Moja wizja katolicyzmu, czyli wszystko co mnie w nim irytuje | Blog (nie)dojrzałej kobiety
Moja wizja katolicyzmu, czyli wszystko co mnie w nim irytuje .. 2014-07-30 ..15:00

Zgodnie z zapowiedzią opowiem Wam o mych poglądach na katolicyzm. Moim celem nie jest zmuszanie kogoś do odejścia z kościoła. Jestem człowiekiem tolerancyjnym, nie dyskredytuję nikogo za religię. Jednakże bardzo zbrzydło mi to całe chrześcijaństwo. Życie tak naprawdę dopiero pokazuje poprzez doświadczenia, że nie warto zagłębiać się w wiecznej wierze.


Przechodząc do meritum mej notki zacznę od wszechobecnej pedofilii wśród księży, ich romansach z zakonnicami czy też zwykłymi kobietami. Przecież to nie do pomyślenia żeby takie rzeczy miały miejsce - powie każdy katolik. A ja się temu w ogóle nie dziwię. Nie twierdzę, że to popieram rzecz jasna, ale jak powszechnie wiadomo: ksiądz też człowiek. Też ma popęd seksualny, swoje potrzeby, ma taki sam organizm jak my wszyscy. Święcenia kapłańskie nie odbierają mu seksualności, hormonów ani przyrodzenia. Księża również miewają chęci spełnienia się. I dziwić się, że romansują z kobietami? - Nic dziwnego, jak dla mnie. Skoro kościół nałożył na nich celibat, to co mają zrobić? - Przecież nie będą ciągle brali wszystkiego "we własne ręce". Oczywiście molestowanie dzieci to już jakieś zboczenie na tle psychicznym, to już pewnie nawet nie przez celibat moim zdaniem. Gdyby księża mogli normalnie, legalnie zakładać własne rodziny, mieć żony, dzieci - na pewno nie byłoby żadnych pedofilii wśród księży. Jestem o tym przekonana. Nie uciekaliby się to takich rozwiązań, bo mogliby jak ludzie współżyć z kobietami bez ukrywania się. Przecież były czasy, kiedy celibatu nie było i komuś nagle ubzdurało się żeby nałożyć, to teraz mają... Ktoś mógłby mi zarzucić takowym cytatem: "Dobrze jest człowiekowi nie łączyć się z kobietą." (1 Kor 7,1). Dla mnie to jakaś paranoja, ponieważ człowiek wszak żyje po to, aby łączyć się z osobą  płci przeciwnej w pary. To jak mamy w takim razie przedłużyć gatunek, skoro List do Koryntian wyraźnie tego odradza?! Ja rozumiem, że nie jest to nakaz, lecz tylko rada. Jednak cóż to za rada, jeśli hipotetycznie wszyscy bylibyśmy gorliwymi katolikami i wszyscy nie łączylibyśmy się w związki małżeńskie (partnerskie również nie wchodzą w grę), słowem żylibyśmy w samotności, bez jakiegokolwiek współżycia seksualnego, to przecież ludność by wymarła! Tego chce ten Wasz bóg?! Zdaję sobie również sprawę, że mężczyźni chcący pójść do seminarium robią to dobrowolnie, wiedząc o wiążącym się z tym faktem musowym celibacie. Jednak pomimo to może być również tak, że przez pierwsze lata wytrzymują w swej przysiędze, a z czasem zaczynają się problemy. Organizmu nie da się oszukać. Popęd zawsze był, jest i będzie. Pamiętam, że jeszcze nie tak dawno temu ówczesny papież Franciszek rozważał zniesienie celibatu, za co został natychmiastowo zlinczowany. I dlaczego?! Bo głupawy lud nie widzi w tym pozytywnych aspektów. A byłaby to jedna z lepszych decyzji. Ludzie jak małpki przyzwyczajają się do tego jak jest i kiedy słyszą o zmianach, jest to dla nich jakąś wielką abstrakcją.


