Blog (nie)dojrzałej kobiety


"Zagubiony w fikcji, znajdziesz harmonię" .. 2014-10-25. 23:41

Dający z siebie wszystko pracuś wybuchł. Granat tłumiący się w jej wnętrzu nie wytrzymał. Eksplozja była potężna. Bo kto by się nie zdenerwował? "Keeeejt! Potrzebuje cały gotowy frontpanel. Keeeejt! Zmontuj mi światłowód. Keeeejt! Możesz się sprężać? Keeeeejt! Mocniej dociskaj grile. Keeeeeejt! Potrzebuje jeszcze panel." - A może ktoś mi pomoże?! - Oh, ile można? W dodatku przestała być cicho. Tak, bo ona się stara, robi wszystko jak najlepiej (każdy to potwierdza), przychodzi punktualnie z przerw, a reszta?! Cholera jasna. Przychodzi na linię, a tu pustka. Po dziesięciu minutach od zakończenia przerwy zaszczyca ją jedna osoba. Wow, po dwóch idzie następna, a za nią cała reszta. - O nie! - pomyślała - trzeba coś z tym zrobić. - Poszła to zgłosić. I tak nic nie dało, ale przynajmniej im się dostało. Całe szczęście, że był z nią jej ulubiony zespół Lostprophets. O taaaaak! Uwielbia go. W tamtą noc po raz pierwszy posłuchała wszystkie ich piosenki jedna po drugiej. Dokładnie 55 utworów. Więcej bynajmniej nie zna :) Kejt jest bardzo silna. Znowu w pracy zasłabła. Taksówka wywiozła ją na pogotowie, po czym pieszo o drugiej w nocy musiała iść samotnie do domku. Bała się, ale była dzielna. Położyła się, popłakała z bólu i zasnęła.


Może jestem innym gatunkiem
Może ja już nie słucham.

Nie narzekałam ani razu, że jest jej źle. Po prostu to zniosłam. Tego dnia przekonałam się, że się myliłam. Zaskoczyła mnie ta rozmowa. Masz szlachetne serce. Zawsze o tym wiedziałam. Ale teraz naprawdę jestem dumna. Przesyłam równie chaotyczne dziękuję.


Ekhem. Kejt by zapomniała. Musicie koniecznie poznać odrobinkę mojej ulubionej muzyki. Nie jestem w stanie pokazać wam wszystkich piosenek, ale zamieszczę dwie ulubione. Ciężko było je wybrać, bo wszystkie są świetne. Jeszcze nigdy nikt nie odpowiedział "tak" na pytanie: "Znasz Lostprophets?" Jak można nie znać tego zespołu? :) Dawno temu, sama nie wiem ile lat już minęło, zaczęłam ich słuchać codziennie i do tej pory mi się nie znudzili. Może kogoś zarażę. ;) A! Dziękuję osobie, która pokazała mi ten cudowny zespół.


Lostprophets - Street of nowhere







Lostprophets - A Little Reminder That I'll Never Forget







Polecam również przeczytanie tekstów piosenek. Genialne. :)




Co się odwlecze, to nie uciecze .. 2014-10-19. 17:03

Udało się. W końcu obejrzałam film pt.: "Miasto 44". Zacznę od tego, że widziałam już sporo filmów ukazujących walkę o wolność polską. Przyznam szczerze, że bardziej podobał mi się film "Kamienie na szaniec". Nie było w nim takiego przepychu efektów specjalnych. W "Mieście 44" było takowych sporo na wyrost. Przykładami tego są sceny, gdy Biedronka po raz pierwszy całuje się ze Stefanem oraz kiedy Kama łasząc się do Stefana skłoniła do seksu. Nie rozumiem po co były te spowolnienia w tych momentach. Uważam, że były całkowicie zbędne. Jednakże mimo to bardzo podobało mi się zakończenie filmu. Świetne ukazanie spalonej ruiny Warszawy przekształcającej się w tą dzisiejszą. Ogólne wrażenie bardzo pozytywne. W skali od 1 do 5 daje temu filmowi mocną czwórkę.


