Blog (nie)dojrzałej kobiety


Absolwentka bez świadectwa .. 2014-04-25. 19:42

"Wiedzę możemy zdobywać od innych,
ale mądrości
musimy nauczyć się sami."

Napisał Adam Mickiewicz, w czym ma dużo racji. Do tej pory zawsze miałam o sobie opinię ogarniętej osoby. Jednak po dzisiejszym incydencie chyba na kilka miesięcy odbiorę sobie takowe zdanie na swój temat. Skleroza, zapominalstwo, roztargnienie... Zdarza się każdemu, prawda? Owszem, ale jak można zostawić w barze własne świadectwo ukończenia technikum?! - Jednak można. Ta dam! Pani Kejt potrafi :) Po gali absolwentów koleżanki namówiły mnie na piwo. Poszłyśmy zatem do baru na przeciw szkoły. Wychodząc stamtąd miałam dobre wrażenia. Było bardzo sympatycznie i miło. Tylko w połowie drogi do domu czegoś zaczęło mi brakować. Torebka była... Świadectwa już nie. Jak to ja panikara w amoku zaczęłam zapierniczać w obcasikach z obolałymi nogami, na których rozwijały się coraz bardziej pęcherze, do tego baru z powrotem mając nadzieję trafić na uczciwych ludzi. Uff. Wchodząc na teren baru byłam zdumiona, gdyż po tak długim czasie nikt nawet nie podszedł do stolika i nie posprzątał go. Jaki syf zostawiłyśmy, takiego go zastałam. A świadectwo dalej spoczywało sobie na ławeczce. Jakaż to moja ulga była na twarzy :)


Jaki z tego morał? Ludzie, nie łaźcie do barów ze świadectwami :D A jeśli już zdecydujecie się na taki hardcore, to pilnujcie go. Ile to człowiek się stresu musi najeść przez taki świstek. W takich chwilach lubię się pocieszać myśląc: "Dobrze, że mózgu (jeszcze) nie zgubiłam" :)


Pozdrowienia dla wszystkich tegorocznych absolwentów!




Polszczyzna umiera .. 2014-04-24. 15:12

Pewnie nie jestem jedyną osobą, która zauważa wymarcie naszego bogatego języka polskiego. Coraz więcej ludzi powszechnie używa skrótów typu "sb" zamiast "sobie", "db" zamiast "dobrze", "bd" zamiast "będę" i innych... Mogłabym tak w nieskończoność wymieniać. Mnie osobiście to bardzo irytuje. Czy tak ciężko napisać całym słowem? To tylko kilka literek więcej. Ludzie, nie przesadzajmy. W polskim języku istnieją już skróty i nie potrzeba nowych, powymyślanych najczęściej przez gimbusów (bez urazy). Już nie wspomnę o błędach ortograficznych, stylistycznych, interpunkcyjnych... To jest jeszcze gorsze. Aż żal płakać jak się widzi coś takiego. Rozumiem, że matematyki można nie trawić. Ale żeby we własnym języku nie umiało się wysłowić? Według mnie to porażka. Oczywiście nie mówię tutaj o dyslektykach i innych osobach z tego typu problemami, ale o osobach, które po prostu zaniedbały wykształcenie w sobie umiejętności posługiwania się polszczyzną w każdym zakresie. Może już niektórzy z Was zauważyli, że jestem pedantyczną perfekcjonistką stąd moje poglądy i przekonania.


Niedługo wszyscy (łącznie ze mną) zgłupieją i będą mówić tylko: "Kali jeść, Kali pić". Pozdrawiam :D




Teraz jestem całkowicie pewna... .. 2014-04-22. 19:02

Po męczarniach z Open, wreszcie skończyłam robić dla niej szablon. Uff... Ledwo żyję, ale mam jeszcze siły żeby wyskrobać jakąś notkę z siebie. Efekty mojej pracy możecie zobaczyć na www.open.e-blogi.pl A masz babo reklamę :) Kobieta miała bardzo skromne wymagania... Serio. Ale do rzeczy. Czego to Kejt jest pewna? - Jestem pewna, że moje uczucie wygasło, nie wróci i nawet tego nie chcę. Wczoraj dostałam od niego sms-a. Po ostatniej kłótni nie odzywaliśmy się do siebie o ho ho, nie wiem jak długo. Myślałam, że mam schizy, ale nie, to był sms od niego. Pomyślałam, że może się nachlał czegoś i teraz wypisuje do mnie jakieś bzdury. Jednak twierdził, że jest trzeźwy. Przeprosił mnie. Wow. Doczekałam się. Super. Tylko troszkę nie w porę. Długo musiał zbierać się do tego. Podobno lepiej późno niż wcale, ale ja mu powiedziałam, że tego ostatniego świństwa nigdy mu nie wybaczę, bo same zdrady owszem, ale wypominanie w sms-ach szczegółów zdrad... No to już okrucieństwo do kwadratu! Powiedziałam mu jasno, że nigdy więcej nie ma do mnie pisać. Na tym koniec tego "dialogu".


Najdziwniejsze w tym wszystkim jest to, że dopiero wczoraj (jeszcze przed sms-em od iksa) zdałam sobie sprawę jak bardzo zależy mi na Pawle. Wcześniej moje uczucie było maleńkie. Takie ziarenko, które musiało rozkwitnąć, potrzebowało czasu. Poczułam, że jest dla mnie bardzo ważny i że na pewno Go kocham. :) Ale odkrycie nie? Kejt myślicielem świata normalnie :D


W ogóle to mam ciekawą liczbę odwiedzin: 12345 :) No aż się prosi żeby wstawić do notki. Dziękuję wszystkim za czytanie moich wypocin i ewentualne komentowanie.




Lubisz adrenalinę? .. 2014-04-21. 13:01

Po raz drugi spojrzałam śmierci w oczy. Byłam pewna, że ten drugi raz będzie już ostatni. Myliłam się – żyję. To było niepowtarzalne uczucie. Zwyczajnie siedziałam przy komputerze, ale nagle bez powodu zaczęło boleć mnie serce. Pomyślałam „ znowu to serce, poboli i przestanie.” Nic bardziej mylnego. Doszły zawroty głowy. Moje ciało było coraz bardziej zagubione. Zupełnie oderwało się od umysłu. Resztkami sił poszłam otworzyć okno po czym dosłownie walnęłam się brzuchem na łóżko. Było coraz gorzej. W uszach zaczęło mi świszczeć, ciało zrobiło się zimne. Zaczęło drętwieć. Oddech był coraz wolniejszy i cięższy, a oczy zamykały się mimowolnie. Byłam pewna, że to ostatnie sekundy, ostatnie chwile, ale serce zaczęło normować swoją pracę, każdy organ wracał do pierwotnego stanu. Czułam, że odżywam, że dostaje drugie, ba trzecie życie. Adrenalina była nie do opisania. Coś niesamowitego. Fajnie przeżyć coś takiego. Dowiedzieć się jak to jest na skraju. Takie emocje tylko na kanale życia Kejt :)


Bałam się, ale cóż mogłam zrobić? – Tylko czekać.




