głęboką wodę. Pomyśl, że masz odwagę wyjść szczęściu naprzeciw." Kejt nigdy nie zwątpiła. Zawsze gdzieś głęboko w sercu kryła się ta malutka nadzieja.




Nekrolog .. 2015-01-06. 19:41

Nóż leżał na podłodze. Chwyciłam go, wstałam i skierowałam ku sercu. Patrząc jak ostrze dotyka mojej piersi uroniłam łzę, potem następną i następną. Upuściłam nóż klękając na podłogę. Ryk, wrzask, wołanie o pomoc zdawało się być takie ciche. Po prostu płakałam osuwając się coraz bardziej. Leżałam na wznak, a łzy spływały po skroniach.


Dlaczego idiotko nie masz odwagi? Dlaczego jesteś takim tchórzem?! Przecież i tak nie masz nikogo! Jesteś sama jak palec! Przyjaciele za szkłem? I co oni Ci dadzą? Przytulą Cię? Dotkną? Jesteś zerem! Na świecie nie ma miejsca dla takich jak Ty! Weź ten cholerny nóż i zdechnij wreszcie! Nie męcz się. Zobaczysz, że Ci ulży.


Nawet mój wewnętrzny głos nie pomógł... Nie potrafię. Doczłapałam się do komputera i napisałam nekrolog.


Bo przecież takie życie, to nie życie. Ja tylko JESTEM.




Deszcz w oczach .. 2015-01-05. 21:17

Od lat czuję, że jest dobrze. Od lat zapełniam czymś pustkę. Od lat pustka staje się coraz większa i od lat coraz bardziej pusta. Nie pamiętam kiedy ostatnio z kimś rozmawiałam. Nie pamiętam już jak brzmią głosy ludzi, których znam. Cały ten czas myślę jak będzie wyglądało moje życie. Czy ono w ogóle jakoś wygląda? Mam w sobie tyle pasji, zapału, chęci. Są chwile, gdy czuję, że mogę wszystko. Chcę wszystkiego spróbować, doświadczyć czegoś nowego, uczyć się, zdobywać. Ale robię to niewidzialna dla innych. Cokolwiek zapragnę osiągnąć, osiągam z większym lub mniejszym wysiłkiem, ale osiągam. Czemu tylko ta jedna rzecz ciągle mi się wymyka z rąk? Może jest mi dane żyć wyalienowana, w totalnym odosobnieniu?


Tak, w minionym roku zdarzyło się coś wspaniałego. Coś, czego nigdy bym się nie spodziewała. Śmiej się, czytelniku, ale słowa wylewają się wraz ze łzami. Jakaś mała cząstka tego wielkiego marzenia, tej wielkiej potrzeby, tej ogromnej tęsknoty spełniła się. Dostałam od losu przyjaciela, na którego czekałam tyle lat. Prozaiczne, co nie? Ty pewnie masz takich na pęczki i to w realnym świecie. Ja jednego upragnionego i wirtualnego. Żałosne? – Mam to gdzieś. Te słowa to moje emocje, cała moja dusza, moje serce. Nigdy nie pożałuję, że poznałam tego człowieka, choćby sam diabeł mi go odebrał. Za te chwile, kiedy wreszcie mogłam się śmiać, wygłupiać, kiedy miałam do kogo się odezwać, kiedy po prostu był…


Dziękuję.




Ty też nim jesteś? .. 2015-01-03. 14:46

"Ty jesteś tak zwana mądra kobieta, o ile takie istnieją. To znaczy najbardziej nieszczęśliwa. Dlatego, że jesteś mądra. Że wszystko rozumiesz, że wszystko wybaczasz, że wszystko potrafisz mądrze ustawić. Za mądrość płaci się cierpieniem, Krystyno. Biedne nieszczęśliwe, mądre kobiety. Żal mi was, bo prawie zawsze giniecie przez głupców. Jesteś mądra Krystyno. Jesteś piekielnie mądra, ty idiotko." Marek Hłaśko


