ROZDZIAŁ I | Blog (nie)dojrzałej kobiety
ROZDZIAŁ I .. 2012-06-19 ..20:31

ROZDZIAŁ I


Druga połowa września roku 2013. Poniedziałkowy, jesienny poranek około godziny siódmej.


Jak codziennie w dni powszednie Martyna zaraz po zadzwonieniu budzika wstała z łóżka po czym udała się na poranną toaletę, ubrała pierwsze wyciągnięte z szafki ubrania, przyrządziła sobie kilka kanapek, zapakowała je do plecaka  i wyszła do szkoły. Dziewczyna była osobą, która nie wyobrażała sobie świata bez muzyki, więc szybkim ruchem podłączyła słuchawki do komórki włączając dynamicznie ulubioną wówczas piosenkę.


Szkolny korytarz, niebawem zacznie się pierwsza lekcja dzisiejszego dnia.


- Cześć Martyna! – zawołał szyderczo Wojtek, kolega z jej klasy.


- Cześć. – odpowiedziała niechętnie odwracając się ku niemu. Myślała, że skończy się tylko na kpiarskim przywitaniu, lecz on był uparty i musiał od samego rana zepsuć jej humor.


- Jak minął weekend? Widzę, że kupiłaś sobie nowy ciuszek… No pokaż! Pokaż! Pochwal się.


- Zostaw mnie! Co Cię obchodzi moje ubranie? Idź sobie do kolegów. – odparła mając nadzieję, że pójdzie sobie i da jej spokój.


- Nooo. Martyna nie bądź taka. – natarczywie kontynuował zaczepkę. – Mam świetny dodatek do Twojej bluzy. Doskonale wpasuje się w ten zachodni klimat taniej odzieży używanej! – dodał śmiejąc się przy tym do rozpuku. Po czym przykleił jej do kaptura kartkę z napisem: „Kupiłam na wagę”.


- Co za imbecyl! – pomyślała odklejając kartkę po czym drąc ją ze wściekłością wyrzuciła ją do pobliskiego śmietnika. Co ja mu zrobiłam? Musi ciągle znęcać się nade mną? – myślała. Łzy napływały jej coraz bardziej do oczu, kiedy nagle zadzwonił dzwonek na lekcję.


Sala 218 –  lekcja fizyki.


Martyna po wejściu do klasy czuła, że wszyscy wokół szepczą tylko o niej. Miała ochotę wyjść stamtąd, trzasnąć drzwiami i nigdy nie wrócić. Usiadła do swojej ławki, którą jak zwykle musiała dzielić samotnie.


- Raczyńska! – zawołał nagle męski głos, który dobiegał gdzieś z końca sali.


- Martyna jestem, miło mi. – odpowiedziała złośliwie, gdyż nie lubi, kiedy ktoś zwraca się do niej po nazwisku.


- Dobra już nie bądź taka drętwa. Dasz przepisać zadanie domowe z matmy? – zapytał niewinnie, jakby było dla niego oczywiste, że zgodzi się na jego prośbę.


- Nie dam Ci. Trzeba było wczoraj posiedzieć z tyłkiem i zrobić samemu. Ode mnie na pewno nie dostaniesz, zapomnij. Spytaj kogoś innego.


- Nie to nie! Wsadź sobie to zadanie Ty chciwa idiotko!


- Ej! Ej! – zawołał ze złością Rafał. – Co to za słownictwo?! Przeproś ją! Nie zasłużyła na taką obrazę! – dodał stanowczo. Po czym zarumieniła się z niedowierzaniem, że Rafał stanął w jej obronie. Nikt nigdy tego nie robił. Czuła, że było to z jego strony jak najbardziej szczere.


- A Ty co? Obrońca wielki się znalazł? Ha ha ha! Słyszeliście? – zwrócił się do reszty klasy. – mam ją przeprosić! – na te słowa cała klasa niczym chór kościelny rozbrzmiała głośnym śmiechem. Martynie było bardzo przykro, ale wiedziała, że Rafał ją wspiera. Tylko to się wtedy liczyło, nic więcej.


- Ciszej proszę! – krzyknęła donośnie nauczycielka, słysząc hałas. Klasa na chwilę ucichła.


- Słuchaj no! – zagroził Rafał. – masz ją natychmiast przeprosić, bo jeśli nie to policzymy się po lekcji.


- Nie będę przepraszał tej głupiej brzyduli. – odparł Maciek po czym usiadł i jak zwykle wyjął komórkę i pisał sms-y. Lekcje nigdy go nie interesowały. Jest mało ambitny, a do tego arogancki. A co do brzyduli to cała klasa zawsze uważała ją za brzydką dziewczynę choć sama nigdy tak o sobie nie myślała. Nawet Bartek i Michał zawsze się dziwili, że mają o niej takową opinię.


Przerwa. Korytarz przy szkolnym sklepiku.


- No no no, nasza Martynka znalazła sobie wybawcę… – szeptała Monika widząc, że zbliżam się ku niej.


- Oj tam, przesadzasz. Od razu wybawcę. – uśmiechnęła się. – Chłopak po prostu wie jak zachować się w takich sytuacjach. – odpowiedziała z dumą.


- Nie bądź już taka skromna. – odparła Monika.


- Zobacz, idzie Rafał i Maciek! – krzyknęła spontanicznie Paulina, która stała w pobliżu.


- Dziękuję, że wstawiłeś się za mną. To było bardzo miłe z Twojej strony, ale nie musiałeś. On i tak nigdy niczego nie zrozumie. Nie zmieni się. – powiedziała z ogromną wdzięcznością. Szczerze mówiąc miała ochotę go uściskać choć nigdy nie nawiązywała z nim szczególnego kontaktu. Był jej raczej obojętny.


- Przestań, zareagowałem, bo czułem taką potrzebę. A on wkrótce zrozumie jak traktuje się kobiety. – odpowiedział Rafał odwracając się na pięcie. Odszedł w przeciwnym kierunku.


- Widziałyście to?! – powiedziała w ogromnym szoku.


- Ty masz szczęście. – stwierdziła Paulina.


- Ciekawe o co mu chodziło z tym traktowaniem kobiet. – rozmyślała Monika.


- No ja właśnie też chciałabym wiedzieć. Boję się, że on knuje coś złego. – wymamrotała  z poczuciem winy. Miała tylko nadzieję, że jej przypuszczenia okażą się zupełnie nie trafione. Ze spuszczoną głową udała się na kolejną lekcję. Całkowicie wyłączyła się z realnego świata. Ciągle siedziała jej w głowie ta cała sytuacja z Maćkiem i Rafałem. Nie umiała przestać o tym myśleć. Jedyną rzeczą, jaka wówczas dziewczynie pozostawała było powstrzymanie się przed odwróceniem głowy w stronę Rafała, mimo iż bardzo pragnęła ujrzeć jego cudowne spojrzenie.


Dodaj komentarz



e-szablony
  e-blogi.pl  [Załóż blog!] rssSubskrybuj blogi
[Zamknij reklamy]