A kiedy... | Blog (nie)dojrzałej kobiety
A kiedy... .. 2014-02-28 ..20:32

A kiedy już będę dobrym człowiekiem...


Nigdy nie będę! ;( Jestem tu, piszę po szmacie czasu. Sama nie wiem po co. Myślę, że to mi pomoże. Może się łudzę? Jedyna osoba, na którą liczyłam prawdopodobnie odwróciła się ode mnie. Nie wiem czy jestem tylko głupią babą, która histeryzuje, czy naprawdę coś ze mną jest nie tak. Nie potrafię żyć bez zmartwień. Ciągle o coś się boję. Niby wszystko mi się wreszcie ułożyło... NIBY. Przecież mam (wreszcie) cudownego faceta, o takim nawet nie marzyłam. Mamy razem zamieszkać, pytanie jak! To jest najgorsze. Oboje tego chcemy, ale ta pieprzona jego wiara! Sama nie wiem czemu tak ją nazywam. W końcu też chcę na nią przejść, ale to mi strasznie komplikuje życie. Wiadomo, nigdy nie będzie łatwo, ale ja do cholery ciągle mam pod górę. Jego matka pewnie znowu będzie kręciła nosem i obrazi się jak królewna. Taka matka, a nie rozumie, że chcemy być szczęśliwi, że musimy złamać ten zakaz! Czy wyżywa się po stracie męża?! Po co jej to? Sama nie wiem co o niej sądzić. Ta kobieta mnie przeraża, zawsze jak o niej myślę, to mi się słabo robi. Nie to z brzydzenia czy coś bym do niej miała, ale coś w niej jest, co mnie wprawia w osłupienie. Oczekuje, że będę ideałem. W sobie niczego nie widzi... tylko we mnie. Tak to odczuwam. A tak naprawdę nic o mnie nie wie! Nie wie ile wycierpiałam w życiu! Nie wie, że jej "cudowny" synalek mnie zdradził! Chciałam jej powiedzieć, ale ratując swoją dupę, zniszczyłabym jego. A tego nie chce. Kiedy mi to wyznał, przez myśl nie przeszło mi żeby zerwać. Myślicie "ale idiotka. Mogła go rzucić". Nie, nie znacie szczegółów. Lepiej byście nie znali, to wole zostawić dla siebie i tak już zbyt wiele tu wylewam, ale MUSZĘ, łudzę się, że to mój ratunek. Ciągle boję się, że on znowu to robi, że jest z nią. Choć wiem, że to nieprawda. Nie wiecie jak ja się czuję. Tak podle... Kocham go, wybaczyłam mu bez zawahania, wiem, że zrobiłam bardzo dobrze, ale przez to jestem jeszcze bardziej zazdrosna niż wcześniej. Oczywiście nie mówię mu o tym, bo przecież by pomyślał, że ja nienormalna. Jest taki przystojny, dziwię się, że w ogóle zwrócił na mnie uwagę. Wiem, że uroda nie jest najważniejsza, ale przyznacie, że zawsze jednak jakieś znaczenie ma. Myślę, że jestem raczej średniej urody, a on... Według mnie mógłby mieć każdą, zadziwia mnie swoim podejściem do życia, inteligencją. Nie jest jak taki typowy facet wykorzystujący swoją urodę. Jesteśmy niemal tacy sami. Pragnę naszego szczęścia chyba aż za bardzo. Tak bardzo się boję, że wszystko się rozsypie przez jego odmienną wiarę, która zabrania mu zamieszkania ze mną bez ślubu, choćbyśmy się nawet nie tknęli, to nie możemy i tyle. Gdzie tu zaufanie ja się pytam?! Głupia wiara. :( Ah, jak dobrze było to z siebie wywalić. Trzymajcie się.


Dodaj komentarz



Scroll .. 2014-02-28 .. 20:42
Popłakałem się jak to czytałem. Walcz o swoje. Podziwiam Twoją siłę. Dasz radę.

e-szablony
  e-blogi.pl  [Załóż blog!] rssSubskrybuj blogi
[Zamknij reklamy]