Więzień ściąga kajdanki | Blog (nie)dojrzałej kobiety
Więzień ściąga kajdanki .. 2019-09-04 ..11:57

Nigdy się nie bałam prosić o cokolwiek. A już na pewno nie o przebaczenie. Nigdy nie czułam dumy i jakiejś wewnętrznej blokady, bo "dlaczego ja? Przecież nic nie zrobiłam." Coraz częściej, jak na złość, moim oczom ukazują się jakieś mądrości życiowe, filozoficzne wręcz. Zawsze podchodziłam do takich zdjęć i tekstów z powagą, ze zrozumieniem, myślałam: "tak, to jest święta prawda!". Na chwilę obecną moje podejście zmieniło się diametralnie. Świętą prawdą jest teraz to, że nie tyczy się to każdego, każdy przypadek trzeba rozpatrywać indywidualnie. Poniższe zdjęcie skłoniło mnie do pewnych przemyśleń.


człowiek coś wart


No i co z tego? Też tak myślałam!! Gówno prawda. Prosiłam o przebaczenie choć nie byłam winna, wyciągnęłam rękę, a zostałam odrzucona, odepchnięta jak gówno, jak śmieć!! Miałam już nigdy więcej o nim nie wspominać, ale czy ja kiedyś dotrzymałam słowa? No właśnie. Takiego danego komuś nigdy nie łamię, to dla mnie świętość! Ale jak daje je sobie, z tym już różnie bywa. Minęło kilka dni... Tak, niedługo po napisaniu wpisu o pożegnaniu nienazwanego, biłam się z myślami, czy nie spróbować zadzwonić. Chciałam rzucić monetą, trzymałam ją w dłoni i nie mogłam się zdecydować, czy orzeł ma być na tak, czy na nie. Wypieprzyłam monetę do skarbonki, wzięłam telefon i zadzwoniłam. W głowie, oprócz sygnału nadchodzącego połączenia, szumiały mi myśli: "co jak odbierze? Pewnie nie odbierze, na pewno! Ale jak odbierze, to zapytam czy ze mną porozmawia." Czekałam w napięciu, aż w końcu w słuchawce odezwał się głos: "Poczta głosowa. Po usłyszeniu sygnału zostaw wiadomość." Kamień spadł mi z serca. Nie dlatego, że się cieszyłam, że nie odebrał, bo chciałam żeby odebrał, ale dlatego, że wiedziałam, że zrobiłam wszystko, co mogłam. Poległam i skapitulowałam ostatecznie. Akurat kiedy z oczu spływały mi łzy przyszedł SMS od siostry. Potrzebowałam tego serio, kurwa wyczucie czasu poziom hard. Rzuciłam telefonem na stół, przemilczałam to i wzięłam poduszkę. Położyłam głowę na łóżku i nakryłam się nią. Cholera kolejny SMS. Odpieprz się kobieto! Nie mam nastroju. - powiedziałam na głos. Wzięłam cholerny telefon do ręki i miałam ochotę ją spławić kiedy moim oczom ukazała wiadomość od nienazwanego. To był kompletny szok i konsternacja! Przecież ma mnie totalnie w dupie!


smsy


Tak to właśnie jest z Tobą. Tak burackiego pożegnania się nie spodziewałam. Ja chciałam to zakończyć polubownie, wyjaśnić i usunąć się w cień. Ty w niczym nie przypominasz kogoś, kto miałby altruistyczne serce. I nawet jeśli jakimś cudem trafisz na ten wpis, nienazwany, bo przecież znasz adres tego bloga, to mam gdzieś, co pomyślisz jak zobaczysz tutaj swoje wypociny sms-owe, bo błędów co nie miara... Zresztą i tak tutaj nie zaglądasz, na pewno! Przecież nawet jeszcze nasze relacje były dobre, to pewnie tego nie robiłeś, więc dlaczego miałbyś robić to teraz, kiedy mnie nienawidzisz. Bo chyba mnie nie nienawidzisz, tak sądzę. Bałam się Twojej reakcji, nienazwany, że pomyślisz, że jestem rąbnięta, że się narzucam, że będziesz się ze mnie śmiał. Mimo to, że przecież i tak nie widziałam Twojej reakcji, bałam się jej. Byłam głupia sądząc, że to dobra droga, patrząc na to, co akurat Ty będziesz o mnie myślał, nienazwany. Największe więzienie, w którym żyją ludzie, to strach przed tym, co pomyślą inni. Ja ściągam moje kajdanki, uwalniam się od Ciebie i z uśmiechem ocieram ostatnie wylane łzy o Twoim smaku.


Dodaj komentarz



e-szablony
  e-blogi.pl  [Załóż blog!] rssSubskrybuj blogi
[Zamknij reklamy]