W pudełku pamięci .. 2014-04-20. 12:09

W pustym mieszkaniu siedząc pośród czterech ścian, od których odbija się melodia 4am forever. Po środku me ciało i palce, przez które przechodzą kolejne słowa i myśli. Ukryta radość i zaskoczenie miesza się z niewiarą. Czy to naprawdę może być takie piękne? Byłam aż tak ślepa? Nigdy wcześniej aż tak mi nie zależało. Coś się we mnie zmieniło. Jakaś wewnętrzna mała cząstka wypierająca resztę monotonnej całości. Mózg obrał jakiś inny kierunek myślenia. Jakby zupełnie oderwał się od przeszłej rzeczywistości. Czuję, że mam w sobie jeszcze tą siłę żeby walczyć sama ze sobą. Żebym była lepsza.


Żebym była lepsza.


PS. Kassel, jak lubisz zagadki, to odgadnij o co w tym chodzi:
33 30 4 12 7   22 1 15 4 7 17   18 1   28 20 6 31 12 7   22 12 24 1 18 7
Pisanie na wspak łatwo było odgadnąć ;)
Powodzenia.




Wszędzie te święta... .. 2014-04-19. 15:54

I co w nich takiego? Święta, święta i po świętach. Wszędzie te życzenia Wielkanocne, jakieś zające, jajka i inne cuda. Rzygam tęczą. Co roku to się świętuje. Ale po co?! Ciągle ta sama monotonia. Jezus zmartwychwstał. Super, cieszę się, ale ciągle to przeżywać? Święta obchodzę tylko z przymusu, bo rodzina obchodzi. W duchu serca nie czuję ich i nie chcę czuć. Zakładając własną rodzinę nie będę tego czcić. Będzie to dla mnie normalny dzień jak każdy inny. Najgorsze tylko te wieczne tłumy jak za komuny. Świętujesz czy nie, czekać musisz, bo ludu co nie miara. I gdzie tu sprawiedliwość. Sklepy Ci zamkną na kilka dni chociaż w ogóle Cię to nie dotyczy i musisz robić zapasy jak jakiś niedźwiedź. Bez sensu. Ludzie sami sobie życie utrudniają tą całą komercją robienia wielkich zakupów. Święta dla wszystkich kojarzą się tylko z żarciem. Tak, z żarciem (nie z jedzeniem), bo to już jest obżarstwo. A potem wszędzie w telewizji o dietach. Bez sensu. To po co tyle żresz! "Bo przecież święta"...


Bądź tu mądry - pisz wiersze.




kim-jestem?! Ha ha ha .. 2014-04-18. 23:01

I co? Zadowolona/y jesteś z siebie?! Fajnie, że podoba Ci się mój nick. Oh, tak długo nad nim myślałam, a Ty po prostu mi go ukradłaś/eś w jedną sekundę. Dzięki :) Za Kassela też się podpisujesz? Podoba Ci się ta zabawa? kim MINUS jestem. Oh, zostaje tylko "kim", bez jestem. Czyli nie "jesteś" - nie żyjesz. Jesteś zerem. ZERO własnej kreatywności. Super. Razem z Kasselem jesteśmy tacy fajni, że wszyscy chcą być tacy jak my. Jejku, przed nami sława, blaski fleszy, kamery, autografy :D żyć nie umierać. Hej! Może ode mnie też chcesz fotkę z autografem, bo zakładam, że od Kassela nie pogardzisz. Będziesz miał/a dwa do kolekcji. Przykleisz sobie nad łóżkiem ^^


Open, twierdzisz, że to może być przypadek... Hm, no może i tak, ale to już chyba naprawdę WIELKI. Ja ten nick mam od dawna. Fakt, też kilka razy zmieniałam nazwę, ale nie na taką, którą ktoś już ma.


Nie wiem już co o tym myśleć. Idę spać. Dobranoc :)


Pozdrawiam Cię klonie!




Podszywanie się?! .. 2014-04-18. 10:45

Jak bardzo trzeba nienawidzić człowieka? Jakim chamem trzeba być żeby podszywać się pod kogoś?! Wczoraj zdarzyła się bardzo nieprzyjemna sytuacja na moim blogu. Otóż jw. ktoś podpisuje się pod nickiem Kassela. Nie wiadomo czy ta wstrętna osoba zrobiła to tylko u mnie, czy gdzie indziej też. Osobiście jestem tym bardzo zniesmaczona, bo nie rozumiem po co ktoś to robi. Przykro mi, że ujawniło się to właśnie na moim blogu. Nienawidzę takiej obłudy i kłamstwa. Być może PODSZYWACZU teraz czytasz moją notkę i śmiejesz się do monitora. A ja Ci powiem, że to ja jedynie mogę się śmiać z Ciebie! Bo jesteś nikim! Zresztą wybacz prawdziwy Kasselu, ale przytoczę również Twoje słowa: nigdy mu nie dorównasz i nigdy nie będziesz taki/taka jak on! Także daruj sobie te głupie gierki. Szanujmy siebie wzajemnie. Na e-blogach nie ma miejsca dla takich kretynów, którzy nie potrafią podpisać się pod własną osobą!


A Ciebie Kassel przepraszam w imieniu tego imbecyla, bo przecież to w mojej notce ktoś zrobił Ci świństwo.




Króciutko, ale pięknie... .. 2014-04-17. 12:40

"Każdy dzień przynosi wyjątkowe chwile. Sztuką jest je zauważyć i zatrzymać w pamięci. Każda z nich jest niezwykle krucha, ale słodycz jaką pozostawia w sercu jest jedyna w swoim rodzaju. Zbieram takie chwile, a potem sięgam do pudełka zwanego pamięcią i delektuję się nimi chwila po chwili." - Do tej pory nie widziałam w reklamach nic szczególnego. Słowa powyżej to (nie)zwykła reklama ciastek, a jednak zrobiono ją w tak urzekający dla mnie sposób. 


"Flames - they licked the walls. Tenderly they turned to dust all that I adore." - To zaś słowa z najpiękniejszej piosenki, jaką słyszałam. (bynajmniej do tej pory) Nie znam angielskiego, więc poszukałam tłumaczenia w internecie. Być może są w tym błędy, ale brzmi to mniej więcej tak: "Płomienie pełzały po ścianach delikatnie obracając w pył wszystko to, co kochałem."


Każdy z nas ma w sobie nutkę artyzmu i wrażliwości :)  Dziękuję.