Kolejnym jakże dziwnym dla mnie aspektem, jaki chciałabym poruszyć jest spowiedź. Jestem pewna, że więcej katolików się nie spowiada niż spowiada. Z czego to wynika? Dla mnie osobiście to jest naruszanie czyjejś prywatności. Jeżeli ten bóg gdzieś tam jest (wedle katolicyzmu), to przecież widzi kto jakie grzechy popełnia i niepotrzebne są w tym wypadku żadne spowiedzi do księży. Tak, wiem, bo podobno ksiądz jest pośrednikiem między bogiem a człowiekiem. Ale tak, jak już wspomniałam, przecież bóg to widzi, a z kolei co ksiądz może zrobić? Da rozgrzeszenie zamiast boga i każe odmówić różaniec? Żarty! Według mnie rozgrzeszenie dajemy sobie sami. Sami musimy czuć w sercu, że zrobiliśmy coś złego i szczerze tego żałować. Wtedy sami siebie rozgrzeszamy, dając ulgę swej duszy. Te wszystkie "procedury kościelne", że tak to ujmę są dla mnie jakimś chorym wymysłem. Przecież i tak bardzo mały odsetek ludzi robi to regularnie i jakimś cudem widzi w tym coś dobrego. Odnośnie spowiedzi jest również jeden mały szkopuł. Mianowicie jej tajemnica. To jest dopiero temat rzeka. Przyjrzyjmy się w takiej hipotetycznej sytuacji: jest sobie człowiek, nazwijmy go "X", który dopuścił się zabójstwa. Jest gorliwym katolikiem, ciąży mu wina na sumieniu i idzie pod konfesjonał wypłakać się księdzu. Boi się przyznać policji, że dokonał tego straszliwego czynu, gdyż wie, że wiąże się to z karą pozbawienia wolności. Policja, jak to policja, ma problem ze znalezieniem winowajcy. Wkrótce podejrzenia padają na kogoś innego, na "Y". Ten jest głównym podejrzanym i został umieszczony w areszcie śledczym, najprawdopodobniej pójdzie do więzienia, bo wiele poszlak wskazuje właśnie na niego. Ksiądz przez cały czas wie, że to "X" dokonał tego czynu, jednak nie pójdzie zeznawać na komisariat, ponieważ obowiązuje go tajemnica spowiedzi pod groźbą "utraty sutanny", mówiąc kolokwialnie. I teraz taki Iks jest sobie na wolności, księżulek dał mu rozgrzeszenie, a Igrek najpewniej pójdzie za niego "siedzieć". Pięknie, cudownie. Bo "Pan w czarnej sukience" woli żeby go sumienie zjadło niżeli powiedzieć o wszystkim i dosięgnąć sprawiedliwości. To jest cały katolicyzm. Wiadomo, że jeśliby zdjąć tajemnicę spowiedzi (tylko w poważnych sprawach dot. morderstw, zabójstw itp.), to nikt nie spowiadałby się z takich rzeczy - logiczne. Jednak jak już wspomniałam, rozgrzeszenie dajemy sobie sami poprzez wewnętrzne żałowanie, szczerą skruchę.


Od spraw przyziemnych przejdę teraz do tych związanych z samymi wierzeniami. Otóż jak powszechnie wiadomo Jezus był jedynym synem Maryi i Józefa. Obaliłabym to jednym cytatem, ale pozwolę sobie na kilka. "Czyż nie jest On synem cieśli? Czy Jego Matce nie jest na imię Miriam, a Jego braciom Jakub, Józef, Szymon i Juda? Także Jego siostry czy nie żyją wszystkie u nas?" (Mt 13, 55-56) I tu od razu wtrącę tylko, że w czasach Jezusa, zwrotu "bracia i siostry" używało się tylko w stosunku do rodziny. Dopiero później zaczęto mówić tak na współwyznawców. Dowodem na to są kolejne dwa podobne do siebie, mówiące o tej samej sytuacji cytaty: "Wtedy przyszli do Niego Jego Matka i bracia, lecz nie mogli dostać się do Niego z powodu tłumu. Oznajmiono Mu: ‘Twoja Matka i bracia stoją na dworze i chcą się widzieć z Tobą’." (Łk 8, 19-21) oraz "Tymczasem nadeszła Jego Matka i bracia i stojąc na dworze, posłali po Niego, aby Go przywołać. Właśnie tam tłum ludzi siedział wokół Niego, gdy Mu powiedzieli: ‘Oto Twoja Matka i bracia na dworze pytają się o Ciebie’. Odpowiedział im: ‘Któż jest moją matką i [którzy] są moimi braćmi?’ I spoglądając na siedzących dokoła Niego rzekł: ‘Oto moja matka i moi bracia. Bo kto pełni moją wolę Bożą, ten Mi jest bratem, siostrą i matką’." (Mk 3, 31-35) Zaraz ktoś mi powie: Przecież nie wierzysz w Biblię. - Owszem, ale katolicy wierzą, a ja chcę im pokazać jak bardzo mylą się w swoich wierzeniach. I chociaż tak naprawdę tym ostatnim przytoczonym przeze mnie cytatem można powiedzieć zmiażdżyłam swoją teorię o rodzeństwie Jezusa. Nic bardziej mylnego. Na to również jestem przygotowana. Bo po mimo tego, że wyraźnie podkreśla tutaj pełnienie woli bożej i stąd owe zwroty, to wszyscy tam zgromadzeni byli jego rodziną, co jest niepodważalne. Są nawet wyraźnie wypowiedziane imiona w ewangelii wg świętego Mateusza. Tak więc jeżeli Jezus miał rodzeństwo, to skąd kult Maryi „zawsze dziewicy”? Nawet jeżeli Jezus był poczęty z boga (w co również nie wierzę), to już przecież jego rodzeństwo wyklucza ją z dziewictwa. Ta jej cała czystość jest niebywale absurdalna tak, jak zresztą cała wiara w boga i we wszystko co wiąże się z katolicyzmem.


