Esencja mojego życia | Blog (nie)dojrzałej kobiety
Esencja mojego życia .. 2014-04-06 ..18:27

Jest dobrze. Wyjaśniliśmy sobie wszystko i doszliśmy do konsensusu. Cieszę się, że zrozumiał. To było dla mnie ważne. Potrzebuję go, nie mogę go stracić. To mój wymarzony przyjaciel. Nie do wiary, ale od dziecka lepiej dogaduję się z mężczyznami niż kobietami. Mam z nimi tyle tematów… A szczególnie z Pawłem : ) Jest troszkę małomówny, fakt, ale mimo wszystko jest zabawny i koi moje zmartwienia. A z kobietami? O czym mam gadać? O ubraniach?  Paznokciach? O facetach? Nudyyyyyy. Może i lubię się stroić, w końcu piękne kobiety muszą o siebie dbać ; ) ale takie babskie pogaduchy to nie dla mnie. Wolę z facetami. Można się pośmiać, poflirtować, a nawet zakochać. Różnie bywa. Ze mną wszystko możliwe. Coraz mniej potrzebuję przeszłości. Moje życie odwróciło się do góry nogami, lecz już do tego przywykłam, pogodziłam się z moim okrutnym losem. Żeby coś zyskać, trzeba stracić. U mnie to wyszło nawet na plus. Zyskałam z nawiązką. Kiedyś miałam koleżanki, miały ze mną kontakt, ale zawsze gdzieś się urywał, zawsze coś było nie tak. Piszą raz na miesiąc, a nawet rzadziej. Pawła mam na wyłączność, kiedy tylko chcę. To mi odpowiada. I nie jestem zaborcza! Już nie. To prawdziwa przyjaźń. Mamy świetny kontakt i obojgu wychodzi nam to na dobre. Każdemu to polecam. Nikt nie ceni mnie tak, jak on. W przyszłą sobotę miałam wyjechać do mojego ex. Nie wyszło, rozpadło się. Mieliśmy się pobrać, zamieszkać ze sobą. Spieprzył to. I bardzo dobrze! Toksyczny związek, w którym facet nie jest szczery ze swoją żoną, to nie dla mnie. Zostałby moim mężem, mieszkalibyśmy razem. Z czasem pojawiłyby się dzieci. I co? I po paru latach dowiedziałabym się, że przyprawiał mi rogi? I mielibyśmy brać rozwód? Co z dziećmi? Całe życie miałabym zniszczone! Całe szczęście gnojek w porę się przyznał i sam mnie zostawił. Bardzo dobrze, bynajmniej ja nie musiałam tego robić. Było ciężko, kochałam go, chwilami chciałam wrócić, ale byłam nieugięta. Postąpiłam słusznie. Z takim cynikiem lepiej nie zadzierać. Raz mu wybaczyłam i wystarczy. Cieszę się, że dzięki moim wylewom o moim bólu, jakiego doświadczyłam, poznałam tak cudownego mężczyznę, jakim jest mój przyjaciel. Przynajmniej tyle z tego pożytku.


Chociaż ten potwór, mój ex udaje twardziela, to wiem, że cierpi. W sumie to mu się należy, bo jakaś kara musi być. Niech wreszcie zrozumie jakim prostakiem się okazał. Pochlebia mi to, że jego własna matka przestała się do niego odzywać, ponieważ mnie skrzywdził. Wczoraj pytałam jak jego matce podobał się obraz, który dla niej zrobiłam jak jeszcze byłam z nim w związku. Dopiero niedawno jej go dał. Wie, że to ode mnie. A ona tylko napisała, że jest bardzo ładny, żadnych szczegółów. Sam przyznał mi się, że nie chciała z nim gadać, po tym świństwie. A podobno nie była przychylna naszemu związkowi, bynajmniej tak stwierdził po zerwaniu. Być może chciał mi dopiec, ale jeśli to prawda, to kobitka pokazała klasę, bo trzeba być człowiekiem i współczuć każdemu. To jej własny syn, ale zachował się jak dupek i dobrze, że to dostrzega. Może kiedyś i jemu któraś z jego wielu lasek przyprawi takie rogi, że się nie pozbiera. Wtedy może zacznie myśleć mózgiem, a nie tym co ma w spodniach.


Mam dla Ciebie radę iksie: Bierz przykład z Pawła – mojego przyjaciela. I tak mu nie dorastasz do pięt, ale to już Twój problem. To wspaniały mężczyzna. Podkreślam mężczyzna, bo Ty to gówniarz jesteś iksie.


"Gdybyś kiedy we śnie poczuła, że oczy moje już nie patrzą na ciebie z miłością, wiedz, żem żyć przestał."


Dodaj komentarz



e-szablony
  e-blogi.pl  [Załóż blog!] rssSubskrybuj blogi
[Zamknij reklamy]