Odejdę wreszcie od tego paskudnego tematu kościoła... Bo przecież najciekawsze tematy wynajduje się przypadkiem! Tak, oglądając reklamę kanału Discovery usłyszałam o genie przygody. Zafascynowała mnie ta nazwa, więc bardzo szybko chwyciłam za telefon i sprawdziłam sobie, co to oznacza. Natknęłam się przy okazji na genialnego bloga! Świetnie opisuje tam zjawisko takiego genu. Poprzez notkę zawartą na nim, domniemam, iż mogę mieć coś z "Dziecka indygo". Wiem, że to bardzo śmiałe twierdzenie, ale niemal wszystko kropla w kroplę zgadza się z moją osobowością. Nie mogę się oprzeć żeby nie zacytować blogerki (to chyba dziewczyna - mam nadzieję, że się nie mylę). Raczej nie będzie to uznane za plagiat?


Poprawiłam kilka literówek. Musiałam ^^ - podobno jestem purystą językowym. Tak ktoś mnie wczoraj określił.


http://herkimer.blog.onet.pl/2008/08/24/gen-przygody-czyli-oszolomom-stanowcze-nie-prasowka/ 


[...] 


Termin „dzieci indygo” został wymyślony przez Amerykankę Nancy Ann Tappe („Zrozumieć swoje życie przez kolor”), która intuicyjnie przypisała kolory różnym osobowościom. Dzieci ze „szczególnymi, zupełnie nowymi” cechami opisała jako indygo. Jaki to jest ten ”szczególny”, „wcześniej nie udokumentowany” wzorzec zachowania???


1) Dzieci indygo mają silną wolę, bardzo dużo energii i wymagają ciągłej uwagi (zwykle utożsamia się je z dziećmi z ADHD, co nie jest do końca prawda, ale o tym później). - silna wola się zgadza, energia również, chociaż różnie ją pożytkuję.


2) Są uzdolnione artystycznie, mają żywą, silną wyobraźnię. - rysuję i piszę wiersze i książki. Wciąż mam pełno pomysłów.


3) Bardzo szybko się rozwijają, doskonale radzą sobie z techniką, mają wysoki iloraz inteligencji. - od małego dziecka jestem ciekawa świata. Lubię uczyć się nowych rzeczy; wysoki iloraz? Hmm, nie chcę być narcyzem, ale dużo ludzi się z tym zgadza.


4) Są wrażliwe, intuicyjne, uzdolnione medialnie (jasnowidzenie, telepatia). - o, ja jestem aż nazbyt wrażliwa. Wystarczy widok niepełnosprawnej osoby i już się łezka w oku kręci, a co dopiero widok "gorszych" rzeczy; jasnowidzenie? Nie, gdzie ja tam jasnowidzem. Ale kiedyś miewałam sny prorocze.


5) Mają posunięte aż do wyniosłości poczucie własnej wartości, mają problemy z przyjęciem  autorytetów, za to wykazują wewnętrzne, jakby wrodzone poczucie sprawiedliwości. - ha ha, moje poczucie własne wartości jest tu idealnie opisane. Nic dodać nic ująć ^^; autorytetów mam mało, ale żadnego stuprocentowego; nie wiem co to znaczy poczucie sprawiedliwości, ale jeśli chodzi o to, że jestem sprawiedliwa wobec innych, to owszem jestem.


6) Są wewnętrznie zintegrowane, wyróżniają się absolutnym nonkonformizmem, mają kłopoty z zachowaniami rutynowymi, wszystkim, co tłumi ich kreatywność i nowatorstwo. - tu również nie mam nic do dodania. Mój blog to potwierdza.


7) Często są aspołeczne. Maja problemy z socjalizacją, zwłaszcza w szkołach powszechnych.  Starają się jedynie kontaktować z innymi dziećmi indygo, co jest trudniejsze, niż poruszanie się w środowisku gejów – niektóre, zwłaszcza w Polsce, nawet nie wiedzą, skąd się biorą ich problemy ze środowiskiem rówieśników w szkole (nie zostały zdiagnozowane), a poza tym osoby ze skłonnościami homoseksualnymi stanowią 5% społeczeństwa, a dzieci indygo – jedynie 3%. - no tak, teraz już wiem, dlaczego byłam "czarną owieczką" w latach szkolnych.