Ponownie zastrzegam sobie, że nie miałam zamiaru obrażać niczyich uczuć religijnych, wygłaszam wyłącznie swoje zdanie na ten temat, które nie jest nigdzie zabronione. Nie napisałam nic, co mogłoby naruszyć jakiekolwiek normy moralne, etyczne czy prawne.



Zapraszam do dyskusji.


Dodaj komentarz



blackmarch .. 2014-12-02 .. 20:57
Dyskusja faktycznie spora, żeby nie powiedzieć, że wręcz rozległa. ^^

Biblia... jest jak "Szklana pułapka". Nie, nie występuje w niej Bruce Willis (a szkoda ! Nawet Boguś Linda by się w niektórych momentach przydał) - myślę raczej o koszmarze tłumacza, który musiał w czasach cesarstwa rzymskiego (!) uporać się z mieszanką starohebrajskiego, aramejskiego, a nawet, w kilku fragmentach, perskiego. Nic więc dziwnego, że kuzyni stali się synami (brzmi to jak opowieść rodem z Alabamy, jeśli trzymać się stereotypów) i nie tylko.

Celibat to tylko celibat - już w średniowieczu pojawiła się instytucja papieskich "siostrzeńców", biskupich zresztą też. Pozory przecież są najważniejsze, bo pozory są wszystkim - tutaj można byłoby sobie przypomnieć cytat o "grobach pobielanych".
Pedofilia ? A co jeśli nie wynika ona z celibatu, a z inteligencji ? Ot, bo czyż marzeniem każdego pedofila nie jest święcenie kapłańskie ? Jest się na utrzymaniu i pod parasolem ochronnym (bo jak coś się stanie, to najwyżej parafię się zmieni...) potężnego koncernu, ma się niemalże nieograniczony kontakt z pryszłymi ofiarami, a do tego jest się "człowiekiem-instytucją", któremu większość ludzi ufa, bo tak zostalo wychowanych. Tylko ta sukienka... ale z drugiej strony, można mówić, że jest się awangardowym - gender pełną ...gębą. ;-P

Ostatnim akcentem niech będzie akcent pokory - czy naprawdę istota wszechmocna potrzebuje pośredników aby tłumaczyli czego ona chce ? Tak ! Przecież taka dokładnie jest wola boża ! ...a przynajmniej tak mi powiedział mój biskup. ;-)


Damian .. 2014-11-16 .. 16:28
Ahh Ci parafianie...

tajemnicza33 .. 2014-08-01 .. 21:32
przykro mi,odbiór Twój i wolno Ci w taki sposób oceniać moje emocje
jakimi je czujesz,ja nic na to nie poradzę.Pozdrawiam!


KimJestem .. 2014-08-01 .. 21:07
Nikt Ci nie każe upodabniać się do kogoś. W Twoich komentarzach wyczuwam same negatywne emocje. Może się mylę, ale tak to odbieram.

tajemnicza33 .. 2014-08-01 .. 20:27
co się nie podoba w moim komentarzu?nie mam zamiaru być niczyją
moralizatorką,wypowiadam tylko moje zdanie-jeśli Ci to przeszkadza
mogę tego nie robić,a upodabniać się do innych blogerek nie mam
zamiaru,ja to jestem ja -przykro mi-jesteś słodka.


