Boję się pomagać | Blog (nie)dojrzałej kobiety
Boję się pomagać .. 2015-12-14 ..20:16

Nie wiem, czy to wstyd, czy raczej wstydem byłaby nieumiejętność przyznania się do tego. Kiedy widzę pana ubranego w niegdyś podarte, brudne łachmany, kojarzącego się jedynie z bezdomnym żebrakiem, ogarniają mnie dreszcze. Czuję jak obejmuje mnie swoim błagającym o litość wzrokiem, a ja z zaciśniętym gardłem przyśpieszam kroku nie zwróciwszy uwagi na prośby o coś do jedzenia. Przeraża mnie jego wygląd, odpychająca woń bijąca od niego z daleka i myśl, że mógłby zrobić mi krzywdę za kromkę chleba.


Nie jeden raz brałam głęboki oddech, połykałam ślinę, zbierając się na odwagę szłam z podniesioną głową i zamiarem oddania czegokolwiek z wypełnionej po brzegi siatki. Zawsze jednak przeważał strach i skrępowanie. Inaczej niż w przypadku osób niepełnosprawnych, na widok których kręci mi się łezka w oku, a serce rozbija na miliony kawałeczków. Tak mocno zalewa mnie smutek i bezsilność, bo nie mogę zrobić nic żeby takiej osobie pomóc odzyskać sprawność. Najbardziej niesamowite w ludziach niepełnosprawnych czy też poważnie chorych jest dla mnie to, że cieszą się życiem bardziej niżeli osoba zdrowa psychicznie i fizycznie. Wspaniałe jest to, że są tak bardzo uśmiechnięte, radosne i nie narzekają codziennie z powodu swoich chorób. Nie snują biadolenia, ale żyją jak my wszyscy. Pomyśleć, że ja - pełnosprawna osoba niejednokrotnie narzekam jaka to ja bidulka jestem, bo coś tam, a taki ktoś niemający np. nóg czy rąk ma jeszcze gorzej niż ja, a nie marudzi i jest stokroć bardziej szczęśliwy ode mnie. Niesamowite zjawisko, bo tak to można jedynie nazwać według mnie. To jest po prostu zjawisko.


Pamiętam kiedy jeszcze byłam dzieckiem, spotkałam taką bardzo miłą panią. Była bardzo otyła i pewnie też z powodu tuszy poruszała się o kulach. Spotkałam ją przypadkowo w sklepie. Obie robiłyśmy tam zakupy. Owa miła pani nagle źle się poczuła. Od razu zapytałam co się stało. Bez wahania chciałam jej pomóc. Zapytała, czy mogłabym pomóc jej donieść zakupy do domu. Oczywiście z przyjemnością się zgodziłam. Mieszkała niedaleko, ale po drodze opowiedziała mi, że jest na coś chora. Nie pamiętam już co to była za choroba, gdyż było to dawno temu, ale brała regularnie jakieś lekarstwa, które musiała właśnie wtedy zażyć. Weszłyśmy do jej mieszkania, pomogłam rozpakować zakupy i podałam tabletki wraz ze szklanką wody. Nigdy nie zapomnę uśmiechu i radości w oczach tej pani. Zapytałam, czy jeszcze w czymś mogę pomóc, a ona po prostu powiedziała "Dziękuję, aniołku". Wyszłam z jej mieszkania i z niespotykaną satysfakcją wróciłam do domu.


Przedwczoraj opowiadałam Wam o prezentach. Pisałam, że nie lubię ich dostawać. Oczywiście, bo wolę je dawać innym. Ja po prostu kocham dawać innym radość. Brzmi to może za mocno altruizmem.. A pomagać tylko umiem, lecz nie zawsze mam do niej odwagę. Nie można pomagać wybrańcom, pomaga się każdemu. Nikomu nie wolno odmawiać pomocy, kawałka chleba czy szklanki wody. Może kiedyś moja blokada przestanie mi w tym przeszkadzać.