Tyle o filmie... A ja. Hm, jesienna aura dobrze mi robi. Lubię taką pogodę. Ale nie będę smęcić o pogodzie. Opowiem Wam o życiu. To takie coś, co przychodzi dając chwile ulotnego szczęścia i odchodzi zostawiając z niczym. Głupie to jest, że człowiek umiera. Skoro już żyje, to mógłby pozostać na świecie po wieki. Po coś to życie jednak musi być... Na pewno.


Żyj.




Niewidoczne dla oczu .. 2014-10-17. 22:02

Podobno szacunek do ludzi jest jak bumerang - wraca. A jednak nie. Bycie miłym dla innych nie zawsze do mnie wracało. Nie było obopólne. Dostaje po tyłku będąc do końca szczerą i uczciwą. Czy to znaczy, że to nie popłaca? Owszem popłaca, ale niektóre sprawy najwyraźniej są tylko dla nas samych. Chronione intymną otoczką, pozbawione wyjścia na jaw. Zastanawialiście się kiedyś jak traktujecie innych ludzi, jacy dla nich jesteście? Czasem taki mały gest potrafi wiele zdziałać. Proste uśmiechnięcie się, nie przynoszące żadnego wysiłku, a sprawiające ogromną radość. Mowa tu o ludziach takich takich jak ja, doceniających wiele rzeczy, nawet tych małych z pozoru nic nie znaczących. A dlaczego tego nie doceniamy? Często nie dostrzegamy ważnych rzeczy raniąc przy tym innych.



Dla Ciebie niebo bezludne mam.
Dla Ciebie mogę pokonać strach.
Dla Ciebie uśmiech anioła mam.
Dla Ciebie gonię słońce.
Dla Ciebie żyję na nieba tle.
Dla Ciebie czuję, że mogę biec
Po niebie, gdy jesteś blisko mnie.
Dla Ciebie...

Nie doceniałam szczęścia... Kiedyś chyba je doznałam. Tak mi się wydaje, że to było właśnie szczęście. Teraz żałuję. Szukam go wszędzie. Nawet w zakamarkach swoich wspomnień. Nie doceniałam rodziny. Dopiero teraz widzę jak bardzo jest dla mnie ważna. Nie umiałabym bez nich żyć. Kocham ich. Nie doceniałam siebie. Po latach poznałam swoją wartość i nigdy nie pozwolę jej zniszczyć.


Doceniaj.




Malowany uśmiech .. 2014-10-15. 16:54

Napisałeś już trzy wiadomości. Ja żadnej. Moje milczenie Cię denerwuje, wiem o tym. I bardzo dobrze, bo milczenie to najgorsza kara. Boli. Pozostanę nieugięta. Nie odpiszę choćby się waliło i paliło. Nie zasługujesz ode mnie na nic. Dostałeś już bardzo wiele - zaufanie. Byłeś pierwszą osobą, której wyznałam te szokujące fakty z mojego życia. Nikt o tym nie wiedział. Ale ja chciałam być szczera, chciałam byś o tym wiedział. Ale to stało się powodem Twojej odrazy do mnie. Byłam pewna, że zrozumiesz, że mnie wesprzesz. Stała mi się niewiarygodna krzywda, a Ty z tego powodu niszczysz wszystko. To chore. Mówisz o przyjaźni? O godności? Honorze? Kulturze? Chyba sobie żartujesz. Ty nie wiesz co to jest. Nie masz serca skoro potrafisz traktować kobiety w tak okrutny sposób. Wspominasz o moim byłym? Że nie ma kultury, nie mówi mi "cześć", a ja teraz robię to samo? Nie masz prawa o nim mówić! On, w przeciwieństwie do Ciebie, ma to czego Ty nigdy nie będziesz miał! Zasady, szacunek do ludzi, w tym przede wszystkim do kobiet, godność i honor. Ty możesz sobie tylko o tym pomarzyć. Jesteś zgniły od środka. Możesz sobie pisać, dzwonić ile chcesz. Nie robi to na mnie żadnego wrażenia. Nie pozwolę sobą pomiatać. Przyjaźń... Tfu! Ty już nie istniejesz. Komuś takiemu nie można ufać, to jak mam się z Tobą przyjaźnić? Ranisz ot tak, w jednej chwili rozsypujesz wszystko na proch dowiadując się tylko o jednej rzeczy, która nie ma związku z Tobą i nigdy nie miała. Widzę, że z tego bloga zaczynać się robić jakiś śmietnik a'la telenowela przez Ciebie. Także będę już kończyć, bo zaraz zacznie śmierdzieć.



