Blog (nie)dojrzałej kobiety


Ostatni będą pierwszymi .. 2014-05-31. 10:56

Czasami z nudów lubię zaglądać w ranking... Nigdy nie po to, by się dowartościować czy licząc na to, że się w nim znajdę. Ale tym razem niespodzianka. Mój blog znalazł się na setnym miejscu w rankingu najczęściej czytanych blogów w ciągu ostatniego roku. Dla mnie to spore wyróżnienie. Nie piszę nie wiadomo o czym, tylko po prostu o tym co mi duszy gra. Staram się to robić mądrze i chyba mi wychodzi. Dziękuję wszystkim za okazane zainteresowanie. Zakładając tego bloga nawet nie pomyślałam, że mogłabym osiągnąć taki sukces. Bo dla mnie jest to mały sukces. Nie piszę tego tylko dla siebie, ale i dla Was. Miło jest widzieć efekty swojej pracy. Bywały momenty przerw w pisaniu, ale zawsze mimo wszystko wracałam i pisałam dalej. Staję się coraz lepszym, bardziej wartościowym człowiekiem. Czuję tę zmianę od środka. Taki nawet bym rzekła mało znaczący ranking, a zainspirował mnie do napisania tego krótkiego wpisu.


Z innej bajki, pewnie jesteście ciekawi jak radzę sobie w pracy. Hm, śmiało mogę rzec, że bardzo dobrze. Początki jak zawsze bywały trudne, ale poradziłam sobie z nimi i nie poddawałam się. Podoba mi się to, co robię i myślę, że to w tym wszystkim jest najważniejsze. Jeśli robimy coś, co nie sprawia nam satysfakcji, łatwo możemy się zgubić. Zależy mi na tej pracy, póki co to ona ma zapewnić mi możliwość odbycia kursu i pójścia na wymarzone studia. Nieważne jaka jest stawka, ważne, że pracuję z przyjemnością, a nie za karę.


:)




Chcieć to móc .. 2014-05-28. 19:59

Po pierwszym dniu w pracy zwątpiłam w swoje siły, zaczęłam żałować, że w ogóle tam poszłam. Miałam obolałe plecy, byłam zmęczona i niewyspana. Drugiego dnia czułam się jakbym szła do tej pracy za karę. Jednak nie poddawałam się i pracowałam z przyjemnością. Byłam już wdrożona i obyta w specyfice zawodu, więc i czas leciał bardzo szybko i przyjemnie. Polubiłam moje zajęcie. Nie poddałam się i nie narzekam już tak, jak wczoraj. A piszę o tym, bo udowadniam tym samym, że można. Wystarczy chcieć i wierzyć, że będzie lepiej. W każdej chwili słabości trzeba zachować choć odrobinkę nadziei na poprawę. Ja długo nie musiałam czekać. Cieszy mnie to bardzo. Najważniejsze w tym wszystkim jest to, że zachowałam się jak dorosła kobieta, a nie jak rozpieszczona dziewczynka, której jest źle i ona chce odejść. Nie! Walkower nie wchodził w grę. Do rannego wstawania się przyzwyczaję, bo do szkoły wstawałam o tej samej porze, więc teraz już będzie tylko lepiej i lepiej. Aby do wypłaty i .... :)


