Bo przecież... | Blog (nie)dojrzałej kobiety
Bo przecież... .. 2014-03-22 ..17:23

Myślałam, że to mi pomoże tylko na chwilę, ale czuję, że jestem silniejsza. Wróciłam do starej pasji, tj. robienia szablonów. Kocham grafikę, html itp. Wierzę, że gdzieś czeka na mnie szczęście. Myślałam, że już je odnalazłam. On nim był... Czułam to w całej sobie! Tylko, że on swoim niepohamowanym pragnieniem nie wytrzymał odległości, jaka nas dzieli. Ja liczyłam się z tym, byłam wierna od początku do końca. Nigdy nie spojrzałam na innego mężczyznę. On jest tylko erotomanem. Tak sądzę, bo przecież jak można aż tak być niewyżytym? Żeby kochać i tak po prostu bez skrupułów iść z inną. Boże! Przecież są jakieś normy moralne. Ja na przykład nie umiałabym NIGDY! iść z kimś do łóżka bez miłości, bez uczucia, bez zaufania, bez przeświadczenia, że to nie jednorazowy numerek. Staromodne myślenie? Nie, to myślenie dojrzałej, szanującej się kobiety. Nie wiem jak on sobie interpretował miłość, bo byłam jego pierwszą dziewczyną. Może myślał, że to coś normalnego aż tak pożądać, aż tak nie umieć panować nad własnym penisem. Miłość, to nie tylko seks. To zaufanie, to chęć pomocy w każdej chwili, to umiejętność poświecenia się, to wiara w lepszy  świat, to świadomość, że druga osoba jest najważniejsza i nie da się jej nikomu skrzywdzić! A już tym bardziej nie przez samego siebie. On to złamał. Ja go naprawdę szczerze kochałam, wiedziałam, że się pobierzemy, było tak dobrze. Mieszkaliśmy razem, zajmowałam się domem, gotowałam mu, sprzątałam, robiłam to z przyjemnością i bez przymusu. Czułam się jak w związku małżeńskim, nie partnerskim. Myślicie, że gadam tak o każdym. Nie! Bo on był wyjątkowy. Ciężko znaleźć faceta marzeń. Mój to taki, który nie pije, nie pali, jest kulturalny, inteligentny, szanuje kobiety. On taki BYŁ. Dlaczego swoim ch*jem to zniszczył?! Dlaczego nie umiał nad tym panować?! Mógł mi powiedzieć. Raz się przyznał do zdrady, miesiąc po moim wyjeździe pierwszy raz to zrobił i przyznał się od razu. Był załamany, płakał. Ja już bez skruchy, nie zawahałam się przed wybaczeniem. Kochałam go, na tym polegała moja miłość. Udowodniłam mu jaka jest wielka. Od tamtej pory mimo wybaczenia, dalej mnie to męczyło. Ciągle bałam się, że to się powtarza. Bałam się, że jest ktoś. Nie dawało mi to spokoju. Jak pierwszy raz spotkaliśmy się po jego zdradzie, nie usłyszałam ani razu "Przepraszam". Brakowało mi tego, chciałam, by powiedział to w oczy ze skruchą. Ale nie doczekałam się do dzisiaj. Dwa dni temu był poważny kryzys. Już od dłuższego czasu dziwnie się zachowywał. Źle się do mnie odnosił. Pisałam otwarcie, że nie podoba mi się to, że czuję się źle. Ale te dwa dni temu... przerosło mnie to wszystko. Napisałam tylko, że oczekuję wsparcia i współczucia, dobrego słowa, a nie wiecznie "Męczysz mnie". Tak właśnie reagował na moje bóle i dolegliwości. (mam chore serce) Ale kiedy otwarcie go o to poprosiłam, zwróciłam uwagę, że mi tego brakuje, otrzymałam tylko jedno słowo w sms-ie: "Skończ". Zabolało mnie to. Mógł chociaż udawać, nie wiem no! Wtedy nie odzywałam się do niego przez bite 4 godziny. Na nim to oczywiście nie zrobiło żadnego wrażenia, sam milczał. Nie zrozumiał aluzji, że mnie to zabolało. Nie zmartwił się, że milczę. Zresztą już kilka razy tak milczałam i nic. Postanowiłam szukać pomocy u naszego wspólnego przyjaciela. Napisałam do niego wiadomość, że z iksem (nazwijmy tak mojego już byłego) jest coś nie tak, że dziwnie się zachowuje, że traktuje mnie tak podrzędnie i przedmiotowo. Nie spodziewałam się tak wspaniałej reakcji przyjaciela. Od razu do mnie zadzwonił. Rozmawialiśmy przez 15 minut. Wypłakałam się i wyznałam po raz pierwszy, że iks mnie zdradził. Przyjaciel był w szoku. Nie mógł uwierzyć, że iks zrobił mi takie świństwo. Jednocześnie pochwalił, że mam wspaniałe serce, że mu wybaczyłam. Cieszyło mnie to. Poradził mi, abym zapytała iksa, czy dzieje się coś złego, czy ma jakieś problemy, które tak niego wpływają oraz czy mu na mnie zależy. Od razu po zakończeniu rozmowy, napisałam po tym długim milczeniu i zapytałam o te kłopoty. Napisał, że owszem ma. Wytłumaczył jakie, po czym zapytałam, "Zależy Ci jeszcze na mnie?". Serce waliło mi jak dzwon, spodziewałam się najgorszej odpowiedzi, ale miałam małe nadzieje, że jednak tak. Napisał "Może i tak, ale już nie tak bardzo jak wcześniej". Kolejne sms-y były coraz gorsze. "Spotykam się regularnie z koleżankami choć Ty o niczym nie wiesz." "Nasz związek nie będzie należał do szczęśliwych." Wyobraź sobie, że czytasz coś takiego. Co czujesz? Ja czułam się jak zgnieciona kilkutonowym głazem. Pobiegłam do łazienki i zwymiotowałam. Chyba z tego szoku. Od tamtej chwili czułam się jeszcze gorzej. Nie miałam apetytu, nie mogłam spać. Porażka totalna. Wczoraj byłam u lekarza i dostałam jakieś prochy dojelitowe. Dzisiaj po długim czasie zjadłam obiad. Nawet mi smakował, zjadłam z przyjemnością. Życzę wszystkim zranionym kobietom, żeby radziły sobie tak, jak ja albo i jeszcze lepiej.