W pracy przydarzyło mi się dzisiaj coś niezwykłego. Zawsze wszyscy są mili dla siebie, uśmiechają się. Atmosfera przyjemna i dobrze się pracuje. I nie to, że dzisiaj nagle to się zmieniło. W żadnym wypadku. Przeciwnie - potwierdziło się.



- Widziałem Cię wczoraj w autobusie.
- Naprawdę? O, popatrz jaki zbieg okoliczności. Ja też widziałam Cię wczoraj w autobusie.
- Siedziałem za Tobą, ale nie wiedziałem, czy zagadać, czy nie.
- To dobrze, że nie zagadałeś, bo miałam zły humor.
- Ty zły humor? Przecież Ty ciągle się śmiejesz.


Cudowne to było. Coś w tym jest. Potrafię zapomnieć o przykrych rzeczach. Ludzie zauważają moją radość, uśmiech... Dla takich rozmów warto żyć.


Dziękuję.




Deszczowe łzy .. 2014-10-14. 15:41

Jak to jest być ocenionym niesprawiedliwie? Jak to jest być zniżonym do parteru? Jak to jest czuć się jak śmieć? - Nie wiesz? No widzisz, ja wiem. Cały dzień rozmawiamy normalnie, wszystko jest w najlepszym porządku. A kiedy zwierzam Ci się z najgorszej traumy i to stojąc w deszczu na przystanku autobusowym wśród ludzi, Ty traktujesz mnie jak psa. Oczekiwałam wsparcia, zrozumienia, szoku, żalu - czegokolwiek! Ale Ty rozłączasz się jak gdyby nigdy nic. Po prostu zostawiasz mnie z tym wszystkim samą. Nie dość, że przywołujesz we mnie złe wspomnienia, to jeszcze pozwalasz żebym sama sobie z nimi radziła. Już w autobusie leciały mi łzy, ale nikt nie zwrócił uwagi, nie było żadnej reakcji. Po Twojej ocenie z góry i to w sms-ie, został mi wbity nóż w plecy. Rozryczałam się jeszcze gorzej. Dziękuję temu starszemu Panu, który na widok moich łez zatrzymał się, spojrzał na mnie i zapytał troskliwym głosem "Co się stało?". To było naprawdę miłe. Ale ja skinęłam głową i mruknęłam niesłyszalne "nic" i poszłam dalej ze spuszczoną głową zalaną łzami zmieszanymi z kroplami deszczu. [...] Myliłam się. Szczęście jest jeszcze daleko ode mnie. Gdzieś jest, ale na pewno nie w zasięgu mojej ręki. Kiedyś pewnie je dosięgnę, teraz to zdecydowanie nie mój czas.


Zagubiona Kejt.


+ moje dzisiejsze wykopalisko. Zachwyciła mnie ta wersja tej cudownej piosenki.







There's only one life .
It's right here, it's right now .
What is pain?
Do you really wanna live this way?




(nie)możliwe .. 2014-10-12. 03:24

Noc, najlepsza pora na notkę. Długo nie pisałam. Zauważyłam światełko. Nie, nie to w tunelu. Światełko nadziei, że będzie lepiej. Moje rozsypane puzzle łączą się, zaczynają się układać. Tworzyć jakiś sensowny obraz. Obraz, na którym jestem naprawdę szczęśliwa. Muszę dać temu szansę. Nie mam nic do stracenia. Mogę tylko zyskać. Spodziewaliście się kolejnej smutnej notki. Nie, staram się myśleć pozytywnie. Podobno dobrze działa. Spełniło się moje największe marzenie. Długo oczekiwałam na jego spełnienie, a jednak warto było czekać. Choć był moment, kiedy byłam pewna, że już się nie spełni, to sen spłatał mi figla. Analogicznie z poszukiwaniem mojego szczęścia. Bo gdzieś ono przecież musi być.


R.