8) Są samokrytyczne i perfekcyjne, nie ulegają utartemu sposobowi myślenia, wyłamują się ze schematów, w których działa większość społeczeństwa. - cała Kejt. Potrafię siebie skrytykować, bo wszystko musi być na tip top! Jak coś mi nie podoba, to pozostanę nieugięta choćby cały świat to coś chwalił; perfekcja to moje drugie imię, niemal pedanteria się z tego robi.


9) Chcą ulepszać świat. - taaaaaak. Kejt zbawia świat blogiem. Haha. A tak serio, to teraz już wiem, dlaczego mam utopijne marzenie całkowitego wyeliminowania rasizmu na świecie.


10) Nie starają dopasowywać się do innych, a raczej dopasowują otoczenie do siebie. Mają skłonności przywódcze. - z pierwszym się zgodzę, przykładem jest choćby niepicie, niepalenie, brak chęci imprezowania, ale czy ja mam skłonności przywódcze? Chyba nie.


11) Wykazują się swoistą orientację w czasoprzestrzeni, tak jakby półsekundowy okres nadawania znaczenia bodźcom ich nie dotyczył. Swobodnie wykonują operacje myślowe na pojęciach czasu i przestrzeni (dzieckiem indygo był Albert Einstein). - tego jeszcze nie wiem, czy mnie to dotyczy.


12) Amerykańskie oszołomy new age twierdzą, że dzieci indygo pojawiły się na świecie po 1977 roku, co jest kompletną bzdurą, bo rodzą się od przeszło 40 tysięcy lat. Faktem jest, że po roku 77 ich procent wśród nowo narodzonych wydatnie się zwiększył.


[...]


Za chwilę rozwinę ten temat, ale musimy sobie najpierw przyswoić pewną kluczową dla tematu wiedzę. Uważam, że osobom zupełnie nie związanym z biologią należą się pewne, konieczne wyjaśnienia dotyczące… dopaminy i jej znaczenia w funkcjonowaniu naszego organizmu.


Dopamina zwana jest „neuromediatorem młodości” (ilość receptorów dopaminy maleje z wiekiem). Wydzielana jest w kilku regionach mózgu i odpowiada za:


1) kontrolę osobowości, zachowania emocjonalne, odczuwanie radości, dobre samopoczucie,


2) fascynację życiem i miłością – jest głównym neurotransmiterem układu nagrody w mózgu, - chyba nikomu nie muszę udowadniać, że fascynuje mnie ogromnie, a miłość... szczęścia to ja w niej nie mam, ale mimo to pozostaję wierną romantyczką. Czy to znaczy, że mój mój organizm produkuje aż tyle dopaminy?


3) gotowość do odbioru i przetwarzania informacji, uczenie się nowych zachowań (konkretna odpowiedź na konkretny bodziec), zapamiętywanie nieoczekiwanych ważnych zdarzeń,


4) poznawanie, odkrywanie, eksplorację, poszukiwanie nowych wyzwań, przygód i… agresję,


5) układ ruchowy, proces planowania ruchu,


6) łaknienie (poszukiwanie jedzenia), libido (poszukiwanie partnera seksualnego), - mimo wagi piórkowej wciąż jem i jem, o libido się nie wypowiadam. ;)


7) dobrą pamięć, koncentrację, - zależy do czego, ale ogólnie nie narzekam na sklerozę.


8) cykl snu-czuwania. - taaaaak!