Świętowanie? .. 2014-04-16. 10:21

Urodziny, imieniny, święta Wielkanocne, Bożego Narodzenia, walentynki, dzień kobiet... I wiele innych. Po co ludzie to wszystko świętują? Gdzie powód do radości? Urodziny - człowiek jest rok starszy, i co z tego? Jest bliższy śmierci i zmienia mu się tylko cyferka/i w liczbie wieku. Imieniny? Każdy ma je przypadkowe. Moglibyśmy mieć każde. Kto wymyślił którego dnia jakie imię ma święto? Po co to wszystko? Świętować imię? Jedźmy dalej. O, tu będzie ciekawie. Święta Wielkanocne. Akurat się zbliżają. Co z tymi świętami? Jaki odsetek ludzi wierzących obchodzi je z należytym szacunkiem? Większość myśli tylko o jedzeniu, które trzeba przyrządzić. To samo z Bożym Narodzeniem. Mało kto myśli o religijnym wydźwięku tych świąt. Osobiście nie obchodzę tego, bo nie widzę w tym nic szczególnego. Dzień jak co dzień. Nie potrzeba mi wielkich "fanfar", obstawionego jedzeniem stołu, aby mieć Jezusa i Boga w sercu. Oni są ze mną każdego dnia, a nie tylko w grudniu i w marcu, tudzież w kwietniu. Kolejne dwa komercyjne święta. Walentynki i dzień kobiet. Śmieszne. Miłość również można wyznawać sobie codziennie, nie trzeba do tego specjalnego święta. Każdy dzień może być romantyczny, nie tylko 14 luty. Tak samo jest z dniem kobiet. Kwiatami można obdarowywać panie codziennie. A czemu nie? A robi się to tylko w urodziny, imieniny, walentynki, dzień kobiet i co tam jeszcze... Dla mnie te wszystkie święta to sama komercja i pieniądze. Reklamy nie pokazują świąt. Pokazują tylko żarcie i żarcie. Nawołują do świątecznych zakupów, wypieków... I tak jest z pozostałymi. Bo jak nie wiadomo o co chodzi, to chodzi o pieniądze. Ktoś wymyślił to wszystko żeby zarobić. Szacunek. Udało się. Ludzie są omotani, zahipnotyzowani i biegają dzień w dzień do biedronki jak psy za kiełbasą. Kwiaciarnie zbijają fortunę dwa razy w roku. Mentalność współczesnego człowieka jest dla mnie porażająca. "Bo ktoś ma, to dlaczego mam być gorszy?" - tak myślą ci wszyscy troglodyci. "W święconce muszę mieć najwięcej smakołyków! Bo jeszcze sąsiad zobaczy i co sobie pomyśli? Że bieda w domu! Że na porządne jedzenie nie stać, że święta ubogie." - to jest atmosfera świąt? Imponowanie innym? Robienie sobie z nich pokazu? - Nie sądzę. Zdaję sobie sprawę, że za chwilę zetknę się z komentarzami hejterów, krytyków... Powiem tak: piszcie sobie co chcecie. Nie odpowiadam na żadne komentarze. Swojego zdania nie zmienię. Dziękuję.




Sen z serii science fiction .. 2014-04-15. 14:11

Dziwnym trafem rozmawiałam przez telefon po długim czasie z Pawłem. Już długo nie mieliśmy kontaktu telefonicznego, ograniczył się jedynie do sms-ów. Wyjaśnialiśmy sobie kwestię "nas" tj. naszego hipotetycznego związku. Powiedziałam jasno, że to nie ma już żadnego sensu. Zaproponował mi spotkanie i nie wiem jakim cudem, ale we śnie nie mieszkał w swojej miejscowości, ale w mojej i w niej też się zobaczyliśmy. Nie czułam, że to pierwsze spotkanie, bo przecież tak naprawdę to nigdy się z nim nie widziałam, ale we śnie było to normalne widzenie się. Nie wiem po co, nie wiem dlaczego, ale chciał udać się do domu dziecka, który był naprzeciw jego "sennego domu". Tam zupełnie jakby o mnie zapomniał, jakby mnie w ogóle nie było. Powiedziałam stanowczo, że wracam do domu. Postanowił zlecić śledzenie mnie swojemu koledze. Szedł za mną aż do mojego podwórka. Nieźle mnie przestraszył, kiedy złapał mnie za ramię i z grubej rury zaczął swoje wywody na temat mojego odrzucenia Pawła. Pytał czemu tak naprawdę nie chcę z nim być, ale przecież ja nie kłamałam. Powiedziałam już wcześniej, że go nie kocham i nie chcę żyć w kłamstwie. Nagle zaczął się do mnie przystawać i obcałowywać, nie wiem czemu, ale kiedy wepchnął mi język do buzi, nie stawiałam oporu. Gdy to wyczuł od razu odepchnął mnie od siebie krzycząc, że jestem łatwą szmatą, a Paweł tak bardzo mnie kocha. Płakałam, tłumaczyłam, że mówię prawdę, że nie chcę go krzywdzić. Nagle zeszło się kilku innych opryszków, jakaś dziewczyna, no i Paweł. Obeszli mnie z każdej strony tak, że nie miałam dokąd uciec. Zaczęli kopać, wyzywać, bić... Leżałam na ziemi i nie mogłam się ruszyć. Kiedy wreszcie dali mi spokój, zebrałam siły i podniosłam się. Zobaczyłam, że dziewczyna, która przyszła wraz z tymi zbirami stoi z gołym biustem i przystawia się do Pawła. Odepchnęła go ręką tak, że leżał na ziemi bezbronny, a ona mogła robić z nim co tylko chciała. Powiedziałam jej, że może go sobie wziąć i odeszłam. Weszłam do domu i cieszyłam się, że wreszcie jest po wszystkim. Ale to nie był koniec. Przybiegł Paweł i powiedział, że znalazł moje klucze od mieszkania, wypadły mi podczas, gdy mnie tłukli,  a on biernie się temu przyglądał. Wzięłam je i kazałam mu wyjść. Następnego dnia przypadkowo przechodziłam obok jego domu. Stał w progu drzwi i przyglądał mi się po czym powiedział: "Cześć, jestem Paweł. Pamiętasz?". Byłam przerażona jego zimnym spojrzeniem, ale odpowiedziałam: "Tak, pamiętam". Spytał czy wejdę do środka, a ja zupełnie nie wiedząc dlaczego, zgodziłam się. Było tam sporo ludzi, coś jakby impreza była w domu. Zaproponował mi herbatę i się ulotnił. Szukałam go po całym mieszkaniu, ale nie znalazłam. Ponownie poczułam się samotna i niepotrzebna, więc wyszłam. Na tym koniec mojego obscenicznego horroru science fiction. Nigdy w życiu nie miałam tak długiego snu, ani nawet tak przerażającego. Był bardzo dziwny i zarazem pełny wszechobecnej grozy. Nie wiem czy to tkwi w podświadomości, w moich ukrytych lękach, obawach... Może nawet pragnieniach. Sny to jedna wielka zagadka.