Dzisiaj tylko krótka gadka umoralniająca. :D




Chwyć szczęście .. 2014-05-27. 18:19

"Jak Cię dzisiaj nie było, to poczułem coś, czego  normalnie nie czuję. Tęsknotę i miłość  z  braku Ciebie." Słowa, o jakich marzy każda kobieta. W sercu żarzy się ogień, który płonie rozpraszając się po całym ciele. Jego ciepło wydostaje się oczami. Potokiem szczęścia i spełnienia. Satysfakcja płynąca ze sfery tak ogromnych uczuć tkwi w człowieku bardzo długo, niekiedy do końca życia. Człowieczeństwo to nie bajka, nie wierzę w wieczne szczęście, ale czyż nie jest piękne cieszyć się nim, gdy jest ku temu okazja? Na rozterki i cierpienia nie ma w nim wówczas czasu. Moją definicją miłości nie są tylko słowa. Jak mówi mój ulubiony cytat: "Słowami świadczyć miłość, to nie miłość". Dla mnie miłość to oddanie się drugiej osobie emocjonalnie, bycie dla niej, satysfakcja z bycia razem, chęć poświęcenia innych spraw w jej imię, to wspieranie w każdej sytuacji, to zrozumienie i szanowanie nie tylko zalet, ale i również wad, to nauka siebie samego i drugiej osoby, czerpanie inspiracji ze wspólnego życia. Tym dla mnie jest miłość. Oczekiwanie na tak piękne momenty jest niebywale długie i trudne, ale gdy już dotrwamy do nich... Wiemy po co żyjemy i na czym polega nasze życie. To jest tak naprawdę jedna z istot życia. Bez tego moim zdaniem byłoby wypełnione pustką. Gustaw Herling-Grudziński napisał w "Innym świecie": "Życie bez czekania na cokolwiek nie ma najmniejszego sensu i wypełnia się po brzegi rozpaczą." To zdanie jest jednym z najpiękniejszych i najmądrzejszych, jakie w życiu czytałam. Nie czekając na nic, nie wierząc jesteśmy tylko wegetującymi roślinkami. A ja widzę, że wreszcie patrzę na świat zupełnie innymi oczyma, w zupełnie innych kategoriach. Wiem czego chcę i dążę do tego nie poddając się. Puentując moje rozważania dodam, że szczęście zawsze jest blisko każdego z nas, tylko trzeba umieć je zauważyć. :)




Równia pochyła .. 2014-05-26. 20:50

Idąc z duchem czasu zauważam w sobie wiele zmian. Na ogól myślę, że są one pozytywne. Jestem bardziej pewna siebie, śmielsza, ba dojrzalsza. Tak, chyba wreszcie poczułam się dorosła. I to chyba nie praca mi to dała. To po prostu trzeba poczuć. Inaczej wtedy człowiek myśli. Już nie przejmuję się tym, co było. Nie wracam do przeszłości. Cieszę się tym, co jest teraz i tym, co jeszcze może mnie wspaniałego spotkać. Moje życie jest coraz lepsze. Staram się, by było dla mnie satysfakcjonujące. Już nie jestem małą dziewczynką, co to ciągle narzeka, jakie krzywdy jej się dzieją. Biorę wszystko na klatę i idę dalej. Każdy ma jakieś problemy i musi im sprostać. Wreszcie to widzę. Wreszcie czuję, że już nie będzie powrotu do złych cech z przeszłości. Mojej zaborczości, która rujnowała nie tylko mnie, ale wszystkich i wszystko wokół mnie; mojej impulsywności kiedy coś mnie zdenerwuje, która pokazywała mnie w świetle histeryczki; mojego egoizmu, który wychodził w najmniej pożądanych momentach i wielu innych. Jestem bardziej wyrozumiała na różnorodne sprawy i myślę, że tak jest dobrze. Nauczyłam się wewnętrznego spokoju, który wprawia mnie w harmonijną utopię. Spotkałam na swej drodze wielu ludzi, którzy mi to pokazali. Uczę się na własnych błędach, ale też od innych ludzi. Przez całą dotychczasową drogę życia spotkałam tyle mądrych osobowości, że jak to splotę w jedną całość, to mam wzór idealnej postawy człowieka. Nie dążę do ideału, nie chciałabym nim być nawet gdyby się dało. Staram się tylko korygować swoje wady najlepiej jak potrafię i wychodzi mi to całkiem nieźle. Życie w idealnym świecie chyba byłoby zbyt nudne, a ja kocham wyzwania :)




