ROZDZIAŁ V | Blog (nie)dojrzałej kobiety
ROZDZIAŁ V .. 2012-06-19 ..20:26

ROZDZIAŁ V


5 czerwiec 2018 roku. Dwudzieste drugie urodziny Martyny.


Cała rodzina szczęśliwa zasiada przy stole nakrytym wieloma smakołykami z przeróżnych kuchni świata. Jedynie rodzice solenizantki zachowywali się bardzo dziwnie jakby coś ich męczyło i nie dawało spokoju. Nagle niepostrzeżenie Maciek wyjmując z kieszeni marynarki czerwone pudełeczko klęka przed ukochaną. Zapada zupełna cisza. Wszyscy zgromadzeni wiedzieli co się stanie, więc ich miny były identyczne.


- Martyno kochanie. Czy uczynisz mi ten zaszczyt i zostaniesz moją żoną? – oświadczył przy wszystkich łapiąc dziewczynę za dłoń.


- Tak! Wyjdę za Ciebie! – krzyknęła emanując ogromną radość.


- Dość tej farsy!! Oni nie mogą być razem!! – wrzasnęła mama Martyny.


- Mamo! Co Ty mówisz? Jak to nie możemy? Kochamy się! – zareagowała z wielkim zdziwieniem.


- Mama ma rację! Usiądźcie wszyscy. Musimy Wam coś powiedzieć. – na te słowa wszyscy goście wraz z narzeczeństwem zamarli w głębokiej ciszy.


- Chętnie posłuchamy. Ciekawe co takiego państwo mają ważnego do przekazania w takiej chwili! -  odparł zniesmaczony Maciek.


- Pamiętacie jak 5 lat temu oznajmiliście nam, że jesteście parą? – zaczęła mama dziewczyny.


- Tak, pamiętamy. – odpowiedzieli równocześnie.


- Kiedy wyszliśmy wtedy z ojcem to zastanawialiśmy się czy powiedzieć Wam prawdę czy nie. Postanowiliśmy, że poczekamy z tym. Mieliśmy nadzieję, że to tylko chwilowe zauroczenie i niebawem zerwiecie ze sobą. Skąd mogliśmy wiedzieć, że to tak daleko zajdzie?


- Zaraz, chwila! O co tu właściwie chodzi, co?! Dlaczego niby nie możemy być razem? – zareagowała zbulwersowana Martyna.


- Mariusz Ty to powiedz, bo ja nie dam rady. – zasmuciła się mama.


- Córeczko przykro mi, ale Maciek to jest Twój kuzyn. – powiedział z ciężkim sercem tata solenizantki.


- Że co?! Nie wierzę Wam! Co Wy opowiadacie?! Co to ma znaczyć? Jak to kuzyn?! – krzyczała nieustannie Martyna będąc w ogromnym amoku.


- Kochanie! Co się dzieje? Martyna! Słyszysz mnie? – wołał Maciek do zsuwającej się z jego ramion Martyny.


- Córeczko! Odezwij się! Niech ktoś zadzwoni po pogotowie!! Szybko! – zawołała mama.


- Pomóż mi ją podnieść Maciek. Połóżmy ją na łóżko. – zareagował stanowczo tata nieprzytomnej Martyny.


Po przyjeździe karetki dziewczynę zabrano do szpitala. Stwierdzono u niej nadmiar złych emocji, które spowodowały utratę przytomności. Z czasem jednak po wykonaniu wszystkich niezbędnych badań wykryto u Martyny poważną chorobę. Lekarze stanowczo stwierdzili, że choroba rozwijała się u niej od kilku lat, więc organizm jest już bardzo słaby. Aby przeżyć pacjentka potrzebuje przeszczepu wątroby. Owa informacja wstrząsnęła całą rodziną. Maciek po konsultacji ze swoimi rodzicami wie, że jest kuzynem swojej ukochanej, lecz mimo wszystko pozostaje przy niej w miłości. Oboje nie potrafią tak po prostu żyć bez siebie. Dzięki Maćkowi Martyna jest silniejsza, ale świadomość, iż szpital nie może znaleźć dawcy nie daje jej spokoju i przywołuje myśli o nadejściu śmierci.


Tydzień później. Szpital.


Cała rodzina modli się o znalezienie dawcy dla Martyny. Maciek cały czas wierzy, że Martyna wyzdrowieje i będą mogli jeszcze spędzić ze sobą wiele pięknych dni, gdyż bardzo się do siebie zbliżyli i postanowili nie zrywać kontaktu. Oboje starają się zapomnieć o tym co ich spotkało, lecz pozostanie to w nich już na zawsze. Nagle serce Martyny przestaje swobodnie bić.


- Panie doktorze! Panie doktorze! – wołał Maciek przechodniego akurat lekarza.


- Co się dzieje? Proszę opuścić salę. Musimy ją reanimować. – oznajmił lekarz.


Cała rodzina wraz urodzinowymi gośćmi czekała na jakiekolwiek wieści o stanie zdrowia Martyny. Bardzo długo nikt nie wychodził  z sali, w której leżała dziewczyna. W pewnym momencie drzwi otwierają się. Z oddali było widać przykryte ciało Martyny. Wszyscy już wiedzieli co się stało. Na korytarzu rozległ się głośny płacz.


- Przykro mi. Nic nie dało się zrobić. – oznajmił rodzinie zawiedziony lekarz.


Dwa dni później. Cmentarz.


Pogrzeb dziewczyny był niczym czarna otchłań wyłaniająca się z wnętrza ziemi. Było bardzo dużo ludzi. Nawet rówieśnicy z klasy Martyny mimo niechęci do niej zjawili się na tej smutnej ceremonii. Maciek nie potrafił pozbierać się po śmierci ukochanej mimo, iż nie mogli być razem przez pokrewieństwo. Nie miał sił, by przyjść na jej pogrzeb.


Dodaj komentarz



e-szablony
  e-blogi.pl  [Załóż blog!] rssSubskrybuj blogi
[Zamknij reklamy]