Świat mojej książki | Blog (nie)dojrzałej kobiety
Świat mojej książki .. 2014-03-29 ..11:12

"Gdy musisz wstać choć tulisz tak pod głową obłoczek snu i słów tyle znasz uczonych cicho przez noc, a tu dzień wstaje już kolorowo, witaj." itd. itd. Kiedyś ta piosenka leczyła moje rany, skupiałam się tylko na niej śpiewając ją na głos lub w myślach. Bardzo mi pomagała nie myśleć o złych sprawach, to działało. Odwracała moją uwagę. Będzie mi jeszcze kiedyś potrzebna? Pewnie tak, ale oby tylko w błahych sprawach, a nie depresjach. Pomyślałam sobie, że zamieszczę Wam fragment mojej książki. Jest to narracja pierwszoosobowa, więc nie myślcie, że książka jest o mnie. Już wielu ludzi tak myślało. "[...]Zastanawiała mnie wciąż ta szybka utrata pamięci mamy. To było bardzo dziwne. Nie pierwszy raz zdarzało się, że zapomina o czymś w bardzo krótkim czasie. Wiele razy nie pamiętała co robiła poprzedniego dnia, nie wspominając już o dłuższym okresie czasu. A przecież nie zdarzało się to tylko po spożyciu dzień przed alkoholu. Bywało i tak, że po prostu ni stąd ni zowąd zapominała fragmenty rozmów, swoje czynności itp. Jednak mam w tym zakresie sporą wiedzę. Choć sama jestem abstynentką, to dobrze wiem jakie działania zostawia po sobie wódka. Nie są to tylko ból głowy, wymioty, wielogodzinny kac następnego dnia i inne czynniki w zależności od organizmu człowieka. Alkohol spożywany regularnie i często pozostawia po sobie ślad przez całe życie. Nie bez powodu mówi się „od wódki rozum krótki”. To powiedzenie zawiera w sobie sporo prawdy. Moja matka po prostu traciła pamięć przez swój alkoholizm. Trzeba to nazwać wprost, jej picie było uzależnieniem. Chwilami nienawidziłam jej za to, nie umiałam patrzeć na jej zapijaczony ryj! Wyglądała wtedy tak ohydnie. Zawsze zamykałam się w pokoju, płakałam i przeklinałam dzień, w którym jakiś imbecyl, którego nazwiska nie znam, wymyślił alkohol. Samo to słowo wywołuje we mnie obrzydzenie. Wracając do Filipa to rzeczywiście zaprosiłam go do naszego domu. To spotkanie wydawało się dla mnie kompletną porażką, ale na szczęście się pomyliłam. Rodzice bardzo go polubili. Miałam wrażenie, że traktują go lepiej niż mnie. Z takim zainteresowaniem słuchali jak opowiada o sobie, o swojej pracy, która była jego wielką pasją. Ja tylko siedziałam, przytakiwałam, po prostu wynudziłam się strasznie. Wolałabym wtedy być z nim sam na sam, ale pocieszałam się tym, że moi zwyrodniali rodzice choć w nim widzą wartościowego człowieka. Najważniejsze było dla mnie to, że mogłam się wreszcie z nim normalnie spotykać bez żadnych wymówek, kłamstw, jak normalni ludzie. Ale wszystko co dobre kiedyś musi się spieprzyć… Pewnego dnia, jakieś dwa miesiące po tym jak Filip poznał moich rodziców, przyjechał do mnie tak jak zwykle po pracy. Kiedy wychodziłam z domu po niego widziałam, że matka znowu leci do monopolowego. Byłam wściekła, ale uspokajało mnie nadchodzące za chwilę spotkanie z Filipem. Miałam nadzieję, że wymkniemy się jakoś i nie zobaczy mojej pijanej matki w domu. [...] Cała we łzach biegłam przed siebie w nieznane mi dotąd miejsca. Wioska nie była wielka, więc szybko dotarłam w zupełnie obcą miejscowość. Tam siedząc na ściętym pniu starego drzewa i moknąc w strugach deszczu myślałam o swoim życiu. Zastanawiałam się czy Bóg w ogóle istnieje, czy on jest sprawiedliwy? Pomyślałam „nie! To podła świnia, bo kiedy tylko spotyka mnie coś dobrego, to ja bez powodu obrywam i tracę wszystko.” Nie rozumiałam swojego ciągłego cierpienia, tego dlaczego tacy ludzie jak moja matka mają wszystko czego chcą, a ja muszę o to walczyć jak porzucony pies o kiełbasę, a kiedy już to dostanę, tracę to w kilka sekund i to nie z własnej winy. Bo co? Odbiera mi to własna matka! Zresztą jaka tam z niej matka. Nigdy nie była moją prawdziwą matką, jest nią wyłącznie na papierze i na tym kończy się jej rodzicielstwo. Nigdy nie usłyszałam od niej, że mnie kocha, bo ten głaz pewnie uczuć nie ma ani nawet nie wie co to jest. Za ojca też wyszła, bo jako kawaler miał kupę forsy. Omotała go, a on dał się zwabić jak zwierzę. Wyssała z niego ostatnie grosze i chleje teraz zamiast wziąć się za robotę. Ten wrak człowieka pewnie nawet serca nie ma tylko pompę ssącą wszystko, co zawiera promile. Myślicie, że opowiadam wam bzdury, bo przypomniały mi się jedne z najgorszych chwil życia. Otóż nie, taka była smutna prawda. Tylko tak można było opisać tą pijawkę. Gdybym dalej zagłębiała się w moje rozmyślania pewnie zabrnęłabym ze złości nieco za daleko, ale przerwała mi je młoda dziewczynka."


Jesteś ciekawy co będzie dalej? Pisz :) prześlę cały egzemplarz na e-mail.


Dodaj komentarz



zaduafny .. 2014-03-29 .. 12:27
Świetny język pisania. Ciekawie opowiadasz. Realia polskich rodzin. Takich książek powinno być więcej. Odzwierciedlasz cierpienia młodych dzieci wychowujących się w patologicznych rodzinach. Książka nadaje się do kanonu lektur. Powinno się tego uczyć młodzież. Brawo. To bardzo trudny temat, ludzie boją się o tym mówić. Dziękuję.

e-szablony
  e-blogi.pl  [Załóż blog!] rssSubskrybuj blogi
[Zamknij reklamy]