Nie ma mnie w lustrze .. 2014-10-10. 12:21

Popatrzyłam wstecz mojego bloga. Poczytałam wpisy, których dzisiaj powstydziłabym się wstawić. Często widząc takie wpisy u innych, dziwię się, co oni tu robią. Kto ich czyta? Dopiero teraz widzę, że pisałam kiedyś tak samo żałośnie. Aż nie do wiary. Nawet nie myślcie o tym, by robić to samo, co ja. Zastanawiam się nad usunięciem tych głupich notek z archiwum i zostawieniem tych "normalnych". O czym to świadczy? Przemiana. Tak, w moim myśleniu zaszły ogromne zmiany. Widać, jak przez te lata dorastałam z tej małej dziewczynki w to coś, kim jestem teraz.


Całe życie jednak towarzyszy mi jedno marzenie. Już od małej dziewczynki byłam zafascynowana Karolem Wojtyłą. Był moim autorytetem. Wówczas byłam jeszcze wierząca i praktykująca, jak to się teraz mawia. Wierzyłam w Boga, chodziłam do kościoła itd. Zawsze pragnęłam ujrzeć go na żywo i zamienić choć jedno słowo. Codziennie o tym myślałam, codziennie na samą myśl o tym leciały mi łzy - do dzisiaj nie wiem czemu. Dopiero po latach, gdzieś pod koniec szkoły podstawowej bodajże, dowiedziałam się, że urodził się tego samego dnia, co ja. To było jeszcze bardziej niesamowite. Byłam dumna, że mogłam urodzić się tego samego dnia, co tak wspaniały człowiek jak on. Kiedy dowiedziałam się, że jest w szpitalu, że walczy o życie, byłam zdruzgotana. Codziennie modliłam się o jego zdrowie. Niestety zmarł. To była dla mnie tragedia. Czułam się tak, jakby umarł ktoś z mojej rodziny, jakby ktoś zabrał mi cząstkę mnie. Dotarło do mnie, że moje marzenie już nigdy się nie spełni. Dzisiaj, chociaż już nie wierzę w Boga, to dalej mam do niego ogromny szacunek. Mimo, że był osobą duchowną i to najwyższej rangi, jeśli można to tak ująć. Nie będę pisała za co, bo każdy wie jakim był człowiekiem. Zmierzam do czegoś innego. Wczoraj kładąc się spać z okropnym bólem głowy, nie mogłam zasnąć. Całą noc się męczyłam. Aż w końcu gdzieś nad ranem zasnęłam. Miałam sen. To był jeden z tych snów, które pamięta się na całe życie. Przyśnił mi się papież Polak. Było dokładnie tak, jak w moich wyobrażeniach sprzed lat. Podszedł do mnie u mnie uściskał, a ja roniąc łzę z oka powiedziałam, że właśnie spełniło mi się największe marzenie. Śmiejcie się. Ale dla mnie to było coś niesamowitego. Obudziłam się i czułam się tak, jakby to zdarzyło się naprawdę. Przyśniła mi się osoba, która od dawna nie żyje. Cieszę się, że chociaż tyle pozostało z mojego pragnienia.


Możesz stracić wszystko. Pieniądze, miłość, przyjaźń, godność... Marzeń nikt Ci nie odbierze.


Korzystając z okazji, chciałam zaprosić Was na bloga, który od początku swego istnienia bardzo mnie zaciekawił. Może gdybym nie robiła temu młodemu chłopakowi szablonu, to nigdy bym nie trafiła niego. Pisze jeszcze troszkę chaotycznie, ale dopiero zaczął, więc można na to przymknąć oko. Ja widzę w  jego wpisach naprawdę dobry przekaz płynący prosto od serca. Ja w jego wieku nie umiałam tak pisać. Także naprawdę jest co poczytać. Inwituję na www.aha.e-blogi.pl.  Carmel, nie gniewaj się. Musiałam to napisać.