Nie będę ukrywała, że zafascynowało mnie to. Pewnie wielu z Was mogłoby sobie przypisać to "miano", może troszkę na wyrost się podnieciłam, że to mogę być i ja, ale mimo to nie przestanę szukać. W tym momencie pragnę podziękować Herkimerze za tamten wpis. Wreszcie poznałam odpowiedzi na tyle pytań odnośnie mojej "dziwnej" osobowości. Zawsze nazywałam siebie dziwadłem, ale w takim pozytywnym sensie. Lubię moje dziwactwo choć bardzo często bywało bolesne. Takie osoby jak ja zawsze będą miały problemy z funkcjonowaniem w społeczeństwie. Ciągle słyszę, że jestem przemądrzała, przyzwyczaiłam się już. To bywa na pewno wkurzające dla innych, ale cóż poradzę? Taka już jestem. Autorka wcześniej wspomnianego bloga świetnie to ujęła.


Dzieci indygo mają pewne umiejętności, ale nie są półbogami. Mają jedynie pewną drobną różnicę w DNA! Same zajmą się swoją edukacją. Same sobie na własną miarę „zbawią świat”.


Dlaczego tak się wymądrzam (podobno tylko to potrafię?)…


 


Bo ja jestem dzieckiem indygo.




Nacisk czy moralny nakaz? .. 2015-01-01. 18:48

Jak się okazuje nie tylko przeszkody ujęte w prawie kościelnym stanowią barierę do zawarcia ślubu. Kontynuując poprzedni temat, muszę ująć jeszcze wzmiankę o bierzmowaniu. Oczywiste, że jest ono potrzebne żeby w ogóle "ubiegać" się o związek małżeński. Ale nie tak prędko, moi drodzy parafianie. Aby pomyślnie przyjąć ten sakrament trzeba przejść przez szereg procedur. Jak małpeczka jesteś zmuszony biegać do kościoła na spotkania, Msze, spowiedzi święte i zbierać te żałosne podpisy od księży. Jakież to dziecinne... Ale zostawmy to. Bieganina i podlizywanie się klechom to jeszcze nic. Najzabawniejsze w tym wszystkim jest moim zdaniem to, że konieczne jest uzyskanie minimum oceny dostatecznej z religii. Śmiech na sali. Dla mnie jest to zmuszanie ludzi do zdobywania nie wiadomo jakiej wiedzy z tego przedmiotu. Przecież tak, czy inaczej, jak z każdym przedmiotem szkolnym, wiedza chłonięta jest na jeden raz i zapominana. To po co te ceregiele? Oczywiście, że każdy katolik powinien interesować się swoją religią, ale mimo wszystko ocena według mnie nie powinna mieć wpływu na przyjęcie sakramentu bierzmowania. To chore. To, czy ktoś ma wiedzę chrześcijańską, to każdego indywidualna sprawa. Kościół niech się do tego nie miesza.



To nie jedyna kwestia, gdzie duchowni niepotrzebnie maczają gdzieś swoje palce. Nadużywają swego "stanowiska" niemal na każdym kroku. I za to mają takie wielkie uznanie u ludzi? Za to ich tak bronicie, wielcy chrześcijanie? Wystarczy rzucić okiem na parking pod kościołem, więcej nie trzeba mówić. Narzekają, że utrzymanie kościoła kosztuje, że skądś muszą brać na to pieniądze. Owszem, ale czy z ich "wypłaty" starczyłoby na luksusowe samochody? Spotkać szczupłego księdza? - ze świecą w ręce. A jak już znajdziesz, to pewnie jakaś "świeżynka". - bez obrazy, ale to tylko świadczy o tym, że siedzą na tyłkach i się opychają. Może troszkę przeginam, ale niech wreszcie przestaną mówić katolom co mają robić, bo sami święci nie są. Wygłaszają te swoje teologiczne śpiewki, których sami nie trawią. Ale przecież księża tacy dobrzy...


A Wy, chrześcijanie uczcie się, uczcie, bo ślubu NIET. :)


Darmowy hosting zdjęć



Dziękuję za te ponad dwa i pół roku.




e-szablony
  e-blogi.pl  [Załóż blog!] rssSubskrybuj blogi
[Zamknij reklamy]