"Każdy sen, ten czarowny i piękny, zbyt długo śniony zamienia się w koszmar.
A z takiego budzimy się z krzykiem." Andrzej Sapkowski




Nie bój się .. 2014-04-14. 16:10

Coraz więcej czytuje blogi przepełnione smutkiem, żalem, cierpieniem, brakiem chęci do życia. W dzisiejszych czasach takie problemy są coraz bardziej powszechne. Jednak nie rozumiem ludzi, którzy z tego powodu się tną. Owszem, wiem co to znaczy ból i cierpienie, ale nie będę tu teraz pisać eseju na ten temat, bo już dosyć się rozpisałam w poprzednich wpisach. Takie przypadki samo okaleczania niejednokrotnie świadczą o tym, że osoby te są skazane na samotność! Nie mają komu się wyżalić, opowiedzieć o swoich problemach, czują się niekochane. Dlaczego panuje taka znieczulica? Dlaczego rodzice widzą to dopiero wtedy, kiedy jest za późno?! Krzyczą, prawią wywody i gadki umoralniające. Komu to jest potrzebne, gdy trzeba pomocy? Zdenerwowanie jest jak najbardziej uzasadnione, ale to jeszcze gorzej psuje psychikę. Należy się opanować i dojść do wniosku, że to wina rodzica m.in. Dlaczego rówieśnicy takich osób nie zwracają na to uwagi? Każdy ma swoje życie, swoje problemy. No słyszałam, ale czyż można tak po prostu patrzeć na cudzą krzywdę i nie reagować? Naprawdę tego nie rozumiem. Gdyby ludzie mieli w sobie choć trochę wrażliwości i odwagi, to dałoby się uratować takie osoby. Często odpychają od siebie pomoc, ale nie można dawać za wygraną.


"Są tacy, którzy uciekają od cierpienia miłości. Kochali, zawiedli się i nie chcą już nikogo kochać, nikomu służyć, nikomu pomagać. Taka samotność jest straszna, bo człowiek uciekając od miłości, ucieka od samego życia. Zamyka się w sobie." Jan Twardowski




Wygrałam .. 2014-04-13. 18:21

Cieszę się, że jestem w domu. To lepsze niż trwanie w toksynie i hipokryzji. Już mi zupełnie przeszło. Wygrałam tę walkę. Jestem zwyciężczynią i jestem z siebie dumna. Koniec myślenia o przeszłości. Stygłam, ale siła mnie rozpaliła.


Kochać nie znaczy miłować idealnie,
lecz zawsze i tylko lojalnie.
Największe jest wybaczenie,
na granicę rozstania skuszenie.
Kochać nie bacząc na worek złości,
a na poczet wielkiej miłości.
Żyć ze sobą i bez siebie,
w gniewie i w beztroskim niebie.
 
Kochać to trudna sztuka,
a jeszcze trudniejsza kochać
prawdziwie,
całym sercem.





Słowa to nie miłość .. 2014-04-12. 16:08

Ten dzień naprawdę jest jakiś udziwniony. Dzwonił przyjaciel mieszkający w miejscowości iksa. Poprosiłam go o interwencję po tym jak wypisywał do mnie te wszystkie obrzydlistwa. Nie mogłam znieść tego nękania mnie bez powodu. Powiedział mi krótko:


Kasiu ja dzwoniłem do niego. To jest naprawdę bolesne, ale niestety powiedział mi tylko, że ten związek nie miał szans na odległość. Zależało mu wyłącznie na seksie. Przykro mi. Niestety okazał się wielką świnią, bo nie zasłużyłaś na to, co Ci zrobił. Przeprosił mnie tylko i powiedział, że już się do Ciebie nie odezwie.


Wiedziałam Rafał. Od dawna czułam, że tylko na tym mu zależy. Wiele rzeczy na to wskazywało, ale ja byłam głupia i naiwna. Szkoda tylko, że ja nie usłyszałam ani jednego słowa PRZEPRASZAM.


Tak przedstawia się fragment tej rozmowy. To bolesne, ale już dawno o tym wiedziałam, więc już mnie to nie obchodzi zupełnie. Zależało mi tylko na tym, żeby się po prostu ode mnie odczepił. A co do odległości, to przecież oboje jesteśmy dorośli. Wiedzieliśmy na co się piszemy, ja to akceptowałam. Byłam wierna do końca. Zresztą nigdy nie umiałabym zdradzić kogokolwiek. A on okazał się zwykłą świnią. Tak też nazwał go Rafał. I słusznie. On zresztą po tym wszystkim też stracił do niego resztki szacunku.


Po raz pierwszy nawet otworzyłam się przed siostrą. Szłyśmy tak po prostu, zwyczajnie do sklepu. Ona zaczęła opowiadać, że chciałaby móc trochę dłużej widywać się ze swoim chłopakiem. Widują się niemal codziennie, ale często krótko. Odpowiedziałam jej: Ty bynajmniej masz normalnego faceta, ciesz się z tego co masz. Widzisz jak mi się wszystko pie*doli. Wyraziła, że mi współczuje, że mam takiego pecha w życiu, ale wierzy, że kiedyś znajdę kogoś odpowiedniego dla siebie. Bardzo mnie to ucieszyło, bo niby jest tylu ludzi na świecie... A tak ciężko znaleźć tą bratnią duszę. Życie to wielkie pasmo niespodzianek...




Akurat dzisiaj? .. 2014-04-12. 11:13

Powinnam teraz siedzieć w pociągu jadącym prosto do iksa. Tak, to właśnie dzisiaj. Jednak los potoczył się tak, że siedzę teraz przed komputerem wylewając z siebie kolejną notkę. I pojęcia nie mam dlaczego, ale akurat dzisiaj wydarzyło się coś niespotykanego. Rzadko mi się śnił iks, nawet za czasów kiedy jeszcze byliśmy razem. A tu akurat dzisiaj, tego dnia, który miał być dla mnie taki piękny, a jednak nie jest, przyśnił mi się. I to jak? Siedzieliśmy w kuchni u mnie w domu. Ja siedziałam na jego kolanach i głaskałam jego głowę prawą dłonią. Kolejnym dziwnym aspektem tego snu jest fakt, iż rozmawialiśmy o naszym ślubie. Był taki zafascynowany tym tematem, tak strasznie nalegał i wyczekiwał tego momentu. A przecież nigdy tak się nie zachowywał. Zgadzając się na ślub dodałam: "Iksie, obiecaj mi, że to się nigdy nie powtórzy". I sen się skończył. Kiedy się obudziłam miałam mieszane uczucia. Czułam się jak w jakimś filmie, zupełnie jak pierwszoplanowa aktorka w dramacie. Co za gówniany zbieg okoliczności. Życie robi sobie cyrk z mojego mózgu.