KimJestem .. 2014-07-31 .. 22:13
My tu tylko kulturalnie dyskutujemy. Nikt nikomu niczego nie narzuca. A Ty zachowujesz się jak wielka moralizatorka, która najlepiej wie, słowem jakbyś wszystkie rozumy pozjadała. Wybacz, ale tak to brzmi. Każdy ma prawo do swojego zdania, więc wykrzesaj z siebie proszę odrobinę tolerancji, jak reszta blogerów.
Również pozdrawiam.


tajemnicza33 .. 2014-07-31 .. 22:01
ależ proszę bardzo kobieto-mówisz i masz! moja przytoczona wypowiedz wcale nie jest nawoływaniem i przekonywaniem do nie używania mózgu,
jest jedynie zwróceniem uwagi na to co może być następstwem od zbyt
intensywnego dociekania prawd,których nigdy się nie dowiemy,to jedynie w
takiej dyskusji szanowna kim dowiadujemy się co sądzi nasz oponent i tak
na prawdę na 100% tego się nie dowiesz,większość przybiera maski i
tego co naprawdę myśli nigdy nie ujawni.POZDRAWIAM i życzę owocnych
rozmyślań.


jacqueline .. 2014-07-31 .. 12:55
Ja nie zdradzam moich informatorów:)

KimJestem .. 2014-07-31 .. 10:30
Jacqueline, pozwolę sobie jeszcze zapytać, co wpłynęło na to, że doszłaś do takich wniosków? Rozumiem, że pewnie moje ostatnie "poetyckie" wpisy mogły dać do zrozumienia, że ktoś jest, ale skąd myśl, że również ma poglądy ateistyczne? Bo mi się nagle zmieniły? - Tak to może wyglądać, ale tak jak już wspominałam, to już dawno tliło się gdzieś w mojej głowie. Miałam taki jakby kryzys wiary.

jacqueline .. 2014-07-31 .. 10:10
Nie wiem dlaczego tak mysle. Takie to jakies oczywiste mi sie wydalo... Ale moze nie mam racji, czasami i to mi sie przytrafia.

aga1107 .. 2014-07-31 .. 08:30
Niektórzy "niewierzący" przypominają mi obrażone na nie spełniających każdej zachcianki rodziców małe dzieci,tylko w tym przypadku odwracają się od Boga bo nie spełnia każdej ich "zachcianki".Często brakije im wytrwałości i cierpliwośći, chcą mieć wszystko na już, zaraz, a tak się po prostu nie da, a co do prawdziwej wiary moje zdanie umieściłam w swoim wierszu la fe no es...( wiara to nie...), który pozwolę sobie w tym miejscu przypomnieć

Wiara to nie puste słowa,
bez przekonania recytowane
to pełne miłości uczynki,
nie dla korzyści spełniane.
To piękne i szczere modlitwy,
z potrzeby serca wypowiadane,
to wielki szacunek do tego,
co myśli, co zyje i czuje,
to dobroć, wrażliwość duszy,
co kręte życia ścieżki prostuje.

do tego dorzucam jeszcze ten cytat, tak dla przemyśleń:

"Życzę ci od­wa­gi, jaką ma słońce, które codzien­nie od no­wa wschodzi nad wszelką nędzą świata.

Niektórzy po za­pad­nięciu zmro­ku już nie pot­ra­fią uwie­rzyć w słońce. Bra­kuje im tej od­ro­biny cier­pli­wości, aby docze­kać nad­chodzące­go po­ran­ka. Kiedy prze­bywasz w ciem­nościach, spójrz w górę. Tam cze­ka na ciebie słońce.

Ono nie omi­ja ni­kogo. Ciebie też nie omi­nie,
Jeśli nie scho­wasz się w cień. Z każdym dob­rym człowiekiem, który za­mie­szku­je ziemię, wschodzi ja­kieś słońce."
Phil Bosmans


KimJestem .. 2014-07-30 .. 23:06
Jacqueline, masz rację, otoczenie też ma na to wpływ, jednakże już od dłuższego czasu przeżywam takie załamanie wiary. Pewnie i pisałam u Ciebie coś takiego, chciałam w to wierzyć, ale jak widać po dzisiejszej notce, mój upór i chęć wyparcia się zwyciężyły.
PS. Dlaczego sądzisz, że mam nową miłość? I skąd pomysł, że mógłby to być również człowiek niewierzący?