Trzeba zrobić jeden krok w tył, żeby zrobić dwa w przód .. 2014-10-08. 12:44

Oh, tyle lat na blogu i zapomnieć skopiować notkę. Dobra, trudno. Piszę od nowa. Zmieniłam się. Naprawdę się zmieniłam. Już nie szukam niczego na siłę. Koniec z parciem na szczęście, miłość... Wiele razy specjalnie prowokowałam, szukałam okazji na osiągnięcie czegoś. Już nie będę oszukiwała samej siebie, że tak nie było. Wiewiór, już nie boję się patrzeć w przeszłość. Kiedyś roniłam łzy na samą myśl o tym, co było. Teraz tak, jak mi powiedziałeś, czerpię z tego naukę. Już nie jestem tą samą naiwną Kejt, co to daje sobą manipulować. Ciągle wszystkim ulegałam, dawałam szansę, bo było mi zwyczajnie żal odmówić. Przypominam, że nie jestem zabawką, którą rzuca się w kąt, a potem wraca do niej, podnosi i przeprasza. R., wiem, że to przeczytasz. To słowa szczególnie do Ciebie kierowane. [...] Nie słucham za bardzo popowych piosenek, gdyż wolę ostrego rocka, ale ta jest całkiem dobra. Idealnie opisuje mój stan i przemianę:







"Twój cień nagle zniknął ze ścian"...




Ujawniam się .. 2014-10-05. 12:46

Tyle lat tutaj spędziłam, a Wy wciąż nie wiecie kim ja jestem. Sama wciąż zadaje sobie to pytanie. To też tematyka mego bloga od jakichś sześciu miesięcy. Wciąż zastanawiam się nad fenomenem ludzkiego życia, po co istnieje; nad śmiercią, po co umieramy; nad Bogiem, czy istnieje; ogólnie nad filozofią tego świata. Ktoś mi ostatnio powiedział, że inteligentni ludzie mają w życiu gorzej. Zadają masę pytań, wciąż zastanawiają się nad czymś. Wbrew pozorom, chyba coś w tym jest. Widać nawet bycie osobą inteligentną [nie mylić z mądrą] ma swoje wady. Mimo to dalej będę pytać, dalej będę dumać. Przecież ja to kocham. Dzisiaj mogę powiedzieć, że jestem (nie)zwykłą dziewczyną, która błądząc odkrywa swoje życie. Mam nadzieję, że kiedyś ten blog będzie dla kogoś inspiracją. Może nawet dla mnie samej. Uwielbiam go czytać. I to nie żaden narcyzm. Patrzę na swoją przemianę i widzę coś naprawdę wspaniałego.


Aga1107, dziękuję za Twe cenne rady, za książkę [chyba Ty mi ją poleciłaś, jeśli się nie mylę], za każde słowo skierowane do mnie. Dałaś mi wiele do myślenia. Zmieniłaś mnie. Jesteś wyjątkiem. Jedyną osobą, której udało się wpłynąć na mnie. Po raz pierwszy tak szybko pozbyłam się traumy, po raz pierwszy uśmiecham się patrząc w lustro [nie, nie chodzi o mą piękną buźkę]. Koniec z czarnymi myślami. Inaczej się wykończę, a przecież żyć muszę. Kocham życie, nikt go tak nie kocha jak ja. Nawet jeśli wiele razy skazywałam tę miłość na kryzys, to gdzieś w środku mego głupiutkiego rozumku, kochałam je. Już nigdy nie pozwolę, by ktoś wpływał na mój stan negatywnie. Miałaś zupełną rację.


Meme79, Tobie dziękuję za Twoje wiersze. Są naprawdę bardzo dobre. Pokazały mi, że można. Już dawno nie pisałam na swoim blogu z wierszami. Czas go reaktywować. Znaleźć w życiu cel. Będę pisała, a Ty będziesz moją inspiracją. Oczywiście wraz z wyżej wymienioną Agą, bo obie piszecie świetnie.


Open, niedawno poznałam dopiero Twoje imię. Nieważne. Od początku moich dennych napadów depresji pisałaś. Starałaś się wnosić coś w moje życie. Ostatnia rozmowa też dała mi do wiwatu. Tak, nie myśl sobie, że poszła na marne. Wybacz, że umieściłam jej fragment w jednej z notek. Nawet nie wiem, czy to widziałaś, ale mniejsza o to. Napisałaś coś bardzo mądrego i należało to pokazać.


Lilly, moja muzo studiów. Odkryłaś moje powołanie. Za rok będziemy na tej samej uczelni. Ja dopiero na pierwszym, Ty już na drugim roku, ale to nic. Jesteś mądra i inteligentna, nauczysz mnie. Tak jak tego, co ostatnio zrobiłaś. Przyczyniło się do tego kilka osób, ale to Ty byłaś ze mną, gdy potrzebowałam. Wystarczył jeden sms i byłaś. Nie każdy tak umie. Dziękuję za to.


