Ateistyczne szczęście | Blog (nie)dojrzałej kobiety
Ateistyczne szczęście .. 2014-07-30 ..12:46

Zaczynam od nowa. Słowo moje spełniło się. Odeszłam stamtąd. Czuję się o niebo lepiej. To ta praca mnie tak wykończyła. Jestem pewna. Nareszcie zmieniłam pracodawcę, nareszcie mogę podjąć się od nowa pracy. Ostatnio pisałam o tym bardzo poetycko, co mogło być zaskoczeniem. Taka niepozorna Kejt, a też potrafi :) Jest lepiej, co jest niepodważalne. Moim nowym celem jest zaczęcie życia od nowa poza rodziną. Uparcie będę do tego dążyła. O nic już nie poproszę Boga, przestałam w Niego wierzyć. Stałam się zadufaną w sobie ateistką. Nauczyłam się, że za każdym razem jak prosiłam o cokolwiek, nigdy tego nie dostawałam, a wręcz przeciwnie - było tylko gorzej. Zabierał mi wszystko, dawał tylko cierpienie. Czy ja go obwiniam za swoje nieszczęścia? - Przecież to jakiś wymysł. Boga nie ma. Cały katolicyzm to dla mnie wielka ściema. Ja tylko wierzę w miłość. To mi wystarczy. Nie mam zamiaru obrażać czyichś uczuć religijnych, chcecie to sobie wierzcie w to wszystko. Zobaczcie może najpierw też ile niuansów jest w Piśmie Świętym. Wszystko mija się z prawdą. Życie mnie nauczyło, że trzeba być twardym i samemu o wszystko walczyć. Proszenie kogokolwiek, a już tym bardziej czegoś/kogoś, kogo nie ma jest zupełnym absurdem. Zdaję sobie sprawę, że zaraz mogę mieć nagonkę w komentarzach, ale jestem otwarta na wszelkie dyskusje. Wracając do mnie... Widzę postęp w życiu. Przestałam szukać na siłę, przestałam prosić, przestałam wyczekiwać. Moje szczęście przyszło samo w najmniej oczekiwanym przeze mnie momencie. Wtargnęło i rozproszyło się we mnie. Takie momenty to nie zasługa Boga, jak myślą ci wszyscy chrześcijanie... To zasługa mej cierpliwości, siły i odwagi, by nie szukać.


A o mej ateistycznej wizji, która zepchnęła kościół na boczny tor jeszcze kiedyś obszernie napiszę. O wszystkim, co mnie wkurza i irytuje.


Pozdrawiam - KimJestem.


Dodaj komentarz



aga1107 .. 2014-07-30 .. 13:36
Zadufanie w sobie często uczy pokory, pamiętaj że polecieć można wysoko ale im większa wysokość tym bardziej boli upadek. Przypominasz mi siebie sprzed paru lat. Zadufana w siebie, też żyłam bez Boga. O nic go nie prosiłam, wydawało mi się że jestem szczęśliwa i było mi z tym dobrze,aż do pewnego dnia kiedy moje życie stanęło do góry nogami i wtedy dotarło do mnie, że tak naprawdę człowiek niewiele znaczy wobec rzeczywistości jeśli bezkrytycznie wierzy tylko w swoje siły.

Kassel .. 2014-07-30 .. 12:57
I prawidlowo. Wiara oglupia i odbiera sily witalne umyslu. Silny soba- to moje motto. Mowie to jako zaciety ateista. Zycze szczescia z chlopakiem, bo wnioskuje, ze spotkalas jakiegos suiper-cicacho-extra-very strong-zajebioza przystojniakoza-mena :D Pozdrawiam, zarazku :D:D

e-szablony
  e-blogi.pl  [Załóż blog!] rssSubskrybuj blogi
[Zamknij reklamy]