Jacqueline .. 2014-07-30 .. 22:55
KimJestem... Jak to u Ciebie wszystko szybko sie zmienia. Pamietam jak pod któraś z moich 'niewierzacych' notek wypowiadałas sie o Bogu i wierze raczej przychylnie. Czyżby Twoja nowa miłość była z Bogiem na bakier? Tak tylko sobie dumam.. Pozdrawiam

KimJestem .. 2014-07-30 .. 22:34
Cassiopeia, z tym się zgodzę. Każdy ma prawo do swego zdania na każdy temat. Albowiem istnieje wolność słowa i tolerancja. A co do szablonu, to dziękuję. Wiele już ich było. Ogólnie to tak można powiedzieć, że zajmuję się tym tutaj, na e-blogach.

KimJestem .. 2014-07-30 .. 22:31
Tajemnicza33, po pierwsze to jestem kobietą, więc proszę zwracaj się do mnie Szanowna Kimjestem, po prostu po nicku, jak wszyscy. Po drugie, to nie da się nie myśleć ani o życiu ani o religii. Tym bardziej, że wywołuje jak widać nie tylko we mnie, ale również w Was, wiele skrajnych emocji.
Kassel, masz rację, jeśli wierzyć w "Bajki", piosenki... ;D


cassiopeia .. 2014-07-30 .. 22:31
No cóż słowo pisane ma to do siebie, że bywa czasem błędnie interpretowane. Te zdanie nie było skierowane do żadnej z Was. Było kontynuacją mojej myśli. "Każdy ma prawo wierzyć lub nie. (...) Nikt nie ma prawa narzucać swoich poglądów". Skrót myślowy, gdybym miała wszystko rozwijać, to komentarze byłby mega długie.. za długie. Ale rozwinę tym razem. Parokrotnie prowadziłam takie dyskusje z różnymi ludźmi na różnych czatach i forach internetowych. Większość z tzw. "wierzących" ja nazywam ich fanatykami w sposób natarczywy przekonywała mnie do swoich różnych poglądów, a kiedy się z nimi nie zgadzałam, byli mówiąc delikatnie niemili. Dlatego napisałam, że nikt nie ma prawa narzucać swoich poglądów.
A co do kłótni, to źle zinterpretowałam, przepraszam.


Kassel .. 2014-07-30 .. 22:27
Woow, katolicyzm w natarciu... Zaiste, niezwykle, jak ludzie lubia sobie tlumaczyc wlasna nieudolnosc religia... Kimjestem- bog istnieje. Mowie Ci to ja, Kassel. Istnieje w kazdym z Nas. Ja jestem bogiem, Ty... kazdy, kto zechce nim byc. I nic nie przekona mnie do boga, do tworu czyjejs wyobrazni lub kieszeni ( albowiem pamietajmy,iz gdzie wiara, tam dziesieciny, przywileje i podatki od wiernych owieczek) :) Nie zdziwilo was, ze nazywaja w kosciele owieczkami ? To moze teraz zrozumiecie alegorie :>

KimJestem .. 2014-07-30 .. 22:26
Open, miło, że jeszcze żyjesz. Cieszę się, że aż tylu ludzi włączyło się w dyskusję. Nie spodziewałam się aż tak wielkiej aktywności. Jednak samo wierzenie w Boga, by mieć świadomość, że "Ktoś jest" jest absurdalne wg mnie. Oczywiście, że nie da się racjonalnie wytłumaczyć czy ON istnieje, czy też nie. I tu zachodzi pewien paradoks, bo skądś jednak wzięły się wierzenia w niego, ktoś nadał mu imię, ktoś go "stworzył", a jednak dowodów na to nie ma.

tajemnicza33 .. 2014-07-30 .. 22:23
szanowny kim jesteś-słyszałam kiedyś wypowiedz fikcyjnego psychiatry,
wprawdzie to aktor wcielił się w tą rolę,ale jednak wypowiedz jak najbardziej realna-"każdy myślący człowiek powinien sobie palnąć w głowę,życie tylko tedy ma sens kiedy się o nim nie myśli"
Jakże to pasuje do mojej teorii o sensie życia- bunt,irytacja,perfekcjonizm to destrukcja naszej egzystencji.
Ja wyłuskuję z życia to na co mogę mieć realny wpływ i a tym się koncentruję,dużo rzeczy jest poprostu poza moim zasięgiem i do tych
podchodzę z dystansem ,bez "musu"
A tak na marginesie notka na czasie,ostatnie badania wykazją tylko 39%
katolików uczęszcza do kościoła. Pozdrawiam!


