Łzy płynące z palców | Blog (nie)dojrzałej kobiety
Łzy płynące z palców .. 2019-08-27 ..18:18

Za dużo myślę, za dużo analizuję, za dużo kumuluje mi się przez to zmartwień. Nawet, gdy się przed tym bronię, jestem zbyt słaba, by to pokonać. Zazwyczaj potrzebuję kilku miesięcy do całkowitego zniszczenia jednej myśli. Człowiek, który ciągle coś traci zawsze będzie przeżywał, zastanawiał się, czy może coś mogło pójść lepiej. Może gdybym się inaczej zachowała, użyła innych słów, dzisiaj nie musiałabym o tym pisać. Przyznaję się, tęsknię cholernie i chciałabym Cię odzyskać nienazwany, ale nie wiem jak. Musiałby stać się cud, abyś sam wyciągnął do mnie rękę. A ja na pewno tego nie zrobię, bo i tak mnie olejesz, wiem to, świnio jedna.  Jestem na Ciebie wściekła, ale mimo to coś każe mi próbować Cię odzyskać. Jak można gniewać się na kogoś, a jednocześnie tęsknić i chcieć się pogodzić? Jestem mistrzynią absurdu, emocjonalną idiotką. Albo tęsknota jest tak wielka, że zabija ten gniew i wciąż katuje mój mózg, szepcze "napisz do nienazwanego! Napisz! Przecież tęsknisz za nim. Odzyskaj Go!" Głupi móżdżku, mój strach przed ośmieszeniem jest zbyt wielki. Pomyśli sobie, że mam tupet i czelność pisać, że mam spadać... Wiem to, za dobrze Go znam. Więcej takich nienazwanych nie będzie, zbyt często odchodzą.


Chyba znowu wracam do punktu wyjścia. Do punktu, w którym narodził się ten blog. To była ucieczka przed ludźmi, przed samotnością i łzami. Jest nas bardzo wielu. Miliony ludzi pisze żeby gdzieś przelać swoje frustracje i niepowodzenia. Ktoś, kto nie ma nikogo może płakać tylko palcami. Z doświadczenia wiem, że to naprawdę pomaga. Czasami zdaje się być lepszym lekarstwem niż ramię nienazwanego. Na blogu nikt nie będzie się śmiał, na pewno nie w oczy, a jeśli się zdarzy hejt, to i tak jestem anonimowa. Czasem obcy ludzie, których nie widzimy, a czytamy jedynie zza szkła, są lepsi od niejednego nienazwanego. Czy może być coś piękniejszego? Pewnie, że może. Ale skoro na nic innego nie zasługuję, bo dlaczego akurat ja miałabym otrzymać od losu wspaniałego nienazwanego, takiego na stałe, to pozostaje mi cieszyć się, że jeszcze mam palce, którymi mogę płakać. Kocham ten swoisty płacz - suchy, a jednak kojący serducho.


Śpieszmy się cieszyć nienazwanymi, tak szybko odchodzą.


Dodaj komentarz



e-szablony
  e-blogi.pl  [Załóż blog!] rssSubskrybuj blogi
[Zamknij reklamy]