"W chwili, kiedy zastanawiasz się czy kogoś kochasz, przestałeś go już kochać na zawsze." Carlos Ruiz Zafón


Uzupełnienie notki, godzina 12:52


Co jest z tym dniem??? Co jest grane dzisiaj? To mnie prześladuje :( Znowu zupełnie przypadkiem po mega długim czasie coś tknęło mnie żeby wejść na GG. I kogo zastałam? No oczywiście iks był dostępny. Przecież on też nigdy nie korzystał z tego komunikatora, a teraz nagle w tym samym czasie co ja i jeszcze w dniu kiedy mieliśmy się spotkać po długim czasie! To jest jakaś masakra. Nie rozumiem tego. Nawet serducho zaczęło mi walić jak oszalałe z niewiadomych powodów. Po prostu był i co z tego? Nie panowałam nad tym... Co jeszcze się wydarzy? :o




Lepiej mi wychodzi podnoszenie niż upadek ;) .. 2014-04-11. 15:15

Po raz kolejny pozostawiona w samotności. Tym razem jednak w ogóle się tym nie przejmuję. Trzeba żyć dalej. Nie będę płakać i skamleć do poduszki, kiedy nie ja zawiniłam. A więc poszukiwania wznowione! Pożądani mężczyźni inteligentni, zaradni, obyci, kulturalni, szanujący kobiety, niepijący oraz niepalący żadnych używek. A tak na serio to żartuję ;) Jak się ktoś nawinie to będzie. Na siłę nikogo nie szukam. W ogóle to dzisiaj przekonałam się, że porządki nie zawsze muszą być nudne :) Sprzątając swój jakże cudowny pokój znalazłam kilka cennych zdobyczy. Kiedyś zbierałam kaPsselki z tymbarków :D I proszę były gdzieś zakopane w starym pudle. Ponadto wykopałam również kolczyki, których nie nosiłam już iks czasu i teraz pewnie znowu zacznę. Sprzątanie nieźle mnie również poirytowało. Każda kobieta pewnie zna to uczucie kiedy długie paznokcie zaczynają w końcu doskwierać i okropnie przeszkadzać. Ciągle o coś się haczyły. A co tam... Obcinak i po sprawie :D Bynajmniej wygodniej się pisze na klawiaturze moje esej-owe notki dla Was. Pisząc słucham sobie jednej z najlepszych piosenek, jakie w życiu słyszałam. Tekst jest po prostu genialny, a jej zaśpiewanie, ekspresja. No po prostu bajecznie. Dla mnie najpiękniejszy jest refren: 


And I'm just trying to get through to you,
And I am failing
Lie like I'm not even here,
My heart is breaking
Trying to see through your stare,
It looks right through me
I smile and pretend I'm not there,
To keep from going crazy.

Ciekawa jestem, czy ktoś z Was rozpozna tę piosenkę. Oczywiście bez wuja google ;p




Rachunek zysków i strat .. 2014-04-10. 16:07

Jak przystało na porządną ekonomistkę, na koniec roku trzeba zrobić bilans. Chociaż w moim przypadku to raczej nie bilans, bo wtajemniczeni wiedzą, że w bilansie aktywa zawsze równają się pasywom. Ale najwyraźniej moje roczne sprawozdanie będzie jedynie podobne do niego. Cztery lata spędzone w tej szkole były nie najgorsze. Choć na początku ciężko było się wpasować, to z biegiem lat jakoś się udało. Cóż, będzie mi Was pewnie gdzieś w środku brakowało jak to zawsze na pożegnaniu z klasą. Teraz jednak to nie jest zwykłe pożegnanie. Każde z nas teraz zacznie dorosłe życie. Niektórzy na studiach, inni w pracy, a niektórzy i pewnie na bezrobociu :D Nie było łatwo, ale nikt nie powiedział, że tak będzie. Jednak była to moja wymarzona szkoła i nie żałuję, że właśnie w niej się kształciłam. Chociaż studia zamierzam podjąć w zupełnie innym kierunku, to mimo wszystko zawód ekonomisty mi się spodobał. Praktyki również niczego sobie. A oceny? Tu bywa różnie. Niektóre spadły w stosunku do lat poprzednich, niektóre wzrosły. Obecnie kształtują się tak:


Język polski 4                                                   Technologia informacyjna 5
Język angielski 3                                                Finanse i rachunkowość małej firmy 3
Język angielski zawodowy 4                                Podstawy ekonomii 4
Język niemiecki 4                                               Podstawy przedsiębiorczości 4
Matematyka 3                                                   Przysposobienie obronne 5
Historia 3                                                         Chemia 3
WOS 4                                                             Fizyka 3
WOK 5                                                             Biologia 4
Rachunkowość 3                                               Geografia 3
Ekonomika 4                                                      Religia 6
Prawo 4                                                            Praktyka zawodowa 6
Pracownia ekonomiczna 4                                    WF -
 


Średnia arytmetyczna: 3,96


Czy to dobre oceny? Według mnie nie. Miałam nieco większe ambicje, ale nie udało się. Ale jak mawia pewna nauczycielka: "Oceny nie odzwierciedlają wiedzy." Hmm... No może coś w tym być w niektórych przypadkach. W końcu uczymy się z bieżącego materiału, a potem większość zapominamy. Co jeszcze mogę powiedzieć? Cieszę się, że jednak będę na gali absolwentów, bo przecież nie wyjeżdżam do iksa. Klasa jeszcze o tym nie wie, ale przynajmniej będzie element zaskoczenia :D


A na koniec...


"Nie wiem"
Wciąż szarość i sen,
wciąż biel i bezsenność.
I tylko krok
dzieli od harmoni.
Jak zwiędłe liście,
jak spruchniałe drzewo.
Na skraju przepaści
stoisz i spadasz
jak wątły kawałek papieru.
I wciąż nie wiesz.




Apogeum mojej wytrzymałości .. 2014-04-09. 22:55

Trochę będę się powtarzać, ale skoro trzeba? Skoro za pierwszym, drugim, trzecim razem nie dociera, to może za setnym. Się okaże. Nie chciałam napisać o nikim nic złego. Ale jak raz się wkurzę, to naprawdę za przeproszeniem pieprzę głupoty typu królowa Open. Pomoc... To słowo tyle razy już padało w komentarzach. No doceniam chęci. Miło mi naprawdę, tylko szkoda, że skutek był odwrotny. Dziękuję, że straciłam przytomność. No to był niezły hardcore wstać z krzesła i stoczyć się na podłogę uderzając głową w kafle. Niebywała radość ocknąć się z wielkim guzem na czole. Nie chcę Was wpędzać w poczucie winy. Chcieliście dobrze, ale niestety wyszło jak wyszło. Serce i nerwy mam słabe. Niewiele mi trzeba żeby stracić przytomność. Jeśli kogokolwiek uraziłam... Wróć! Uraziłam Open i Kassela. Okay, może przegięłam. Pewnie jest to wynikiem mojej słabej psychiki. Przepraszam. Po szczerej rozmowie z kimś, kto mnie ROZUMIE (ta osoba wie :)) doszłam do jednego słusznego wniosku: pieprzyć wszystko. Tej osobie dziękuję serdecznie. Wam też, mimo drastycznych skutków Waszej "pomocy", dziękuję. Ktoś mi powiedział: "Kejt, liczą się chęci".