KimJestem .. 2014-07-30 .. 22:20
Właśnie, zgadzam się z Agą. Bo napisałaś 'Jednak nikt nie ma prawa narzucać swoich poglądów i nakazywać czy też zakazywać komuś innemu wiary.' A ja wyraźnie piszę, że to tylko moje poglądy, nikomu nie narzucam swoich przemyśleń. To tylko dyskusje.

aga1107 .. 2014-07-30 .. 22:16
Tak open, to co napisałaś ma sens i treść.

open .. 2014-07-30 .. 22:11
Nie można porównywać Kościoła do Boga. Jeśli chodzi o księży to nie można wszystkich pakować do jednego worka, bo tak samo można powiedzieć że ludzie są okrutni bo ileś tam osób siedzi za morderstwo. Sprawę Kościoła zostawię w spokoju bo to jeden wielki absurd, to my ludzie sami wprowadzamy nowe nakazy i zakazy. Dajmy na to przykazania kościelne ileś tam lat temu były inne i dziś są inne, ale czy to oznacza że Bóg powiedział "nie podobają mi się te przykazania, zmieńcie je na takie" ? Pewnie że nie, to wszystko ludzie, żeby im było wygodniej. A Świeci? Bóg mówi ten i ten będzie świętym? Nie, to znowu ludzie. Bo lubimy bawić się w Boga, lubimy wybierać tych wyjątkowych, ustalać nowe prawa, odbierać życie, aż w końcu lubimy byc sami dla siebie bogiem. Kościół to ludzie. Paradoksalnie Kościół to nie Bóg. To wyklepane regułki , nic nie znaczące dla większości święta i obrzędy, to rutyna. A Bóg? Oj On to dopiero wiele sprzeczności. Ale warto jest wierzyć, że Ktoś jest. I już nie mówię o Jezusie i Jego Matce, tylko o samym Bogu. Miło jest wiedzieć że Ktoś tam jest, że Cie kocha, że Cie wysłucha, nie zawsze pomoże, ale w końcu nie jest złotą rybką. Powiem Ci, że sama wątpię w Jego istnienie ale wtedy przypominam sobie "sen" mojej mamy, której przysnil się wuja, chciał ją poznać (nigdy go nie widziała nawet na zdjęciu) następnego dnia okazało się że nie żyje. Na pogrzebie widziała tego samego człowieka co we śnie, leżał oczywiście w trumnie. Marny to dowód na istnienie Boga, ale dla mnie wystarczający w chwilach zwątpienia.

cassiopeia .. 2014-07-30 .. 21:59
Ja pisałam ogólnie.
Btw. ładny szablon masz kimjestem :)


aga1107 .. 2014-07-30 .. 21:39
Zgadzam się z casiopeia, ja jednak nikomu nie narzucam swoich poglądów, wcale nie kłócimy się tylko dyskutujemy.

aga1107 .. 2014-07-30 .. 21:35
Ale prosiłas boga wcześniej o coś, jeśli dobrze cię zrozumiałam?

cassiopeia .. 2014-07-30 .. 21:33
Istnienia Boga ani się nie da potwierdzić, ani się nie da zaprzeczyć. To tak samo jak z potworem Spaghetti- nie potwierdzisz, nie zaprzeczysz.. Nie masz dowodu ani na to, że on istnieje, ani na to, że go nie ma. Od tego właśnie jest wiara.
Ja znam ateistę bardzo porządnego człowieka. W gruncie rzeczy to, jakim człowiek jest nie zależy od wierzeń, a od jego osobowości, poglądów, często doświadczeń.
Każdy ma prawo wierzyć lub nie. I nic nikomu do tego. Jak ktoś ma potrzebę chodzenia do Kościoła, niech chodzi. Ktoś chce złorzeczyć Bogu, niech złorzeczy. To jest indywidualna sprawa każdego człowieka. Jednak nikt nie ma prawa narzucać swoich poglądów i nakazywać czy też zakazywać komuś innemu wiary.
Po co się kłócić, czy Bóg jest, czy Boga nie ma. Dobrze Ci wierząc w Niego, ok. Dobrze Ci nie wierząc w niego, też ok. Żyj swoim życiem i bądź szczęśliwy. Pielęgnuj to szczęście i ciesz się nim. I tyle :)


KimJestem .. 2014-07-30 .. 21:22
Nie moja, losu. Los to nie Bóg.

aga1107 .. 2014-07-30 .. 21:04
Ty tak sądzisz,ja myślę inaczej, piszesz,że szczęście spadło na ciebie kiedy się go nie spodziewalas,zastanów się, dlaczego. ,czy aby na pewno to tylko twoja zasługa.