E-blogi schodzą na psy .. 2014-05-25. 18:46

Czy tylko ja to widzę? Tu się dzieją jakieś parodie... Już dwa blogi, w których są dokładnie te same wpisy słowo w słowo oraz identyczne komentarze do nich. Oczywiście są jeszcze takie, w których notki są tematycznie te same, lecz nieco inaczej ubrane w słowa, ale tez można tu moim zdaniem mówić o SPAM-ie. Czy nie powinno być tak, że każdy ma swoje jedno miejsce na blogach i wypisuje sobie tam co chce i kiedy chce? Po co zaśmiecać serwis podwójnymi, a niekiedy potrójnymi blogami tych samych osób?! Ludzie!! Opamiętajcie się. Co to ma być? Kto głośniejszy, ten mądrzejszy? Spójrzcie na zdjęcie, które właśnie zrobiłam.


Darmowy hosting zdjęć


To normalne?




Zmiany, zmiany... .. 2014-05-25. 16:59

Lubię zmiany. Czasami są potrzebne żeby oderwać się nieco od monotonii. Jakie zmiany u mnie? Od jutra zaczynam pierwszą pracę w swoim życiu. Na pewno będę ją bardzo długo pamiętała. Człowiek wtedy zaczyna szanować to, co ma. Postanowiłam również zmienić swój szablon. Myślę, że zmiana jest jak najbardziej korzystna. Znudził mi się już ten jasny beż, więc przeszłam na ciemne odcienie. Mam nadzieję, że Wam się podoba. Oczywiście szablon w całości zrobiłam sama. Długo się z nim męczyłam, gdyż jestem bardzo wybredna :)) Pedanci tak mają. Zawsze uczepią się jakiegoś szczegółu. Chociaż jest pięknie, to musi być trzy razy piękniej. Pozbyłam się również muzyki, którą mogliście wcześniej u mnie słuchać. Może kiedyś będzie muzyczny powrót, ale jak na razie niech tak zostanie. Po prawej stronie dodałam link do mojego bloga z szablonami. Pamiętajcie, że możecie je wciąż zamawiać! ;)


Krótko, zwięźle i zmianowo - pozdrawiam. ♫




Kejt architektem .. 2014-05-24. 13:38

Tak jak wspominałam we wcześniejszych wpisach, mam wielkie marzenia odnośnie planów kształcenia zawodowego. Myślę, że to będzie nie tylko dobrze opłacalny zawód, ale również przynoszący mi wiele satysfakcji i radości. Rysunek to moja pasja. Projektowanie i dekoracja wnętrz również. Już nawet nie jestem w stanie zliczyć ile razy robiłam sobie przemeblowanie w pokoju :))) Lubię zmiany, lubię kombinować, kocham perfekcję. Od najmłodszych lat pasjonowało mnie rysowanie przeróżnych rzeczy. Jestem samoukiem, do wszystkiego dochodziłam sama. Może pomógł mi jeszcze wrodzony talent i samozaparcie :) Bardzo topornie szło mi rysowanie ludzkich twarzy, ale z biegiem czasu było ono coraz lepsze. Byłam zawzięta i wciąż próbowałam. Myślę, że te cechy również pomogą mi dostać się na upragniony kierunek studiów oraz wybić się na rynku architektonicznym. Chciałabym Wam zaprezentować próbkę moich prac, abyście podpowiedzieli mi nad czym jeszcze muszę ewentualnie popracować. Na niektórych podpis jest zamazany, gdyż od pewnego czasu zaczęłam podpisywać się nazwiskiem. Stwierdziłam, że dzięki temu będą bardziej unikatowe. Zapraszam więc na mini wystawę :)


Lana Del Rey


Darmowy hosting zdjęć


 


Bukiet kwiatów


Darmowy hosting zdjęć


 


Powiększony rysunek z książki


Darmowy hosting zdjęć


 