Dobranoc...




No to dzięki .. 2014-04-09. 19:03

Wyszło jak zwykle. Jestem najgorsza, najgłupsza i w ogóle to nie mam mózgu. Pewnie, po co ja żyje, co nie? Open królową! Dajmy jej koronę i wstawmy za lustro. Albo nie! Do muzeum. Jejku, przecież nie miałam nic złego na myśli. Ludzie! Ja już nie wiem jak to tłumaczyć, serio. Każde moje słowo i próba jakichkolwiek wyjaśnień zostaje zdeptana i zmieszana z błotem. Tak, winny się tłumaczy. No słyszałam już. Ale jak inaczej mam dowieźć, że mam rację? Przecież jestem słaba, może za mało dojrzała? Może po prostu nie dorosłam do tego, aby z dnia na dzień ot tak po prostu zapomnieć. No jasne, od razu napadnie mnie amnezja i Kejt nie pamięta. No jak widać tak nie umiem. Czy to się komu podoba czy nie, nie zmienię tego, że to wciąż gdzieś chwilami wraca w mojej podświadomości. Z czasem coraz mniej o tym myślę, jest naprawdę wielka zmiana. Ale jak ktoś mi zarzuca takie rzeczy... No cóż. Nie zabije mnie. Za dobrze mi idzie moja "terapia".


Jedyne co mogę dla Was zrobić to Was serdecznie pozdrowić i podziękować za Wasz jakże cenny czas poświęcony na czytanie oraz komentowanie tego wszystkiego - Open i Kassel.


A na koniec mój jakże miły i piękny uśmiech :)




Byle do śmierci .. 2014-04-08. 13:41

Czekam na nią z niecierpliwością. Najchętniej sama bym wzięła sprawy we własne ręce, ale nie mam tyle odwagi. To taka moja paradoksalna słabość. Aby do wieczora, a potem już tylko do śmierci.


Dziś wyjątkowo krótko. Pozdrawia pozbawiona resztek optymizmu i nadziei - KEJT.




Jubileuszowo .. 2014-04-07. 20:25

To moja setna notka. Dla niektórych aż setna dla innych dopiero setna. W końcu bloga piszę już okrągłe dwa lata. Miało być radośnie, miały być fanfary. Jednak dzisiejszy dzień był taką przeplatanką. Zaczął się zwyczajnie w szkole. Pierwszą euforią była upragniona czwórka na koniec roku z języka polskiego. W życiu bym się nie spodziewała, a jednak. Mała, pierwsza kłótnia z Pawłem, ale na szczęście załagodzona. A wszystko przez tego kretyna, mojego byłego! Jak można być takim chamem?! Najpierw specjalnie wysyła do mnie sms-a, który miał być adresowany do jednej z jego dziwek, a potem złośliwie opowiada mi o doznaniach z kochankami kiedy był ze mną w związku. To tak strasznie bolało ;( Byłam zdruzgotana! Nie sądziłam, że jest aż takim prostakiem i fałszywym gnojem! Z pełną świadomością i premedytacją stwierdzam iksie, że Cię nienawidzę!! Jesteś najgorszym potworem, jakiego w życiu poznałam. Najpierw mnie krzywdzisz, a potem bluzgasz tymi wszystkimi szczegółami - słowem wbijasz mi nóż w plecy! Przez to wszystko, kiedy tak bardzo potrzebowałam Pawła, żeby zadzwonił, on akurat nie miał czasu. Nie powinnam mieć mu tego za złe, ale byłam w takim amoku, płaczu, złości... że wylewałam ją nawet na niego. Na szczęście Paweł to kochany facet, zrozumiał to i mi wybaczył. Zresztą ta mała kłótnia jeszcze bardziej nas do siebie zbliżyła. Wreszcie zdałam sobie sprawę, że tak naprawdę ja też go bardzo kocham. Wcześniej już wiedziałam, że coś do niego czuję, ale nie umiałam sama przed sobą przyznać się do tego, a co dopiero przed nim. Dzisiejsza rozmowa sprawiła, że się otworzyłam i wyznałam, co czuję. Jestem bardzo szczęśliwa. Wiem, że to wspaniały mężczyzna i wierzę, że mnie nie skrzywdzi i nie okaże się takim skurwysynem, jak mój były. Przepraszam za słowo, ale tego gnoja to inaczej się nie da, a to i tak jest jeszcze delikatnie po tym wszystkim co mi zrobił. Mam chore serce! Siedziałam na korytarzu w szkole i mało co nie zemdlałam. Na szczęście przyszedł kolega z klasy, który akurat skończył lekcje. (ja skończyłam wcześniej i czekałam na dodatkowe zajęcia) Z daleka widział i słyszał, że płaczę. Nie żyjemy ze sobą zbyt dobrej komitywie, raczej się kłócimy, ale wtedy okazał mi wielkie serce i współczucie. Podszedł do mnie i spytał czy coś się stało. Byłam tak zrozpaczona, że jedyne co mogłam zrobić to przytaknąć głową, że tak. Spytał co, więc powiedziałam krótko, że jeden debil mnie wkurzył. To było niesamowite! Okazało się, że nawet najwięksi twardziele, nawet tacy, którzy mnie nie za bardzo lubią, nie mają serca z kamienia. To mnie troszkę pocieszyło, jego zainteresowanie. Jednak moim największym marzeniem jest to, żeby ułożyło mi się z Pawłem, żeby to nie była kolejna pomyłka, kolejna ślepa naiwność.


Pierwszy raz otwarcie i świadomie: Kocham Cię :*


Na koniec nieco statystyk na ten setny wpis:
Notek: 100
Komentarzy: 239
Odwiedzin: 91045
Ranking:
Rok: -
Miesiąc: 56
Tydzień: 29