KimJestem .. 2014-07-30 .. 20:57
To nie zasługa Boga (którego nie ma), lecz Twojej determinacji i siły.

aga1107 .. 2014-07-30 .. 20:52
Ktoś kogo bardzo kochałam zostawił mnie z dnia na dzień,po 9 latach dla kogoś,kogo znał zaledwie 2 tygodnie, ja wtedy bardzo się załamalam, ale powiedziałam Bogu że jeśli już tak się stało to niech w swojej mocy sprawi,że znów będę szczęśliwa i niech spotkam na swej drodze kogoś kto mnie naprawdę pokocha i doceni, zaczęłam się dużo modlić własnymi słowami, nieraz przy tym łza z oka pociekla, porozmawialam z rozsądnym księdzem a potem zaczęło dziać się coraz lepiej. Przy okazji zaczęłam pisać tego bloga,teraz mogę powiedzieć, że jestem szczęśliwa.

aga1107 .. 2014-07-30 .. 20:40
Mi też nie było źle jak na 9 lat odwróciłam się od Boga, który potem przez to co mnie spotkało otworzył mi oczy na to co znaczy naprawdę uwierzyć. Zabrał mi dużo, ale dostałam o wiele więcej...

Kassel .. 2014-07-30 .. 20:40
Niezwykle trrafne, Aga. Masz racje. Ze tak sie wlacze. Ale jako ze katolicy walcza o swoj kosciol, ktory jest wiecznie przesladowany, totez mamy ciemnote w sprawie innych religii....

KimJestem .. 2014-07-30 .. 20:39
To gdzie ten dowód? Dlaczego wierzysz Boga? Odpowiedz mi.

aga1107 .. 2014-07-30 .. 20:34
Prawdziwa wiara nie ma nic wspólnego z tradycją i pustymi formułami.A w szkołach naucza się tylko o jednej religii, może gdyby zamiast tego było religioznawstwo, byłoby inaczej...

KimJestem .. 2014-07-30 .. 20:32
Owszem, masz rację Aga. Wielu ludzi tak robi, rzekłabym nawet stwierdzenie, że niemal każdy. Jednak mój przypadek jest zupełnie inny. Ja nie odwróciłam się od "Boga", bo jest mi źle. Przeciwnie. Wiedzie mi się wspaniale, mój los nie ma z tym nic wspólnego. Nie będę wierzyła w kogoś, kogo nie ma. Daj mi dowód, że on jest. No właśnie... To tak samo jakbyśmy stały obie na pustyni, a Ty zarzekałabyś się na śmierć i kazałabyś wierzyć, że widzisz las.

aga1107 .. 2014-07-30 .. 20:31
Byłam kiedyś związana z ateistą,bez urazy dla kassela i dla kimjestem, bo nie należy wszystkich mierzyć jedną miarą ale był to człowiek pozbawiony skrupułów i hamulców moralnych.

KimJestem .. 2014-07-30 .. 20:29
Lubią, bo w coś wierzyć trzeba. A skoro większość ludzi upatrzyło sobie "Boga", to czemu by nie pójść za tłumem? Tak to już jest. Kowalski kupi sobie nową lodówkę, to Nowak i Iksiński też pójdą kupić. Tak samo jest z katolicyzmem. Ludzie po prostu przyzwyczaili się do niego. A przecież i tak coraz mniej ludzi praktykuje tj. uczęszcza w życiu kościoła.

aga1107 .. 2014-07-30 .. 20:27
Chodzi mi o to że nawet poganie byli religijni,nie ma co zawzięcie tego krytykować i z tego drwic, zastanawia mnie tylko dlaczego jak człowiek jest zadowolony z siebie to ma Boga gdzieś a jak mu się źle wiedzie to nagle go widzi...

