Ci nienazwani | Blog (nie)dojrzałej kobiety
Ci nienazwani .. 2019-07-10 ..13:29

Wczorajszy dzień natchnął mnie do napisania kolejnego wpisu. Od miesięcy zdawałam przekonywać się do swojej teorii, ba od lat! Smutną prawdą okazało się, że nie potrafię zatrzymać przy sobie nikogo. Wszyscy ode mnie odchodzą, mimo że tak bardzo się staram, tak bardzo doceniam, tak bardzo dbam... Co z tego, że pisałam o spełnieniu największego marzenia? Co z tego, że za każdym razem kiedy marzenie runie, ja z powrotem sobie je spełniam, tylko po to żeby po kilku tygodniach, miesiącach znowu dojść do wniosku, że wszystko straciłam? Łzy napływają mi do oczu na myśl, że za chwilę pewnie i stracę kolejną osobę, która stała mi się bliska od samego początku. Każdy mail, każde przeczytane od niej słowo było jak cudowny dotyk mięciutkiej chmurki w moim serduszku. A teraz po spędzeniu wspaniałego tygodnia, zżyłyśmy się jeszcze mocniej.  Moim przeznaczeniem jest nabywanie i tracenie przyjaciół. O ile to słowo nie jest zbyt wyszukane, zbyt mocne, wyraziste. Czy ja kiedykolwiek miałam w ogóle przyjaciela? Ciągle zostaje sama, ciągle ktoś rani tak, że nawet nie zdążę przekonać się za co. Ludzie, którzy przesiedzieli ze mną kilka godzin, zamieniając ledwie jedno słowo, skreślają mnie na starcie. Wy, ludzie sami sobie krzywdy robicie. Wy ludzie, sami sobie utrudniacie, Wy ludzie sami sobie łzy podkładacie. Jesteście jak zepsuty mózg - wystarczy go naprawić, ale wciąż nikt nie wie jak. Może dane mi jest odszukać lekarstwo, wynaleźć cudowny specyfik, który jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki, sprawi, że mózg będzie odtąd naprawiony, mądry i odpowiedzialny. A wtedy zostanę bogatą Kejt, wtedy nagle stanę się również ważną Kejt. Tylko Ona wówczas zrozumie, że tych, którzy ją olewają, Ona również będzie olewała.


Przyjaciele są jak gwiazdy na niebie - czasem ich nie widać, ale wiesz, że tam są.


Dziękuję, Frau, że jesteś, że jeszcze nie odeszłaś.


Elvenoor, dziękuję, że byłeś.


Damian, dziękuję, że byłeś, że jeszcze choć na chwilę się pojawiasz.


Martyna, dziękuję, że wróciłaś.


Boże, dziękuję, że jeszcze to znoszę.


Dodaj komentarz



e-szablony
  e-blogi.pl  [Załóż blog!] rssSubskrybuj blogi
[Zamknij reklamy]