Esencja mojego życia .. 2014-04-06. 18:27

Jest dobrze. Wyjaśniliśmy sobie wszystko i doszliśmy do konsensusu. Cieszę się, że zrozumiał. To było dla mnie ważne. Potrzebuję go, nie mogę go stracić. To mój wymarzony przyjaciel. Nie do wiary, ale od dziecka lepiej dogaduję się z mężczyznami niż kobietami. Mam z nimi tyle tematów… A szczególnie z Pawłem : ) Jest troszkę małomówny, fakt, ale mimo wszystko jest zabawny i koi moje zmartwienia. A z kobietami? O czym mam gadać? O ubraniach?  Paznokciach? O facetach? Nudyyyyyy. Może i lubię się stroić, w końcu piękne kobiety muszą o siebie dbać ; ) ale takie babskie pogaduchy to nie dla mnie. Wolę z facetami. Można się pośmiać, poflirtować, a nawet zakochać. Różnie bywa. Ze mną wszystko możliwe. Coraz mniej potrzebuję przeszłości. Moje życie odwróciło się do góry nogami, lecz już do tego przywykłam, pogodziłam się z moim okrutnym losem. Żeby coś zyskać, trzeba stracić. U mnie to wyszło nawet na plus. Zyskałam z nawiązką. Kiedyś miałam koleżanki, miały ze mną kontakt, ale zawsze gdzieś się urywał, zawsze coś było nie tak. Piszą raz na miesiąc, a nawet rzadziej. Pawła mam na wyłączność, kiedy tylko chcę. To mi odpowiada. I nie jestem zaborcza! Już nie. To prawdziwa przyjaźń. Mamy świetny kontakt i obojgu wychodzi nam to na dobre. Każdemu to polecam. Nikt nie ceni mnie tak, jak on. W przyszłą sobotę miałam wyjechać do mojego ex. Nie wyszło, rozpadło się. Mieliśmy się pobrać, zamieszkać ze sobą. Spieprzył to. I bardzo dobrze! Toksyczny związek, w którym facet nie jest szczery ze swoją żoną, to nie dla mnie. Zostałby moim mężem, mieszkalibyśmy razem. Z czasem pojawiłyby się dzieci. I co? I po paru latach dowiedziałabym się, że przyprawiał mi rogi? I mielibyśmy brać rozwód? Co z dziećmi? Całe życie miałabym zniszczone! Całe szczęście gnojek w porę się przyznał i sam mnie zostawił. Bardzo dobrze, bynajmniej ja nie musiałam tego robić. Było ciężko, kochałam go, chwilami chciałam wrócić, ale byłam nieugięta. Postąpiłam słusznie. Z takim cynikiem lepiej nie zadzierać. Raz mu wybaczyłam i wystarczy. Cieszę się, że dzięki moim wylewom o moim bólu, jakiego doświadczyłam, poznałam tak cudownego mężczyznę, jakim jest mój przyjaciel. Przynajmniej tyle z tego pożytku.


Chociaż ten potwór, mój ex udaje twardziela, to wiem, że cierpi. W sumie to mu się należy, bo jakaś kara musi być. Niech wreszcie zrozumie jakim prostakiem się okazał. Pochlebia mi to, że jego własna matka przestała się do niego odzywać, ponieważ mnie skrzywdził. Wczoraj pytałam jak jego matce podobał się obraz, który dla niej zrobiłam jak jeszcze byłam z nim w związku. Dopiero niedawno jej go dał. Wie, że to ode mnie. A ona tylko napisała, że jest bardzo ładny, żadnych szczegółów. Sam przyznał mi się, że nie chciała z nim gadać, po tym świństwie. A podobno nie była przychylna naszemu związkowi, bynajmniej tak stwierdził po zerwaniu. Być może chciał mi dopiec, ale jeśli to prawda, to kobitka pokazała klasę, bo trzeba być człowiekiem i współczuć każdemu. To jej własny syn, ale zachował się jak dupek i dobrze, że to dostrzega. Może kiedyś i jemu któraś z jego wielu lasek przyprawi takie rogi, że się nie pozbiera. Wtedy może zacznie myśleć mózgiem, a nie tym co ma w spodniach.


Mam dla Ciebie radę iksie: Bierz przykład z Pawła – mojego przyjaciela. I tak mu nie dorastasz do pięt, ale to już Twój problem. To wspaniały mężczyzna. Podkreślam mężczyzna, bo Ty to gówniarz jesteś iksie.


"Gdybyś kiedy we śnie poczuła, że oczy moje już nie patrzą na ciebie z miłością, wiedz, żem żyć przestał."




Potrzask emocjonalny .. 2014-04-05. 13:12

Histeria przerosła mój mózg. Nigdy tak bardzo się nie bałam. Strach zmieszany z potrzebą bliskości. Coś jak chcieć dotknąć słońca, jednocześnie wiedząc, że to po pierwsze niemożliwe, po drugie zabiłoby. Myślałam, że odszedłeś, że znowu zostałam sama. Zostawiona na pastwę okrucieństwa losu i mojego wszechobecnego bólu rozlewającego się po całym ciele. Wróciłeś, jesteś ze mną. Ja wciąż nie wiem co jest grane. Dalej czegoś mi brakuje, dalej mi źle. Bo z jednej strony ciągnie mnie do Ciebie, z drugiej odległość mnie odpycha i z trzeciej jeszcze rozsądek mi ciągle wrzeszczy, że mam dać sobie spokój. Naprawdę nie wiem czego ja chcę. Niepotrzebnie robię Ci nadzieje i robię to nieświadomie. Wciąż boje się, że Cię skrzywdzę. Przecież doskonale wiem jak to jest! Wiem jak będziesz się czuł kiedy Cię zawiodę, kiedy nic z tego nie wyjdzie. Kiedy wreszcie to do Ciebie dotrze, będziesz zdruzgotany, bo myślałeś, że znalazłeś kobietę swoich marzeń. A ja znowuż idealnie wiem co to znaczy czuć coś takiego! Wiem! To coś okropnego! Masz depresję, nie chce Ci się żyć i myślisz, że jesteś do niczego, że to z Tobą jest coś nie tak, bo znowu wszystko legło w gruzach. I nie zastanawiasz się nawet, że wina nie musi leżeć po Twojej stronie. Myślałam, że jesteś moim wybawieniem. Ale nie sądziłam, że to zabrnie tak daleko. Mogłam się tego spodziewać, ale tak bardzo Cię pragnęłam (jako przyjaciela, którego tak długo szukałam), że nie byłam w stanie o tym myśleć. Liczyło się tylko to, że po prostu jesteś. A ja choć akceptuję Twoją miłość, nie radzę już sobie z nią. Czasami wydaje mi się, że też coś do Ciebie czuję, że Cię kocham... Ale wiem, że to bez sensu, wiem, że to rani, ale uwierz, że to nie ma przyszłości. Nie dla mnie. ;(


Boże, dodaj mi sił, abym umiała sobie to wszystko poukładać w głowie. Żeby znowu ktokolwiek nie ucierpiał.




Szczęście przez łzy .. 2014-04-04. 18:00

Jestem szczęśliwa. Mam to, czego chciałam, przyjaciela. On jest naprawdę cudowny jak nikt inny. Cieszą mnie jego komplementy, ciepłe słowa, rozmowy, sms-y… To piękne chwile. Tylko, że on mnie kocha. To bardzo miłe, ale nie chcę go skrzywdzić. Boję się, że będzie cierpiał, bo ja nie mogę mu niczego obiecać. Dopiero co rozstałam się z facetem, który miał być moim mężem! Ufam mu, ale nie potrafię zaangażować się w związek. Jeszcze nie teraz. Nie wiem czy z nim, czy z kimś innym, ale nie teraz.


