Sen... | Blog (nie)dojrzałej kobiety
Sen... .. 2012-07-24 ..20:18

Śniło mi się, że jechałam eLką z instruktorem. Było makabrycznie! Totalna masakra! W ogóle nie wiedziałam co wciskam... Koszmar. Potem zatrzymaliśmy się przy jakimś straganie.. On gdzieś poszedł i z kimś rozmawiał. Gdy odchodził powiedział: "Ja idę, a Ty w tym czasie zastanów się co to są sadzawki" (wiem to głupie, ale zawsze mam porąbane sny) Ja już sobie w myślach układałam odpowiedź.. Nagle on podchodzi i się na mnie patrzy.. No to ja mu zaczynam tłumaczyć co to są te sadzawki. Następnie mu je pokazałam, a on podszedł z moim zdjęciem, wręcza je w prawą dłoń łapiąc w tym czasie za lewą i całując ją kilka razy mówił: "czytałem, są piękne!" a ja zaskoczona: "jejkuuu.. Ja nie wiem co powiedzieć! Dziękuję. Nie spodziewałam się." (Chodziło oczywiście o wiersze. Ktoś je wypromował i na tej promocji właśnie rozdawano moje zdjęcie.) To był szok. Później wsiedliśmy z powrotem do auta. On odziwo usiadł z tyłu, a nie tak jak powinien, czyli obok mnie. Nadal jechałam bardzo źle. W końcu zatrzymaliśmy się przy jakiejś drodze... Nie wiem gdzie to było szczerze mówiąc.. On wściekły wysiadł i ulotnił się. Gdy wysiadłam z samochodu już go nie było nigdzie widać. I wtedy zaczęłam się zastanawiać co robić... Myślę: "wsiądę w samochód i pojadę go zaparkować koło szkoły jazdy." Wsiadam, chce odpalać i nagle po chwili zdezorientowałam się i myśle "nie, lepiej nie. Może tak nie można? Jeszcze dostane opieprz i co? Nie mam prawa jazdy, nie moge jeździć bez instruktora." Postanowiłam zostawić auto i pójśc do domu..


Jak zwykle oczywiście muszę mieć MEGA dziwne sny... Ten pajac już mnie nawet w snach nawiedza! Jejuuu... Masakra. Dzisiaj przed jazdą byłam taka pewna siebie! Wiedziałam, że będzie okay! Że pojadę dobrze, że nie zrobię żadnego błędu lub przynajmniej nie za wielu... Eh. Ale było jak zwykle. Chciałam by choć raz mnie pochwalił, choć raz powiedział "Było bardzo dobrze, jestem zadowolony." Było bardzo źle. Ale wiecie co? Ja się nie poddam! Nauczę się choćby po 20 jeździe, ale się nauczę i zdam ten egzamin! Jak nie za pierwszym to nawet za setnym razem, ale zdam!!! A ten wredny typ może sobie mówić, krzyczeć... Czekajcie. Jak to było? Aha!


-Jeździłaś kiedyś rowerem? Przecież to jest to samo.


-Nie to nie jest samo! - postanowiłam choć raz mu odpyskować, bo już sobie za dużo pozwalał, gdyż zawsze, kiedy mi robił głupie uwagi to siedziałam cicho.


-No co tak kręcisz tą kierownicą?! Weź sobie talerz i pokręć w domu to się nauczysz. Jak tak dalej będzie to Ty z tych godzin tylko 3 do Gdańska wykorzystasz.


-A mogę nawet jedną! Co Ci do tego?! - pomyślałam sobie, ale później żałowałam, że nie powiedziałam tego na głos. W sumie nie chciałam być niegrzeczna, ale to on wprowadza w naszą rozmowę taką nieprzyjemną atmosferę.


To na tyle z rozmówek między uczennicą, a jego zdaniem mistrzem kierownicy, bo jak widać chyba facet ma wysokie mniemanie o sobie. Ha! ;D Apel do instruktora: Proszę mnie w snach nie nawiedzać, bo ja potem śniadania zjeść nie mogę!!


Vendie


Dodaj komentarz



e-szablony
  e-blogi.pl  [Załóż blog!] rssSubskrybuj blogi
[Zamknij reklamy]