Tajemnicza33, tak Ty też zasługujesz na słówko. Swym poczuciem humoru też rozwinęłaś we mnie skrzydła. Masz w sobie wiele ciepła i radości, którą zarażasz wszystkich dookoła. Tak trzymaj. Dziękuję.


Młody, Tobie też należą się podziękowania. Przez swoją depresję zaniedbywałam Cię. Byłam egoistką. Przepraszam. Zawsze znosiłeś moje humory, masz do mnie ogromną cierpliwość. To jest prawdziwa przyjaźń. Nie doceniałam tego.


No i Bolek i Lolek. O Tobie nie mogłabym zapomnieć. Byłam taka ślepa. Zobacz, zobacz ilu ludzi stało za mną murem. Pewnie było ich więcej, ale nie jestem w stanie wymienić wszystkich. Jednak Ty byłeś zawsze od początku do końca. Mam tak wspaniałego przyjaciela i nie dostrzegałam tego. Dziękuję, że pozwalałeś, bym chociaż chwilami się uśmiechała, głuptasie.


Okazuje się, że najważniejsze jest niewidoczne dla oczu. Oby już nigdy się nie zamknęły. A jeśli się zamkną, otwórzcie je. Pokażcie mi ten wpis i trujcie aż otworzę. Choćbym mówiła, że byłam głupia, że to pisałam, nie poddawajcie się. Tak jak teraz to zrobiliście.


Optymistycznie - Kejt.


15:14


No tak, zapomniałam jeszcze o jednej osobie. Jakie to kobiece. Wiewiór, to przecież Ty stawałeś za mną murem. Nie widziałeś we mnie egoizmu, a prawdziwe cierpienie i skupianie się na nim. To Ty pisałeś mi te niby oczywiste, ale jakże mądre słowa. No i przepraszam, że tak na końcu... I, że zapomniałam...




Życia tania podróbka .. 2014-10-03. 20:14

Jestem oksymoronem.
egzystuję nie wiedząc po co.
stoję przed lustrem, nie widzę nic.
tylko nędzne odbicie fikcyjnego życia.
echo z mego czarnego serca już niemal ucicha.
maluję je, by znowu zaczęło bić, lecz kredki są bezbarwne.

okryły się przezroczystym cierpieniem.
każda minuta zbliża mnie do końca.
staję się coraz mniejsza, tracę wszystko.
york przy mnie to olbrzym.
ma wielkie pazury i nieskończoną siłę.
oddam się w jego łapy, niech mnie rozszarpie,
rozerwie na setki kawałków.
oddam się bez walki. To będzie mój ostatni ból.
niech mi da ukojenie ten mały, wielki olbrzym.
elaboratu nadszedł kres.
moje istnienie brzmiało jak palindrom...

Z dedykacją dla meme79, która lubi moje akrostychy oraz dla agi1107, której komentarze uwielbiam.




Jest na sali psycholog? .. 2014-10-03. 06:45

Serce mi sczerniało, spaliło się, starło na proch, wyparowało, odeszło w nicość. Umarłam...




Weź ze sobą kredki .. 2014-10-02. 18:00

Przyjdzie czas, kiedy będę szczęśliwa, tylko szczęśliwa.


Będzie się to przewijało przez każdą następną notkę. Ciekawe jak długo będę musiała czekać aż zakoduję to sobie w moim spróchniałym mózgu, w którym podświadomość już chyba nie nazywa się podświadomością, a nadświadomością. To jedyny sposób, by wygrać z czarnym sercem, które kradnie mi "wie" z czerwieni. Przez walkę tych dwóch serc miotam się z emocjami skrajnymi. Wspominałam już, że jestem niestabilna emocjonalnie. Ciężkie do opanowania, ale przecież jestem ze stali. Mogę cierpieć i walczyć ile wlezie. Kejt nie zginie w boju.


Przepraszam. Starałam się. Niektórzy liczyli na jakiś genialny wpis opiewający na kolejne -dzieści komentarzy, ale nie umiem. Mam pustkę w głowie.


Pokolorujesz mi serce?




e-szablony
  e-blogi.pl  [Załóż blog!] rssSubskrybuj blogi
[Zamknij reklamy]