Blog (nie)dojrzałej kobiety


Ehh... .. 2012-09-24. 18:56

Hej Wam po długim czasie. Jak pewnie się domyślacie, nie miałam czasu na pisanie nowych notek ze względu na szkołę i związane z nią obowiązki. W sumie w szkole nie jest aż tak źle jak przewidywałam. Dzięki Mateuszowi staram się nie przejmować tym, co do mnie mówią. Zresztą już mi nie dokuczają. Nie wiem co im się stało, ale niech to trwa jak najdłużej. Za to z prawem jazdy już nie jest tak kolorowo. Jest gorzej niż myślałam. Staram się jeździć coraz lepiej, ale czasami nie panuję nad stresem lub się zapomnę. Zostały mi już ostatnie godziny lekcji, a instruktor wyraźnie zapowiedział, że będę potrzebowała dodatkowe godziny. Jestem załamana. Nie wiem jak sobie z tym poradzić. Jak o tym powiedzieć rodzicom? Jak się dowiedzą, że dalej muszą w to inwestować pieniądze to nie będą zachwyceni. Zresztą sama już nie wiem. Nie chce im o tym mówić. Nie wiem z czego opłacę kurs. :(




Do mojej klasy .. 2012-09-02. 14:50

No i stało się. Nadszedł wrzesień, a wraz z nim nowy początek mojego piekła. Uhh... Zbliża się jesień, jedna z piękniejszych pór roku. Mimo iż moją ulubioną jest wiosna to jednak jesień ma coś w sobie, co mnie przyciąga, by wyjść na spacer. Ktoś mi napisał komentarz, że to żałosne płakać z powodu klasy, że powinnam z uśmiechem przyjść do szkoły, że nie ma czym się przejmować. Droga autorko owego komentarza, nie wiesz co czuję i co przeżywam. Nic nie wiesz, ani o mnie, ani o tym, co robią mi w szkole. Aczkolwiek dziękuję za chęć pomocy, ale każdemu łatwo jest powiedzieć, kiedy nie jest się w czyjejś sytuacji. Zrozum mnie choć trochę. Przynajmniej spróbuj. Nie wiem kim jesteś, ale podejrzewam, że kimś, kto mnie zna, a może i nawet kimś z mojej klasy. Jeśli wyjdzie to na jaw, usunę bloga. Nie chcę byście Wy - moja klaso czytali to wszystko. Już nabruździliście mi w życiu. Nawet nic sobie z tego nie robicie, lecz śmiejecie się za plecami, że zniszczyliście czyjąś psychikę. Dla Was to satysfakcja, bo uważacie się na silniejszych. Myślcie co chcecie, ja zawsze będę sobą, nie potrzebuję Waszej sympatii do mojej osoby. Na siłę nie da się nikogo do tego zmusić. A! I nawet nie próbujcie mi wmawiać, że to ja się odizolowałam, bo to nie tak. To Wy odtrąciliście mnie. Zaczęliście mnie wyzywać itp. Więc co miałam robić? Iść do Was i rozmawiać z Wami, mimo iż nie chcieliście tego? Jeśli to czytacie, zastanówcie się. Nie potraficie powiedziec mi w oczy co do mnie macie to może chociaż anonimowo w komentarzu do tej notki? Śmiało! Chętnie się dowiem kilku konstruktywnych opinii, moja "kochana" klaso.




e-szablony
  e-blogi.pl  [Załóż blog!] rssSubskrybuj blogi
[Zamknij reklamy]