Pamiętajmy, że sami kiedyś możemy potrzebować pomocy. Przekonałam się o tym jeszcze nie tak dawno temu, kiedy w zwykły dzień rano wybrałam się z ukochanym tak po prostu po pieczywo na śniadanie. Niby nic nadzwyczajnego. Piekarni nie mam daleko od domu, bo jakieś dziesięć minut drogi pieszo. Już po samym wyjściu na podwórko czułam, że coś jest ze mną nie tak. Coś zwiastowało moje pogarszające się samopoczucie. Coraz to silniejszy ból brzucha mocno dawał się we znaki, ale chciałam być twarda. Pocieszałam się, że to już niedaleko i że zaraz wrócę do domu i zjem upragnione śniadanie. Po wejściu do piekarni, gdzie było pioruńsko gorąco, czułam jak zaczyna mi się kręcić w głowie, jednak ja twarda Kejt, stoję w kolejce i czekam. Już nawet pani ekspedientka dziwnie się na mnie patrzyła z takim przerażeniem, kiedy zaczęłam składać zamówienie. W głowie aż mi szumiało, nie mogłam znieść tej gorączki i zostawiając pieniądze ukochanemu, po prostu wyszłam stamtąd, by odetchnąć świeżym powietrzem. Rozpięłam płaszcz, zdjęłam szal i przykucnęłam sobie na chodniku. Mój luby wyszedł z pieczywkiem mając nadzieję, że mi się polepszyło. Ale ja nie mogłam wstać, miałam ochotę po prostu położyć się na tym chodniku i leżeć, bo nie miałam siły iść. On jednak nie pozwolił na to i pomógł mi wstać, wziął mnie pod pachę i prowadził. A ja ledwo stawiałam nędzne kroki coraz bardziej uwieszając się na nim zamiast iść do przodu. "Nie mam siły. Nie mogę już. Proszę, daj mi się położyć. Chcę odpocząć. Słabo mi." - wciąż powtarzałam jak mantrę. "Jeszcze kawałek. Wytrzymaj." - pocieszał bezskutecznie. Byliśmy już tak blisko domu, a ja wciąż marudziłam i marudziłam. Aż w końcu przestałam. Po prostu osunęłam się na chodnik i leżałam. Miałam mój wymarzony spoczynek. Oczy zamknęły się tak swobodnie, a ja odpłynęłam w swój raj. Kiedy je otworzyłam zobaczyłam tylko jego i jakąś panią, która pyta czy wezwać karetkę. A ja, podpierając się o balustradę mostu i jego dłoń, wstałam. Widziałam potem jak co chwila jakiś samochód jadący akurat przez most zatrzymuje się, a kierowca pyta, czy pomóc. Jak dobrze było nie być obojętnym dla innych, jak dobrze, że nie ma aż takiej znieczulicy. - tylko o tym wtedy myślałam. No może oprócz łóżka. Bo i tak za kilka chwil znowu straciłam przytomność. Wiem, że nawet gdybym była wtedy sama, nie skończyłoby się to dla mnie źle.


"Na­wet jeżeli po­cie­chy udziela niebo, to po­mocy ocze­kuje się od ludzi." Janusz L. Wiśniewski


Dodaj komentarz



KimJestem .. 2015-12-16 .. 17:56
Dzięki, Natuś. Chciałabym też takie widzieć u Ciebie. :)

3metrynadniebemx3 .. 2015-12-16 .. 17:33
Mega budujący post :)

KimJestem .. 2015-12-15 .. 08:55
Nie dostanie ;) na szczęście nie jest takim chuchrem jak ja. Ale dziękuję za troskę. Postaram się zadbać.
No to jestem natrętem. Ważne, że miłym. ;)


frausuchen .. 2015-12-14 .. 22:40
Hej Miły Natręcie ;) Slogan: "Warto pomagać" nigdy nie stanie się wytarty. Bo to prawda. Pomaganie daje często większą radość pomagającemu niż temu, kto tej pomocy potrzebuje. Zadbaj też o siebie, bo Twój ukochany dostanie zawału przy takich kolejnych akcjach.

roberts .. 2015-12-14 .. 20:35
ale się rozpisałaś. też się czasem boję żuli ale wolę nie zwracać na nich uwagi. A z ta pomoca masz rację a może ty jesteś na coś chora ze zemdlalas

e-szablony
  e-blogi.pl  [Załóż blog!] rssSubskrybuj blogi
[Zamknij reklamy]