Rysunek kredką dla próby


Darmowy hosting zdjęć




Dziecko dorasta .. 2014-05-23. 16:13

Wreszcie załatwiłam wszystkie formalności związane z przyjęciem do pracy. Zyskałam nie tylko pracę, ale i również pęcherze na stopach :( [Ktoś chętny wymasować?] No niestety takie są uroki chodzenia przez cztery godziny od instytucji do instytucji. W poniedziałek przystąpię do szkolenia BHP i od wtorku już chyba zacznę pracę. Aż nie mogę uwierzyć. Nigdy nigdzie nie pracowałam poza praktykami w US i Starostwie Powiatowym. Ale to przecież kolosalna różnica. Jak się pomylę, to mi wytłumaczą i poprawią, a w prawdziwej pracy nie ma miejsca na pomyłki. Tak mi się wydaje, bo który pracodawca chce takiego pracownika, któremu wszystko trzeba notorycznie paluszkiem pokazywać? - Moim zdaniem żaden. Dlatego muszę od początku wnikliwie uczyć się swojej pracy i wykonywać ją sumiennie. Wiem, że dam radę, bo na praktykach raz mi wytłumaczono i było okej. Ale tak jak mówiłam, to nie będzie grzebanie w papierach, tylko produkcja. Zupełnie inna dziedzina. Lekki stres mam, że nie będę rozumiała tej całej techniki itp., ale jeśli siostra i mama zrozumiały, to dlaczego nie ja? Są przykładem, że można.


Dziękuję wszystkim, którzy trzymają za mnie kciuki. :)




Dorosłe życie dziecka .. 2014-05-22. 18:35

Choć teoretycznie jestem już od dawna dorosłą kobietą, i tak też staram się zachowywać, to wciąż czuję się jak dziecko. Opuściłam szkolne mury, szukam pracy. Może to właśnie praca jest takim czynnikiem dorosłości? Może to ona pozwoli mi poczuć ją w pełni? Staram się być poważną, inteligentną osobą na poziomie, ale to dalej nie wszystko. Mam świadomość, że to nie wiek świadczy o dorosłości, lecz stan umysłu i inteligencja. Takie jest moje zdanie. Mimo że w mojej osobowości te cechy są na wysokim poziomie, to wciąż czegoś mi brakuje. Wciąż czuję się niespełniona życiowo. Złożyłam niedawno CV w agencji pośrednictwa pracy. Miałam rozmowę kwalifikacyjną z dwiema paniami z osobna. Pierwsza przeprowadziła na mnie test sprawności umysłowej i manualnej, druga to była chyba psycholog. Miała ze sobą kartkę i robiła jakieś zapiski, których nie widziałam. Zadawała mi pytania: typu czemu chcę rozpocząć pracę, od kiedy jej szukam, czy mam jakąś wymarzoną pracę, czy jest praca, której bym się nie podjęła oraz jakiej wysokości wynagrodzenie mnie interesuje. Na to ostatnie pytanie nie udzieliłam odpowiedzi, takiej jakiej by chciała. Zwykle ludzie tak robią żeby się przypodobać. Ja powiedziałam wprost, że będzie to moja pierwsza praca, jeśli uda mi się ją uzyskać i nie oczekuję kokosów typu 2-3 tysiące netto, bo wiem, że póki co nie jest to możliwe, bo takie są realia. Dodałam, że najniższa krajowa również wchodzi w grę, gdyż chcę zdobyć doświadczenie i móc odłożyć sobie na kurs rysunku architektonicznego. Chyba jej tym zaimponowałam. Wciąż patrzyłam jej w oczy, tak już mam, że lubię patrzeć w oczy rozmówcy i obserwować reakcje. Wypytywała o moje plany związane ze studiami i kursem. Pytała o cenę takiego kursu, a jest to kwota rzędu 200-250zł za miesiąc, gdzie kurs trwa trzy miesiące. I żeby mnie zagiąć, co jej się nie udało :) oznajmiła, że w takim razie długo nie będę musiała odkładać na ten kurs. Byłam przygotowana psychicznie na taki zarzut, ale szybko go odparłam, gdyż mogłabym studiować i pracować jednocześnie, a i tak na studia zamierzam iść dopiero w przyszłym roku akademickim.