Kassel .. 2014-07-30 .. 20:17
XXI wiek, a ludzie nadal lubia opowiesci i "bajki" :D

KimJestem .. 2014-07-30 .. 20:14
Czyli od zawsze ludzie żyli obłudzie? To bardzo brzydko. Mamy XXI wiek, są jeszcze ludzie, którym oczy się otwierają i dostrzegają to, co ja.

Kassel .. 2014-07-30 .. 20:12
Czyli absurd jednak :D

aga1107 .. 2014-07-30 .. 20:08
Biblii nie należy traktować dosłownie. A wiara to nie absurd,jak twierdzisz tylko coś co towarzyszyło ludziom od zawsze.

KimJestem .. 2014-07-30 .. 19:51
Może masz rację, Biblia nie jest zbyt klarowna w swoich słowach, pozostawia wiele do życzenia, lecz mimo to nie zmienię swego zdania na temat wiary, która dla mnie jest absurdalna.

cassiopeia .. 2014-07-30 .. 18:53
Witaj, zacznę może od końca. W Biblii nie używano słowa "kuzyn", wiec tak naprawdę nie wiadomo, czy chodziło o brata rodzonego/przyrodniego, czy właśnie o kuzynów. Jeżeli posługiwałaś się cytatami, to pozwól, że ja też jeden zacytuję: Jana 19:25-27 "A obok krzyża Jezusowego stały: Matka Jego i siostra Matki Jego, Maria, żona Kleofasa, i Maria Magdalena. Kiedy więc Jezus ujrzał Matkę i stojącego obok Niej UCZNIA!, którego miłował, rzekł do Matki: «Niewiasto, oto SYN! Twój». Następnie rzekł do ucznia: «Oto Matka twoja». I od tej godziny uczeń wziął Ją do siebie." Jak sama widzisz uczeń nie był synem Mari, a mimo to Jezus go nim mianował. Wcale nie byłabym taka pewna, że Jezus miał rodzeństwo, choć też temu nie zaprzeczam. Jeśli nie wierzysz, to przeczytaj całą Biblię i poszukaj tam choć jednego "kuzyna/kuzynki"..Nie znajdziesz. Tam wszyscy byli dla siebie braćmi i siostrami.
Uważam, że pedofilia nie ma nic wspólnego z celibatem. Zobacz ilu mężczyzn ma żony, a mimo to dopuszcza się czynów seksualnych z dziećmi. Zniesienie celibatu wcale tego zjawiska nie zatrzyma.. Problem celibatu jest taki, że na księdza idą osoby, które tak naprawdę nie "czują" powołania, a duchowieństwo traktują jak zwykły zawód.I to moim zdaniem powinno się zmienić.
Tak na zakończenie. Każdy w coś wierzy. Jedni wierzą w osobowego Boga, inni w bożków, jeszcze inni w latającego potwora spaghetii, w jakieś idee, czy cokolwiek innego. Wiara jest czymś dobrym. Złem natomiast jest fanatyzm własnych przekonań i zawziętość w dowodzeniu swojej racji, bo przecież co dla mnie jest racją oczywistą, nie oznacza że ktoś inny musi tą rację wyznawać.
Pozdrawiam :)


aga1107 .. 2014-07-30 .. 16:22
Bo dla większości to tradycja a nie potrzeba serca.

Kassel .. 2014-07-30 .. 16:17
Wiara w boga... Dla mnie osobiscie to juz powoli staje sie legenda. Malo osob prawdziwie wierzacych... Dobra, ide sie zdrzemnac:> To dla mnie prawdziwa boskosc :) Lubie spac :D

aga1107 .. 2014-07-30 .. 16:08
A tacy są w mniejszości.

KimJestem .. 2014-07-30 .. 15:56
Owszem są, ale to już czysty egoizm i hipokryzja. Zaprzeczanie samemu sobie wyłącznie dla pieniędzy. Nie ukrywajmy, że księża tacy biedni nie są. Każdy o tym wie, kto spojrzy na parkingi kościołów, kurii itd. Ja mówię wyłącznie o księżach, którzy rzeczywiście wierzą w tego Boga.

aga1107 .. 2014-07-30 .. 15:21
Tak, masz rację jeśli chodzi o celibat, spowiedź i rodzeństwo Jezusa, pozwól że do tego co napisałaś dodam jeszcze jedną myśl, wśród duchownych też są ateiści...

e-szablony
  e-blogi.pl  [Załóż blog!] rssSubskrybuj blogi
[Zamknij reklamy]