ROZDZIAŁ IV | Blog (nie)dojrzałej kobiety
ROZDZIAŁ IV .. 2012-06-19 ..20:27

ROZDZIAŁ IV


Martyna i Maciek bardzo zżyli się ze sobą. Spędzają ze sobą bardzo dużo czasu, który jest dla nich czymś wyjątkowym i niepowtarzalnym. W szkole zaczynają chodzić pogłoski, iż są parą.


Listopad. Poniedziałkowy poranek w szkole.


- No proszę! Idzie zakochana para. – krzyczy z oddali Asia.


- Ale się dobrali. Piękna i bestia. – kpiła Małgosia stojąca tuż przy Asi.


- Chyba piękny i bestia. – zareagowała ze śmiechem Monika.


- Przestańcie ją obrażać! Poza tym nie jesteśmy razem. Przyjaźnimy się. Czy to coś złego? – zaprotestował Maciek.


- A więc tak to się teraz nazywa? Rozumiem. – odpowiedziała cynicznie Asia.


- Nic Wam do tego. Chodźmy stąd Martyna. Nie mam zamiaru dłużej przebywać w ich obecności. – powiedział stanowczo Maciek.


- Masz rację. Chodźmy. – odparła z dumą Martyna.


- Hej! Mam pomysł. Może pójdziemy dzisiaj po szkole do kina? Co Ty na to? Grają ten świetny film z Hugh Grantem.


- Z przyjemnością! Świetna myśl. – zgodziła się z radością Martyna.


- Cieszę się. – uśmiechnął się z satysfakcją Maciek.


Obejmując się za ramiona poszli w kierunku sali, w której mieli mieć kolejną lekcję. Dwójka przyjaciół zrządzeniem losu stała się nierozłączna. Mimo, iż ich wcześniejsze relacje były bardzo złe tak teraz są najlepsze, jakie można by sobie wyobrazić. Zarówno dla Martyny jak i dla Maćka jest to ogromne zaskoczenie i niespodzianka, gdyż  żadne z nich nigdy nie pomyślałoby, że zostaną bliskimi przyjaciółmi. Oboje zdają sobie sprawę, iż ich przyjaźń może zaprowadzić ich do coraz większych, a zarazem bliższych relacji. Martyna od najmłodszych lat marzyła o takim przyjacielu, gdyż dotychczas nie miała żadnej koleżanki ni kolegi, z którym mogłaby szczerze porozmawiać. Jej marzenie pokrótce spełniło się, gdy poznała Michała i Bartka, lecz przyjaźń w realnym świecie ma dla niej o wiele większe znaczenie. Przy Maćku czuje, że jej pragnienie spełniło się w całości oraz trwać będzie na zawsze i jeszcze dłużej.


Wieczór. Przed drzwiami wrocławskiego kina.


Tak jak wcześniej zaplanowali, udali się do kina na film, który oboje chcieli obejrzeć. Przez chwilę kiedy Maciek otworzył Martynie drzwi przepuszczając ją jako pierwszą, dziewczyna poczuła się jakby byli parą. Nigdy wcześniej nie miewała podobnych myśli. Zawsze myślała o Maćku tylko i wyłącznie jak o przyjacielu. Nie widziała w nim potencjalnego partnera dla siebie.


- Musimy to kiedyś powtórzyć. Film był świetny! – oznajmiła Martyna.


- Masz rację. Jak najszybciej musimy tu wrócić. Mi też film bardzo się spodobał, lecz bardziej od filmu wolę Ciebie. Przez połowę filmu gapiłem się na Ciebie i nie mogłem oderwać wzroku. – wyznał Maciek, choć sam nie wierzył, że to powiedział. Zarumieniony patrzył Martynie głęboko w oczy jakby widział w nich cały świat.


- No pięknie. Zamiast oglądać film wolałeś pa… - nie dokończyła Martyna. Wtem Maciek z niepohamowanym żarem w sercu tlił w sobie zbyt długo swoje ogromne uczucie, więc postanowił w końcu pocałować dziewczynę. Mimo, iż bał się reakcji przyjaciółki całował jej usta dotykając jej długich, nieco falowanych i brązowych  lśniących włosów. Ich ciała stykały się ze sobą jak dwa nierozłączne magnesy.


- Aleeee… - zaczęła ponownie Martyna zaszokowana tym co się stało.