Tak właśnie przedstawiała się tematycznie notka, którą straciłam przez niekompetentnych administratorów e-blogów. Minęły dwa dni od rozmowy. Mieli do mnie zatelefonować wczoraj lub dzisiaj bez względu na wynik rozmowy. Wczoraj cały czas pilnowałam komórki jak świętości. Wciąż patrzyłam czy przypadkiem nie ominęłam połączenia. Nie doczekałam się i pomyślałam, że pewnie później się odezwą. Dzisiaj jeszcze bardziej byłam zdeterminowana, bo to ostatni dzień, w którym mieli dać znać czy dostałam pracę czy też nie. Wciąż spoglądałam na zegarek, godziny upływały i dalej cisza. Godzina szesnasta wciąż nic i już zupełnie straciłam nadzieje... Byłam pewna, że mnie olali. Dwadzieścia minut później dzwoni jakiś nieznany numer stacjonarny! To nie mógł być nikt inny niż pracownica agencji :) Nie myliłam się. Przedstawiła się z imienia i nazwiska, dodała, że dzwoni w sprawie zatrudnienia. Podobał mi się jej cudowny ton "wynik rekrutacji jest OCZYWIŚCIE pozytywny". Ach, to słowo 'oczywiście' było tak mocno podkreślone, jakby już przy rozmowie kwalifikacyjnej we wtorek wiedziała, że mnie przyjmą. Niesamowita satysfakcja! Wreszcie coś mi się w życiu udało. Bardzo się cieszę. Wiem, że nie jest to wymarzona praca jako młodszy operator produkcji, ale zawsze jakaś. Ja żadnym pieniądzem nie pogardzę, tym uczciwie zarobionym rzecz jasna. Bez żadnych podtekstów o prostytucji czy kradzieżach. Jutro czeka mnie pracowity dzień załatwiania formalności. Na godzinę dziewiątą muszę stawić się w agencji po skierowanie na badania okresowe, potem do przychodni wykonać te badania iiiii.... do banku :D wow, założę sobie konto bankowe. Aż nie mogę uwierzyć. Wreszcie będę miała własne dochody, będę zależna od siebie samej. To mi się podoba. Jestem kobietą twardą i chcę być niezależna, a nie jak co po niektóre paniusie przygruchają sobie faceta tylko po to żeby dawał im kasę na wszystkie zachcianki. Żałosne. Mi nawet głupio przyjąć od kogoś prezent, bo wiem, że ta osoba musiała się wykosztować żeby mi go kupić. Wolę raczej dawać prezenty innym niż je otrzymywać. Niby dziwne, ale taka już ze mnie jest altruistka i nie zmienię tego. Chcę sama sobie na wszystko zapracować. Mam plany na przyszłość i postaram się je zrealizować. No i nawet spora notka z tego wszystkiego wyszła. Długo takich nie pisałam.


Trzymajcie za mnie kciuki. Od poniedziałku zaczynam! :)




Jak zawsze komercja. .. 2014-05-21. 20:05

Darmowy hosting zdjęć


Od rana widnieje powyższy komunikat na stronie głównej. Teraz już wiem dlaczego e-blogi zmieniły właściciela. Dla kasy!!! Zauważyliście, że cała strona rozsiana jest odnośnikami do reklam? Nawet w tych śmiesznych opóźnionych przeprosinach w słowie "cała" podkreślone są litery "ca". Po najechaniu myszką pojawia się reklama. Jak dla mnie to żałosne. To tak się teraz zarabia? Te reklamy strasznie szpecą. Mnie to bardzo irytuje. Poza tym nie wiem czy zauważyliście, ale również na blogu każdego z Was tuż pod archiwum również dodana została ta reklama.


Oceńcie to sami...