Paweł, przyjacielu. Na pewno to przeczytasz. Dziękuję Ci za wszystko co dla mnie robisz, naprawdę to doceniam. Jesteś cudownym mężczyzną. Jednocześnie proszę, abyś był wyrozumiały wobec mnie i nigdy nie cierpiał przeze mnie. Nie chcę Cię zranić, jeśli nic z tego nie wyjdzie. Jesteś dla mnie bardzo cenny. Dlatego tak bardzo się martwię. Za każdym razem, gdy piszesz mi, że mnie kochasz… Moje serce się raduje, bo to miłe. Jestem jednak totalnie rozdarta emocjonalnie. Nasza przyjaźń jest piękna i niech trwa.


Musiałam to z siebie wydusić… Przepraszam.


Zresztą i tak dalej nie umiem przestać być smutna, nie umiem przestać płakać. Wracaj, niech Twój głos mnie ratuje. :(




Chyba się pomyliłam. .. 2014-04-03. 20:42

I po co się odzywałeś? Zaburzyłeś system mojego życia. Te dni milczenia były dla mnie takie kojące. Liczyła się tylko moja przyjaźń. I na pewno nie z Tobą iksie. Zostałeś wymazany moim wewnętrznym klawiszem DELETE. Nagle przypomniało Ci się o mnie i pytasz co słychać... Jakie to żałosne. Odpisałam Ci z litości i grzeczności. Wyłącznie! Zresztą olałam Cię po dwóch sms-ach. Już się dla mnie nie liczysz. Wreszcie przestałam być zależna od Ciebie. Nie potrzebuję Twojego współczucia, niczego od Ciebie już nie chcę. Jestem z siebie dumna.


Jednak najbardziej mnie martwi dzisiaj inna sytuacja. Chyba się pomyliłam :( moja poprzednia notka zostaje wszem i wobec obalona. NIESTETY. Zakochał się we mnie, wczoraj za moim ciągnięciem tematu przyznał się do tego. Przykro mi, że przeze mnie istnieje możliwość cierpienia kolejnego człowieka. Czuję się przy nim cudownie, jest wspaniały. Cholera jasna, czasami aż mi serducho szybciej bije - nie wiem czemu. Nie wiem co się ze mną dzieje...


Nie mam już siły :( Mam totalny mętlik w głowie.




Lek na serce... czyli druga doba bez Ciebie. .. 2014-04-02. 18:13

Ostatnio odzywaliśmy się do siebie w niedzielę po południu. W życiu nie pomyślałabym, że dojdzie do tego. Czułam się uzależniona od Ciebie iksie. A jednak się udało. Najdziwniej było pierwszego dnia, ale jakoś nie czułam potrzeby, by napisać, zresztą Ty też milczałeś. Pasuje mi to, tak mi dobrze. Wreszcie wyleczyłam się z Ciebie, z mojej depresji. Chce mi się żyć, chce mi się wszystko. Poza tym nie jesteś mi już do niczego potrzebny. Straciłam iksa, ale zyskałam przyjaciela. Teraz to on jest dla mnie najcenniejszy. Dzięki niemu nie myślę o iksie, nie tęsknię za nim. Zajmuje się mną cały czas. Nie, nie zakochaliśmy się w sobie. Istnieje przyjaźń damsko-męska. Masz wątpliwości? Zapraszam do dyskusji. Teraz słowa do Ciebie drogi przyjacielu. Dziękuję Ci, że pojawiłeś się w moim życiu, znamy się krótko, ale rozumiemy się świetnie. Pomogłeś mi wstać, pomogłeś mi wrócić do życia. Jesteś troskliwy, uprzejmy i sympatyczny. Nigdy mnie nie zostawiłeś w potrzebie. Kiedykolwiek bym miała problem, zawsze odpisujesz na sms-y. Na mojej twarzy powraca uśmiech. To jest prawdziwa przyjaźń. Z prawdziwego zdarzenia. Wierzę, że to nie kolejna naiwność, że przetrwamy w przyjaźni. Że mnie nigdy nie zostawisz. Moje życie wreszcie jest normalne. Pokazałeś mi co to przyjaciel. Aż się popłakałam na tą myśl. ;( Myślicie sobie: "Ale śmieszna typiara, ryczy, bo ma przyjaciela." W dupie mam negatywne opinie! Nigdy nie zaznałam przyjaźni, teraz kiedy ją mam, doceniam. A na moją wrodzoną wrażliwość serca nic nie poradzę.


Wreszcie mogę spacerować po chodnikach i uśmiechać się słysząc swoje ukochane nuty Rise Against. Dają mi niezłego powera! :D




Lek na serce... czyli pierwsza doba bez Ciebie. .. 2014-04-01. 15:37

Tak, wczoraj iksie cały dzień bez odzewu z obojga stron. Chyba na dobre mi to wychodzi. Czasami tęsknie, ale nie było żadnego pożegnania, żadnych słów kończących znajomość. Jednak chyba nigdy nie wyjdziesz z mojej głowy. Bo gdzie ja znajdę kogoś takiego jak Ty? Byłeś idealny dla mnie, wymarzony. Każdego napotkanego będę porównywała do Ciebie. Nikt Ci już pewnie nie dorówna. Jedyną Twoją wadą była ta pieprzona niewierność. Przecież traktowałeś mnie jak księżniczkę, było nam ze sobą dobrze. Cholera jasna, gdzie znajdę kogoś takiego? Już jak Ciebie poznałam, to nie mogłam uwierzyć, że to prawda! Że ktoś taki jak Ty w ogóle istnieje. Niepijący, niepalący żadnych używek, inteligentny, kulturalny, obyty, zaradny... Takich mężczyzn już nie ma. A jedyny, którego odnalazłam akurat musiał mnie zranić i wszystko zniszczyć. Ktoś zna namiary na kogoś z powyższymi cechami? Ja nie.. Już się chyba taki nie urodzi. A jeśli istnieje, chcę go poznać. Może los się jeszcze do mnie uśmiechnie, może wreszcie mi się uda coś ugrać. Za niecałe dwa tygodnie kończę wreszcie szkołę, a wtedy znajdę pracę i od razu się wyprowadzam. Chcę poznać nowych ludzi i wreszcie ten ewenement pasujący do mojej układanki, do moich skomplikowanych puzzli. Musisz gdzieś być! Chociaż jeden taki puzzel, chociaż jeden taki jak iks. Chociaż jeden... I masz być oczywiście wierny! Bo jak nie, to za jaja powieszę! A co..


"Bo wierność to nie przydrożny kamień, który można kopnąć w prawo lub w lewo, gdy na drodze staje. Wierność to trwanie przy tym samym sercu - stale."




e-szablony
  e-blogi.pl  [Załóż blog!] rssSubskrybuj blogi
[Zamknij reklamy]