- Ciiii. Nic nie mów. – wyszeptał Maciek do ucha dziewczyny. – Zostaniesz moją dziewczyną? – spytał odważnie dotykając jej policzka.


- Jaa.. Ja nie wiem co powiedzieć. – powiedziała z trudem Martyna wywołując tym niezręczną ciszę.


- Martyna ja Cię kocham. Kocham Cię i nie potrafię już tego dłużej ukrywać. Wiesz jak ciężko było mi patrzeć na Ciebie, przebywać z Tobą, czuć Twój zapach, dotyk i nie móc powiedzieć Ci co czuję? To takie nurtujące. – odparł ze smutkiem spuszczając głowę.


- Maciek. – powiedziała łapiąc dłonią jego brodę,  by podnieść mu głowę.


- Słucham. – odrzekł z lekkim niepokojem.


- Tak. Odpowiedź na Twoje pytanie brzmi tak. – wyznała Martyna wywołując tym samym niepohamowaną radość Maćka, który przytulił ja bardzo mocno i pocałował w policzek.


- Nie masz pojęcia jak się cieszę. – odparł z uśmiechem.


- Mam pojęcie, bo ja również bardzo się cieszę. – odpowiedziała łapiąc go za rękę.


I tak trzymając się za ręce poszli w kierunku domu Martyny. Oboje byli wniebowzięci swoim towarzystwem. Wiedzieli, że już nikt i nic nie odbierze im siebie. Liczyli się tylko oni i ich wielka miłość, jaką można było dostrzec między nimi z najmniejszego zakamarka ulicy. Szczęśliwi ponad wszystko rozeszli się przy furtce, za którą mieszkała Martyna. Jednak po chwili Maciek zawrócił wołając dziewczynę, która zbliżała się ku drzwi.


- Kochanie! Zaczekaj! – krzyczał Maciek.


- Zapomniałeś czegoś? Coś się stało? – odparła odwracając się do niego.


- Wiesz… Tak sobie pomyślałem, że może przedstawisz mnie swoim rodzicom. Co Ty na to? – spytał Maciek z niepewną miną.


- Myślisz, że to jest odpowiedni moment? – odpowiedziała Martyna.


- Oczywiście. Po co czekać? Im szybciej tym lepiej. Chodźmy. – oznajmił z uśmiechem.


Oboje złapali się za ręce i weszli do mieszkania dziewczyny, gdzie panowała bardzo cicha atmosfera. Nagle tę ciszę przerywa głos mamy Martyny.


- Córeczko to Ty? – zawołała zza ściany.


- Tak mamo. Mogłabyś przyjść tutaj razem z tatą? – odpowiedziała czując lekki niepokój w związku z reakcją rodziców na wieść jaka ich czekała.


- Dobrze. Już idziemy. – odparła mama wchodząc do przedpokoju, w którym znajdowała się Martyna wraz z Maćkiem.


- Mamo, tato. To jest Maciek, mój nowy chłopak. Chodzi ze mną do jednej klasy. – Maciek to jest moja mama, a to mój tata. – przedstawiła Martyna wskazując dłonią na poszczególne osoby.


- Dzień dobry. Maciek Drawski. – odpowiedział podając dłoń mamie i tacie Martyny. Reakcja rodziców była nieco dziwna gdyż spojrzeli na siebie porażającym wzrokiem.


- Przepraszamy Was na chwilę. Chodź ze mną Ania. – powiedział tata Martyny łapiąc za dłoń żony i idąc do pokoju.


- Mariusz Ty myślisz o tym co ja? – wyszeptała z przerażeniem mama dziewczyny.


- Przecież oni nie mogą być razem! – szeptał tata.


- I co my teraz zrobimy? Powiedzieć im prawdę? – zaproponowała mama.


- Słuchaj chodźmy tam, bo zaczną coś podejrzewać. Później wymyślimy jakieś rozwiązanie. – powiedział stanowczo po czym wraz z żoną wyszedł do przedpokoju.


- To ja już pójdę, bo rodzice na mnie czekają w domu. Dowidzenia państwu. Do jutra Martyna. – wyszedł.


- Wszystko w porządku tato? – spytała z ciekawości.


- Tak, tak. Coś mi się przypomniało po prostu. – zareagował z takim spokojem jak gdyby mówił prawdę. Martyna niczego nie podejrzewając poszła do swego pokoju.


Dodaj komentarz



e-szablony
  e-blogi.pl  [Załóż blog!] rssSubskrybuj blogi
[Zamknij reklamy]