Sentyment .. 2014-05-20. 21:32

Dwa lata temu, kiedy zakładam bloga odwiedzałam wiele takowych portali. Żaden nie spełniał moich oczekiwań. Dopiero e-blogi sprawiły, że powiedziałam "Tak! To jest to." Hm... Podobała mi się strona główna, a mianowicie, że są ukazywane nowe notki, komentarze... Tak powinno być. Żeby ktoś mógł dotrzeć do mojego bloga, a nie żeby stał pusty i nie czytany. Jednak po dzisiejszym incydencie... Zawiodłam się bardzo. Nigdy wcześniej nie było takich sytuacji poza sporadycznymi awariami serwisu. Ale za każdym razem po naprawie było w porządku, nic nie ginęło. Notka, którą wczoraj napisałam była dla mnie ważna. Pisałam ją od serca, a teraz nagle jej nie ma. No przecież szlag człowieka trafia. Jak administratorzy mogli dopuścić do czegoś takiego? Mam nadzieję, że wszyscy pokrzywdzeni odzyskają swoje utracone wpisy. Rozważam przeniesienie swojego bloga na inny serwis. Jeszcze nie wiem jaki. Będę musiała się porządnie rozejrzeć w internecie. Jednak mimo wszystko do e-blogów się bardzo przyzwyczaiłam, mam do nich ogromny sentyment. Żal mi stąd odchodzić. Sama jeszcze nie wiem jaką decyzję podejmę. Z pisania na pewno nie zrezygnuję. To moja pasja.


O ewentualnych przenosinach poinformuję Was. Może mam jakiegoś stałego czytelnika, to warto żeby choć ta jedna osoba wiedziała :)




SKANDAL!!! To moja prywatność! .. 2014-05-20. 18:01

Ku... !!!!! O co tu chodzi?! Zasrańce skasowali mi jedną notkę!! Poza tym mam dodane linki, których wcześniej nie miałam!!! Najpierw dwa dni nie mogłam wejść, a teraz takie coś?! No szlag mnie zaraz trafi!!! Komu jeszcze brakuje notek?!


Jak mogli mi grzebać?!




Uwaga! Wchodzę :D .. 2014-05-16. 11:30

Ostatni dzień zmagań z maturą właśnie dobiegł końca. Wszystko udało mi się zdać, więc mogę być z siebie dumna. Cztery lata nauki nie poszły na marne. Jedyny wynik który mnie nie satysfakcjonuje, to ten dzisiejszy z ustnego języka niemieckiego. Uczyłam się do niego ostatnie trzy dni sama i regularnie chodziłam dodatkowo na zajęcia do szkoły. Byłam dobrej myśli. Sporo zestawów przerobiłam... Ale ten dzisiaj powalił mnie na łopatki. Zadanie pierwsze: Idziesz z koleżanką na jogging i porozmawiaj z nią o tym. Wymień 4 kwestie: Miejsce, czas, korzyści płynące z joggingu, ubranie. Pomyślałam: "E prościzna!" Ale jak mi babka zaczęła gadać, że nie uprawia sportu, to co miałam zrobić? Mówiłam, że to zdrowe i utrzymuje szczupłą sylwetkę, a ona dalej swoje. To co miałam zmienić temat zadania i zaprosić ją na pączki? Eh... Zadanie drugie: opis obrazka. A na obrazku dwie kobiety, w tym jedna na wózku inwalidzkim. Obie są uśmiechnięte i mają wyciągnięty kciuk na znak "super". A Kejt nawet nie wie jak jest inwalida ani nawet wózek inwalidzki... I weź tu bądź mądry - pisz wiersze. Totalna masakra. A żeby tego było mało, to w zadaniu trzecim były dwa obrazki. Musiałam wybrać jeden promujący wyjazd charytatywny do dzieci z Afryki. Na pierwszym był starszy mężczyzna siedzący przy szkolnym biurku i obok niego siedziała dwójka dzieci, które się z nim uczyły. Na drugim zaś spora grupa dzieci z Afryki uśmiechniętych i wesołych na wolnym powietrzu. No dobra, wybrałam drugi i udało mi się uzasadnić, ale jak mnie zaczęła pytać o korzyści z pomocy... Mówiłam o własnej satysfakcji itp. A tej ciągle mało, wiecznie tylko "Was noch?", "Was noch?". Chyba będzie mi się to jej "Co jeszcze?" po nocach śniło. Do teraz to słyszę w uszach. Powiedziałam jej trzy, cztery argumenty, a tej dalej mało. Wręcz zmuszała mnie żebym powiedziała "Nie wiem". Wychodząc byłam przekonana, że nie zdałam. Nie to, że jestem pesymistką, ale sporo jej pytań nie rozumiałam albo się motałam. Stałam osłupiała jak podała mi dłoń i zaczęła gratulować, oczy miałam jak pięć złotych. Ledwo wydusiłam z siebie "Dziękuję". Liczyłam na lepszy zestaw i większy wynik niż uzyskany, ale trudno. Nie można mieć wszystkiego. Teraz czeka mnie miesiąc laby i potem do pracy :) Uwaga pracodawcy! Wchodzę!