No i na koniec żeby uspokoić wszystkich to ogłaszam oficjalnie, że NIE JESTEM już z nim. Wybaczenie tego, co mi zrobił nie zrównało się z powrotem. Nie, nie, nie. Ja już nie chce z nim być. Nie potrafię mu zaufać. Nie wiem czy kiedykolwiek jeszcze komuś będę umiała zaufać i zaangażować się w poważny związek.


Dodaj komentarz



kassel .. 2014-03-22 .. 17:50
Wybacz, ze tak o linkach. Czytalem, i powiem jedno- pamietaj, jestesmy ludzmi. Niewielu zas zostaje CZLOWIEKIEM. To sztuka. Wiekszoscia rzadza prawa podobne dio tych, ktorymi kieruja sie zwierzeta. Bo wiekszosc ludzi, patrzac na zachowanie, nie jest lepsza od zwierzat, a nawet gorsza... Zwierrzeta opiekuja sie chociaz mlodymi, a u ludzi to roznie wyglada... 3maj sie, to nie staromodne myslenie, lecz prawidlowe. Pozdrawiam i zycze szczescia, we wszystkim, z sercem, zwiazkami, blogiem.

kimjestem .. 2014-03-22 .. 17:40
Noż tyle się rozpisałam, a ten o linkach. Myślałam, że napisałeś coś odnośnie tego co wyżej w notce.

kassel .. 2014-03-22 .. 17:32
Hm, przez dodanie linku sie to robi? Jak tak, to szprytne :D

e-szablony
  e-blogi.pl  [Załóż blog!] rssSubskrybuj blogi
[Zamknij reklamy]