Aby do egzaminu zawodowego...




Powracam .. 2014-05-15. 17:25

Długo mnie tu nie było. Już zapomniałam jaka to przyjemność pisać tutaj. Coraz więcej blogów, które regularnie odwiedzałam, przestały "istnieć" tj. ich właściciele nic nie piszą. Hmm, może po prostu nie ma o czym. Czas... Też go ostatnio mam mało. Znowu zaczynam nowy rozdział w życiu. Z Pawłem już definitywny koniec, nieodwołalnie. To fajny facet, ale nie dla mnie. Ciągłe kłótnie o brak kontaktu doprowadzały mnie do szału. Niespełnione obietnice gówno warte również. Nie potrzebuję faceta nieodpowiedzialnego i nieczułego na cudzą krzywdę. Wielokrotne utraty przytomności nic mu nie dały do myślenia, że potrzebuję rozmowy, wsparcia. Nic mi po sms-ach. Potrzebuję wówczas żywej duszy! Głosu! Chyba zbyt wiele jak dla niego. Cóż, nie wyszło. Kochałam go bardzo, ale uczucie się ulotniło za licznymi prośbami o zmianę w nim. Nie zmienił się. Już tyle razy się rozstawaliśmy, że aż żal liczyć. To bez sensu. Rozstania i powroty. W kółko to samo. Jak dzieci. A przecież jesteśmy dorośli. (teoretycznie) Nawet jakbym mu dała kolejną szansę to co z tego? I tak wciąż byłoby to samo. Wieczne sms-y. Jak się kogoś kocha, to chce się z nim spotkać, zobaczyć przytulić, porozmawiać. On nie chciał mi tego dać. Może ktoś inny będzie umiał. Wiem, że nie mam zamiaru szukać na siłę. Choć chciałabym jak najszybciej się zakochać, to na pewno nie w byle kim i nie byle jak. Nie lubię samotności, co nie oznacza oczywiście, że jestem bez serca i z dnia na dzień znajdę sobie kogoś innego. Bez przesady, taka nie jestem. Teraz będę bardziej ostrożna przed kolejną pomyłką. Muszę mężczyznę dobrze, bardzo dobrze poznać zanim się zaangażuję, a przede wszystkim najpierw go zobaczyć na żywo. Nie chcę później niespodzianek, że nagle wychodzi jakaś cecha, która mi nie pasuje. To musi być pewny związek i wreszcie na stałe. Mam dość przygód i nieudanych związków. Chcę się wreszcie porządnie zakochać. Musi gdzieś być ten odpowiedni kandydat. A jak nie... to zostanę starą panną. Trudno. :)


Gdzieś to szczęście musi na mnie czekać...




e-szablony
  e-blogi.pl  [Załóż blog!] rssSubskrybuj blogi
[Zamknij reklamy]